Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Olivier Giroud – napastnik wierzący

- Jeżeli miałbyś podziękować komuś za ten tytuł, to kto nim by był? - zapytano Oliviera Giroud po mistrzostwach świata w 2018 roku. – Jezus Chrystus – odpowiedział bez wahania francuski napastnik. – To on mnie ukształtował jako człowieka i jako zawodnika, dając mi pewność siebie, wiarę i wytrwałość, żeby nigdy nie odpuszczać – dodał.

W środę napastnik Chelsea strzelił cztery gole Sevilli w wygranym 4-0 meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów. Lewą nogą, prawą (najładniejsza), głową, z karnego (sam był wcześniej faulowany). Efektowne zwycięstwo dało londyńczykom pierwsze miejsce w  grupie E. 33-letni Francuz jeszcze raz pokazał, że jest napastnikiem z prawdziwego zdarzenia. Wbrew krytykom.

Mistrzostwo świata bez gola

Z krytyką Giroud żyje za pan brat. Przyzwyczaił się do niej jak do strzelania goli. Rożnie ją przeżywa, wcale po nim nie spływa, jak wyznał w wydanej właśnie autobiografii "Toujours y croire" ("Zawsze w to wierzę"), ale prze naprzód.

Reklama

We Francji od zawsze wypominano mu, że jest za wysoki jak na napastnika (ma 192 cm). Zarzucono mu techniczne ograniczenia, słabą koordynację, jakby nie doceniając tego, że nawet jeśli to prawda, nadrabia swoje braki innymi walorami. Nikt tak jak on nie potrafi się zastawić w polu karnym, odegrać piłki z obrońcą na plecach, jest doskonałym pivotem. Niewielu piłkarzy z taką regularnością i siłą strzela gole głową. Z tą techniką to też przesada. Parę filmików na portalach sumujących karierę Giroud wystarczy, by zobaczyć, że pod bramką rywali z piłką wyczynia cuda.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!

Kiedy grał w Arsenalu Londyn, nie oszczędził go nawet jego rodak. Legenda "Kanonierów" Thierry Henry powiedział, że Arsenal musi znaleźć lepszego napastnika, by zdobyć mistrzostwo. Później za to słowa przepraszał. Najwięcej pomyj na głowę wylano na Giroud w czasie mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku. Nawet Didier Deschamps miał wątpliwości. W pierwszym meczu - z Australią - posadził go na ławce. Ale od kolejnego spotkania z Peru trzymał go na boisku, choć nie strzelał bramek.

To główny zarzut pod jego adresem: "Po co drużynie napastnik, który nie zdobywa goli". Ale Giroud robił swoje. Grał tak, jak mu kazał Deschamps. Angażował obrońców, wygrywał z nimi pojedynki piłkarskie i niepiłkarskie w walce wręcz, odgrywał piłkę, rozgrywał. On także tyrał, by Francja zdobyła mistrzostwo świata. Żaden rozsądny trener tego nie zakwestionuje. Ale co innego kibice.

Po mundialu żartował, że strzelił pół  gola w meczu z Peru, kiedy to Kylian Mbappe dobił jego strzał, ale dopiero niedawno wyznał, że to ciągłe czepianie się, że wrócił z Rosji bez bramki, smuciło go. - Mam serce, czuję emocje. To zawsze boli, zwłaszcza gdy jest to francuska publiczność - powiedział na promocji swojej książki.

Dziś też, grając w Chelsea przeżywa ciężkie dni. Zagrał zaledwie w pięciu ligowych spotkaniach, choć dostaje szansę w Lidze Mistrzów. Ale nie cieszy się wielkim zaufaniem Franka Lamparda. Kilka tygodni temu zapowiedział, że w styczniu będzie chciał odejść, bo musi grać, by pojechać na Euro. Taki też warunek postawił mu niedawno selekcjoner Francuzów.

Drugi w klasyfikacji wszech czasów

Jak na tak krytykowanego piłkarza trzeba przyznać, że ma twardą skórę. Odpowiada w najlepszy możliwy sposób. Na boisku.

W 2012 roku zdobył mistrzostwo Francji z Montpellier. To była sensacja. Cud. Z prowincjonalnym klubem z południa Francji ograł wielkie, już katarskie Paris Saint-Germain. Strzelił 21 goli w lidze. Został królem strzelców (ex-aequo z Brazylijczykiem Nene). W listopadzie 2011 roku zadebiutował w reprezentacji.

Po mistrzowskim sezonie przeszedł do Arsenalu. Nie do końca spełnił nadzieje. Ale przecież jego dorobek w londyńskim klubie - to trzy Puchary Anglii. Strzelił dla "Kanonierów" ponad 100 bramek. Dwa lata temu przeszedł do Chelsea. W Premier League strzelał mało bramek, bardziej skuteczny był w europejskich rozgrywkach. W sezonie 2018/19 zdobył 11 goli w Lidze Europy. Triumfował w tych rozgrywkach. Teraz gra mało w lidze, ale bryluje w Champions League.

Reprezentacja? Tak, nie strzelił gola na mundialu, ale od 2014 roku, od mistrzostw świata w Brazylii, regularnie gra na wielkich turniejach. Jest mistrzem świata, wicemistrzem Europy. A statystyki? W kadrze rozegrał 105 meczów, strzelił 44 gole. Giroud zajmuje dziś drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów "Trójkolorowych". W tym roku przeskoczył Michela Platiniego (41 goli), ma już tylko siedem bramek mniej niż Thierry Henry. Przebił Zidane’a Cantonę, Papina, Anelkę. Całkiem nieźle.

Wiara czyni dobre rzeczy

Czyli jednak udana kariera. Wykorzystał swój potencjał, choć wcale się na to nie zanosiło. Wychował się w małym piłkarskim ośrodku w Grenoble. Do młodzieżowej reprezentacji został powołany tylko raz. Raczej rozwijał się poza systemem. Przebijał się trzecioligowe i drugoligowe Grenoble, Istres, Tours aż trafił do Montpellier, klubu który nie zajmuje czołówek francuskich mediów. Nie musiało mu się udać.

- Wszystkie dobre rzeczy, które zaszły w moim życiu są związane z Jezusem - tłumaczy swój sukces. Jest praktykującym chrześcijaninem. Ewangelikiem. Wiarę wyniósł z domu. Od 2011 roku jest żonaty. Z Jennifer ma trójkę dzieci. Żyją dyskretnie (tabloidy wytknęły mu romans, ale w obronie stanęła jego żona). Nie są celebrytami. Codziennie czyta Biblię. Za każdy strzelony gol dziękuje Bogu. Na przedramieniu wytatuował sobie cytat z Psalmu 23. "Pan jest moim pasterzem i nie brak mi niczego".

- On mnie zmienił. Zmienił moje wnętrze. Dzięki niemu staram się dokonywać właściwych wyborów, również na boisku. Wierzę, że wszystkie moje wybory, jakich dokonałem w swoim życiu, zostały pobłogosławione przez Pana. To daje mi wewnętrzną siłę i czyni silnym mój charakter - zwierzał się cztery lata temu w "L'Equipe Magazine". - Czasami modlę się w czasie gry. Jeśli coś idzie nie tak, proszę o pomoc Boga. Rozmowa z nim pomaga skupić się na tym, co najważniejsze. Trwa kilka sekund, ale pomaga - dodał.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje