Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Marcus Rashford daje przykład całej Premier League

W Manchesterze United, w którym co chwila jakiś piłkarz staje się bohaterem jakiegoś mniejszego czy większego skandalu, Marcus Rashford świeci przykładem. Nie tylko dlatego, że strzela gole, wczoraj zdobył hat-tricka w meczu Ligi Mistrzów z RB Lipsk. Gra dobrze, ale też mówi rozsądnie i działa rozsądnie. Za swoją działalność charytatywną otrzymał odznaczenie od królowej Elżbiety II.

W środę Rashford dał popis skuteczności. W meczu Ligi Mistrzów z RB Lipsk strzelił trzy gole. Napastnik Manchesteru United potrzebował na to zaledwie kwadransa. To najszybszy hat-trick w historii Champions League.- Trener kazał nam podkręcić tempo, a że miałem dużo wolnej przestrzeni.... - skomentował swój wyczyn.

22-letni piłkarz z orderem od królowej

Reklama

W sobotę skończy 23 lata. Nie ma na swoim koncie zbyt wielu trofeów jak na klub, w którym występuje - zwycięstwo w Lidze Europy, Puchar Anglii i Puchar Ligi Angielskiej. Może to sprawa kryzysu, w jaki popadł MU w ostatnich latach. W tym wieku Wayne Rooney zdobył już z "Czerwonymi Diabłami" dwa razy mistrzostwa Anglii i wygrał Ligę Mistrzów.

Ale Rashford osiągnął dużo więcej niż Rooney w tym wieku i wszyscy inni piłkarze na Wyspach Brytyjskich. 9 października został uhonorowany Kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego (MBE). W historii nie było młodszego piłkarza, którzy otrzymał to odznaczenie. Rashford przyjął je nie za sportowe osiągnięcia, ale za działalność charytatywną.

- Jako młody chłopak z Wythenshawe nigdy nie sądziłem, że dostanę tytuł MBE, tym bardziej w wieku 22 lat - powiedział po otrzymaniu informacji o przyznaniu MBE. - To szczególny moment dla mnie i dla mojej rodziny, zwłaszcza dla mamy, która najbardziej zasłużyła na taki honor - dodał.

Pół miliona dzieci byłoby głodnych

W szczycie pandemii koronawirusa Rashford, zszokowany planami rządu, obcięcia wydatków na program bonów obiadowych dla dzieci z najuboższych rodzin (rząd potem z tego się wycofał), postanowił wziąć sprawy we własne ręce. Wykorzystując swą popularność i znaczną część swoich ogromnych zarobków sam rozpoczął akcję pomocy dzieciom, których nie stać na gorący posiłek w ciągu dnia. Rozpropagował swój pomysł w mediach społecznościowych, w których miał wtedy 12,5 miliona obserwujących.

Przyłączyły się do niego liczne organizacje humanitarne, by objąć swoim działaniem cały kraj. On sam działał głównie w Manchesterze i okolicach. Wspomógł szkołę, do której jeszcze niedawno uczęszczał - Button Lane Primary School, fundując śniadania i obiady. Specjaliści wyliczyli, że bez pomocy Rashforda blisko pół miliona dzieci w Wielkiej Brytanii pozostałoby głodnych.

On sam w swoich wspomnieniach podkreśla, że nie cierpiał głodu, ale nie miał lekkiego życia. Te trudne doświadczenia nauczyły go jednak solidarności wobec słabszych, wrażliwości i empatii. Wychowywał się w Wythenshawe, biednej dzielnicy Manchesteru z dwoma braćmi i matką, która wracała do domu późnym wieczorem z pracy w sklepie. 

- Pamiętam jej płacz, gdy wracała do domu, bo była niepewna, czy uda się nam związać koniec z końcem. Taka była moja rzeczywistość - opowiadał.

Najwięcej negatywnych komentarzy z piłkarzy Premier League


Udało mu się. Trampoliną do lepszego świata była dla niego piłka nożna. Wychował się w szkółce Manchesteru United, choć jego pierwszym wielkim idolem był Ronaldo, ale nie Cristiano Ronaldo, ale brazylijski Ronaldo. Widział go na żywo, mając pięć lat, w 2003 roku na Old Trafford, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Brazylijczyk grał wtedy w Realu Madryt i strzelił  "Czerwonym Diabłom" trzy gole.

Dowiedz się więcej na temat: Marcus Rashford | Manchester United | Liga Mistrzów | piłka nożna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje