Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Liverpool FC - Bayern Monachium 0-0 w meczu 1/8 finału

Liverpool FC zremisował 0-0 z Bayernem Monachium w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski rozegrał całe spotkanie, ale nie miał żadnej okazji bramkowej. To Liverpool miał przewagę w spotkaniu na Anfield, ale nie udokumentował jej bramkami.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Liverpool FC - Bayern Monachium

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Liverpool - Bayern

Dzisiejsze spotkanie miało być absolutnie kluczowym sprawdzianem dla obu drużyn. Brak awansu do kolejnej rundy byłby pierwszą od ośmiu lat sytuacją, w której Bayern nie awansowałby do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Z kolei Liverpool, po zeszłorocznym występie finale, ostrzy sobie zęby na choć jedno trofeum w tym sezonie - a w lidze coraz bliżej niego znajduje się Manchester City.

Reklama

Przed meczem więcej niż o tym, kto zagra, mówiło się o nieobecnych. A tych po obu stronach nie brakowało. "The Reds" musieli radzić sobie bez duetu stoperów - kontuzjowanych Virgila van Dijka i Dejana Lovrena. W tej sytuacji u boku Joela Matipa musiał wystąpić nominalny pomocnik Fabinho.

Kontuzja wykluczyła z występu także środkowego obrońcę Bayernu Jerome’a Boatenga, który nie poleciał z drużyną do Liverpoolu. Znacznie wcześniej wiadomo było, że zagrać nie będzie mógł zawieszony za kartki Thomas Mueller, a na domiar złego w ostatniej chwili kontuzji kostki nabawił się Leon Goretzka i także wypadł z kadry meczowej. W tej sytuacji ławka rezerwowych Bayernu prezentowała się wprost dramatycznie - poza Franckiem Riberym (doleciał na mecz awaryjnie, tuż po narodzinach dziecka) oraz Rafinhii próżno było szukać piłkarza z międzynarodowym doświadczeniem.

Choć pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, to w obu drużynach widać było brak ważnych ogniw w defensywie. Liverpool gubił się zwłaszcza w rozgrywaniu akcji od tył i najgroźniejszą akcję przed przerwą goście wykreowali sobie, gdy piłkę pod własnym polem karnym stracił Matip, a Kingsley Coman z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę.

Wcześniej Matip otarł się o samobójcze trafienie, kiedy piłka przypadkowo odbiła się od niego po dośrodkowaniu, ale na jego szczęście trafiła prosto w Alissona.

Bardzo groźnie atakował za to Liverpool, a ogromne problemy miała zwłaszcza prawa strona Bawarczyków, gdzie dość łatwo dawał się ogrywać Joshua Kimmich, a Serge Gnabry i Nicklas Suele nie zawsze nadążali z asekuracją.

Atak "The Reds" jak zawsze cechowała fantazja - a to uderzenie z pierwszej piłki po 50-metrowym podaniu Jordana Hendersona oddał Mohamed Salah, a to uderzeń przewrotką próbowali Naby Keita i Sadio Mane.

Po pół godzinie gry kibice Liverpoolu poderwali się z miejsc, gdy po strzale Keity piłka przypadkowo trafiła pod nogi Mane, który był niepilnowany kilka metrów przed bramką. Senegalczyk uderzył jednak nieczysto i nie trafił w bramkę. Powtórki pokazały zaś, że futbolówka po wcześniejszym strzale Keity trafiła w rękę Suele, ale system VAR nie zareagował.

Potężnym ciosem dla gości była żółta kartka dla Kimmicha, która wykluczyła go z występu w kolejnym spotkaniu. Prawy obrońca obejrzał ją po faulu na Mane, który nękał go bez ustanku dynamicznymi dryblingami.

Druga połowa zaczęła się tak, jak pierwsza - od niewykorzystanych okazji. Najpierw niefortunnie interweniował w swoim polu karnym Suele, który wślizgiem trafił piłką w Andy’ego Robertsona, a futbolówka prawie wpadła do bramki Neuera.

Po godzinie gry z dystansu bardzo ładnie uderzył Gnabry, ale piłka przeleciała tuż nad bramką Liverpoolu.

W drugiej połowie zarysowała się przewaga Liverpoolu, która jednak nie przekładała się na bramkowe okazje. Bawarczycy mieli jednak problem z utrzymaniem się przy piłce i wymienieniu kilku celnych podań z rzędu. Gra gości była chaotyczna, a gdy Lewandowski dostawał już podanie, to zazwyczaj miał na plecach dwóch rywali, w tym nie odstępującego go na krok Fabinho.

Im dłużej trwał mecz, tym mniej składne były też akcje Liverpoolu. W końcówce drużyna Juergena Kloppa opierała się na stałych fragmentach gry, ale do strzałów dochodziła tylko z dystansu. Niecelnie jednak sprzed pola karnego uderzali Trent Alexander-Arnold oraz Matip.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, który nie rozstrzyga absolutnie niczego i sprawia, że rewanż zapowiada się fascynująco.

Wojciech Górski

Liverpool FC - Bayern Monachium 0-0

Sędzia: Gianluca Rocchi (Włochy).

Liverpool FC: Alisson - Alexander-Arnold, Matip, Fabinho, Robertson - Wijnaldum, Henderson, Keita (77. Milner) - Salah, Firmino (77. Origi), Mane.

Bayern Monachium: Neuer - Kimmich, Suele, Hummels, Alaba - Thiago, Martinez, James Rodriguez (88. Renato Sanches) - Gnabry (90+1. Rafinha), Lewandowski, Coman (83. Ribery).

Liga Mistrzów: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama