Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Liverpool FC wykorzystał błędy RB Lipsk i wygrał

Liverpool FC pokonał RB Lipsk 2-0 (0-0) w ramach pierwszego spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów. Obie bramki padły dla "The Reds" w drugiej połowie, w której podopieczni Juergena Kloppa oddali tylko dwa strzały, ale oba skuteczne.

Faworytem pierwszego spotkania 1/8 finału był Liverpool, ale liczne urazy, zwłaszcza w obsadzie obrony, a także ostatnia forma w meczach ligowych, nakazywała brać pod uwagę wyrównaną rywalizację z RB Lipsk.

Mecz rozgrywany w Budapeszcie mógł szybko potoczyć się po myśli "Byków" z Lipska. W piątej minucie z lewej strony pola karnego wrzucał często włączający się do ofensywy Angelino, a główkował Dani Olmo. Piłka odbiła się od słupka w pole, dobitki jednak nie było.

Często na granicy pola karnego, albo nawet poza nim interweniował bramkarz gospodarzy Peter Gulcacsi. Po jednej z takich akcji, uratował co prawda swoją drużynę przed sytuacją sam na sam, ale omal nie zdążył wrócić na linie bramkową. Lobować próbował go Andrew Robertson, była to próba minimalnie nieudana.

Futbolówka znalazła się w bramce ekipy z Lipska w 37. minucie, ale sędzia oznajmił, że gola nie zaliczy. Mane próbował dwukrotnie strzelać, w obu próbach został zablokowany. Walczył jednak do końca i dograł do Firmino, a ten skierował piłkę do siatki. Arbiter uznał jednak, że podanie miało już miejsce zza linii końcowej.

Reklama

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

O ile w pierwszej połowie niedociągnięcia obrony podopiecznych Juliana Nagelsmanna uchodziły na sucho, o tyle w drugim zostały bezwzględnie wykorzystane przez rywali. Do pierwszego z nich doszło w 53. minucie. Mo Salah wykorzystał fatalną próbę zagrania do tyłu Marcela Sabitzera i nie dał szans bramkarzowi, trafiając na 1-0.

Minęło tylko pięć minut i "The Reds" prowadzili 2-0. Tym razem to Sadio Mane posłał futbolówkę do bramki w podobnej sytuacji. Tym razem błąd popełnił Nordi Mukiele, który nie trafił w piłkę i był zbyt daleko od Senegalczyka, by przeszkodzić mu w uzyskaniu trafienia.

Dwa błędy wystarczyły, bo Lipsk nie miał już do tego meczu "powrotu". Niemieckiej drużynie brakowało pomysłu, a cześć piłkarzy wyglądała na zmęczonych i pogodzonych z porażką. Ważne w kontekście rewanżu byłoby choćby jedno trafienie "Byków", ale do niego nie doszło. Najbliżej kontaktowego gola był rezerwowy Hee-Chan Hwang, tuż przed tym jak sędzia zakończył zawody.

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

MR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne