Reklama

Reklama

Liga Mistrzów - Mielcarski: stawiam po cichu na Bayern

Były piłkarz reprezentacji Polski Grzegorz Mielcarski uważa, że Bayern - mimo porażki 0:1 w pierwszym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów z Realem Madryt - może poradzić sobie w rewanżu. "Niemcy potrafią dokonać w futbolu niesamowitych rzeczy" - powiedział PAP.

Real we wtorkowym rewanżu w Monachium będzie bronić jednobramkowej zaliczki z pierwszego meczu u siebie. Dzień później w Londynie Chelsea - po wyjazdowym remisie 0:0 - podejmie Atletico Madryt.

"Dzięki takim wynikom rewanżowe mecze zapowiadają się jeszcze bardziej emocjonująco. W Monachium będzie o tyle ciekawie, że Bayern musi zagrać niezwykle ofensywnie i agresywnie, jeszcze bardziej niż do tej pory. To z kolei spowoduje, że odkryje się przed Realem. A przecież "Królewscy" są, zdaniem Pepa Guardioli (trenera Bayernu - PAP), najlepiej kontratakującym zespołem na świecie" - powiedział Mielcarski, na co dzień ekspert Canal Plus.

Reklama

Były piłkarz m.in. FC Porto i Widzewa Łódź uważa, że Bawarczyków stać na odrobienie straty. "Wynik jest sprawą otwartą, ale stawiam po cichu na Bayern. Gra u siebie, a ściany pomagają. Poza tym Niemcy potrafią dokonywać w futbolu cudów. Czasami wyczyniają takie rzeczy, które pozornie wydają się zupełnie niemożliwe" - stwierdził.

Od kilku tygodni, czyli od chwili zapewnienie sobie mistrzostwa kraju, Bayern przeżywa jednak kryzys. W trzech ostatnich meczach Bundesligi u siebie stracił aż osiem goli (3:3 z Hoffenheim, 0:3 z Borussią Dortmund, 5:2 z Werderem Brema). 

"Rzeczywiście, takiemu klubowi rzadko się zdarza cykl meczów, w których nie potrafi zachować czystego konta. Na pewno przed rewanżem z Realem nie pomaga też krytyka Franza Beckenbauera, dotycząca stylu gry Bayernu. To kamyczek do ogródka trenera Guardioli. Mimo wszystko stawiam raczej na Bayern. Obrona trofeum w Lidze Mistrzów jest ogromnie motywująca (ta sztuka nie udała się nikomu w historii tych rozgrywek - PAP). Poza tym pasuje mi osobiście gra Bawarczyków" - przyznał Mielcarski.

Bardzo ciekawie jest również w drugiej parze. Chelsea zremisowała na wyjeździe z Atletico 0:0, ale zebrała za swoją defensywną grę sporo gorzkich słów.

"W Londynie Atletico będzie miało więcej miejsca, choć mecz z Liverpoolem, wygrany przez Chelsea 2:0, musi być sygnałem ostrzegawczym dla lidera hiszpańskiej ekstraklasy. Jeśli ktoś ma uprzykrzyć życie w futbolu, to najbardziej Jose Mourinho" - przyznał były reprezentant Polski, który jednocześnie broni defensywnej strategii szkoleniowca Chelsea.

"Nie rozumiem wypowiedzi, że tak nie wypada grać. Nie wypada kombinować przy transferach albo oszukiwać przy podatkach. Na boisku cel uświęca środki, a trenerów rozlicza się z wyników. Styl w futbolu jest ważny, ale jeszcze ważniejszy jest awans do finału. Akurat Mourinho wybrał taką taktykę i ona okazuje się skuteczna. Owszem, mnie też się nie podoba, ale trzeba przed Portugalczykiem chylić czoła. Docenić pomysł, a nie krytykować. Przecież to nie jest kwestia szczęścia, przypadku. On taką taktykę stosował wiele razy i osiągał sukces. A rywale? Jeśli są mocni, poradzą sobie nawet z "zaparkowanym autobusem"" - zakończył Grzegorz Mielcarski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje