Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Paris Saint Germain – teraz albo nigdy

Finalista poprzedniej edycji Paris Saint-Germain rozpoczyna dziś rozgrywki Ligi Mistrzów podejmując na Parc des Princes Manchester United (transmisja Polsat Sport Premium 1, godz. 20.55). Ten sezon może być ostatnim, w którym paryżanie mogą odegrać ważną rolę w tych rozgrywkach.

Dwa lata temu przegranym finalistą LM był Liverpool, rok temu Tottenham, teraz jest nim PSG. Liverpool wyciągnął wnioski z porażki. Wzmocnił się, okrzepł i w 2019 roku wygrał najbardziej prestiżowe rozgrywki na kontynencie. "Spurs" - wprost przeciwnie. Popadli w kryzys. Zespół został przetrzebiony przez kontuzje, nastąpiła niespodziewana zmiana trenera. Londyńczycy cudem wyszli z grupy w poprzedniej edycji LM, by łatwo odpaść w fazie pucharowej.

Reklama

"Czyim śladem podąży PSG?" - pyta dziennik "L’Equipe" w dniu meczu z Manchesterem United.  W lidze paryżanie po początkowych kłopotach -  epidemii koronawirusa w drużynie, kontuzjach i porażkach - wyszli na prostą. Wygrywają mecz za mecze, są już na drugim miejscu w tabeli. Luki w kadrze - przynajmniej teoretycznie - zostały uzupełnione. Do drużyny przyszli nowi zawodnicy: Danilo Pereira z FC Porto, Moise Kean z Evertonu, Alessandro Florenzi z Romy. Mają zastąpić Thiago Silvę, Edinsona Cavaniego, Thomasa Meuniera, Erica Choupo-Motinga.

Nie tylko w oczach francuskich komentatorów paryżanom trudno będzie powtórzyć historyczny wyczyn sprzed dwóch miesięcy i przynajmniej zagrać w finale LM. Przypomina się, a nawet wypomina zespołowi ze stolicy Francjie, że w drodze do finału podczas "Final 8" w Lizbonie pokonał "tylko" Borussię Dortmund, Atalantę Bergamo, RB Lipsk. W samym finale przewaga Bayernu Monachium była druzgocąca, a postawa największych gwiazd - rozczarowująca.

PSG jest obecnie tym samym zespołem, poddanym lekkiemu liftingowi, ze swoimi wadami i zaletami. Kylian Mbappe i Neymar są genialnymi piłkarzami, ale w Lidze Mistrzów często zawodzą w meczach z wielkimi drużynami. Mbappe nie pokazał swoich umiejętności w spotkaniach z Realem Madryt przed dwoma laty, w finale z Bayernem można go wytłumaczyć kontuzją, ale nie wykorzystał jednej świetnej okazji. Neymar jak zauważa "France Football" przez cztery lata w PSG nigdy jednak nie "dał z siebie wszystkiego", nie potrafi rozstrzygnąć sam w pojedynkę spotkań wysokiej rangi.

To wciąż jednak najważniejsi piłkarze w Paryżu. Świetnie się rozumieją na boisku, wymieniają między sobą najwięcej podań. W meczach Ligi Mistrzów Neymar 173 razy zagrał do Mbappe, a Francuz 132 do Brazylijczyka. Tylko Marco Vertatti miał więcej podań - 208 - do Neymara. Ale to jest też wada tego zespołu. Wszystko zależy od nich. Taka jest też taktyka trenera Thomasa Tuchela. Gdy obaj grają słabiej, jak z Bayernem, całe PSG zawodzi.

A to może być ostatni sezon mistrzów Francji z tą dwójką piłkarzy. Mbappe nie chce przedłużyć, kończącego się w 2022 roku, kontraktu. Jego celem jest gra w Realu Madryt albo w Liverpoolu. Dzisiejsze wydanie "Le Parisien" podaje, że mistrz świata nie zmienia zdania. Chce odejść. Neymar pragnąłby wrócić do Barcelony. 

W Paryżu kończy się pewien cykl. Obecne rozgrywki Ligi Mistrzów to dla PSG "teraz albo nigdy". Katarscy właściciele od początku swojej inwestycji w klub, czyli od 2011 roku, powtarzali, że najważniejszym celem jest dla nich wygranie Champions League. W tym celu budowali za grube miliony zespół. Podejmują nową próbę. Trudno sobie wyobrazić, by za rok mogli tego dokonać bez genialnego Francuza i wciąż błyskotliwego choć humorzastego Neymara, bądź któregokolwiek z nich.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Paris Saint-Germain | Liga Mistrzów | Kylian Mbappe | Neymar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje