Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Legia - Dundalk. Mistrz Polski o krok od bram raju

Po pierwszym meczu IV rundy el. Ligi Mistrzów i wygranej 2-0 z irlandzkim Dundalk, Legia Warszawa jest o krok od fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek. – Żadnego przeciwnika nie można lekceważyć – przypominają jednak byli gracze Legii, którzy pamiętają występy w Lidze Mistrzów z sezonu 1995/1996. Rewanż dziś o 20.45. Transmisja w TVP1 i Canal+. Relacja na żywo w Interii.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Legia - Dundalk

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

W Dublinie Legia pokonała Dundalk 2-0 i jest o krok od Ligi Mistrzów. Trzeba jeszcze postawić kropkę nad i, a jak pokazuje historia, polskie drużyny miały z tym duże problemy.

Najbliżej, i to dwa razy, była Wisła Kraków. Z Panathinaikosem Ateny i APOEL-em Nikozja wygrywała w pierwszym meczu, ale w rewanżu traciła wielką szansę. Inna sprawa, że Dundalk to rywal zdecydowanie słabszy, który nie robi żadnego wrażenia na przeciętnym kibicu piłki nożnej.

- Do przerwy prowadzimy 2-0. Szansa na awans jest niesamowita, ale żadnego przeciwnika nie można lekceważyć - mówi w rozmowie z Interią Grzegorz Szamotulski, były bramkarz Legii z sezonu 1995/1996.

- Czy można wypuścić taką szansę z rąk? Świat widział większe rzeczy. W Irlandii Legia zaprezentowała się dobrze. Dundalk nie pokazał niczego szczególnego, ale potrafi grać w piłkę. Nie można go zlekceważyć - apeluje z kolei Tomasz Sokołowski, skrzydłowy Legii z tamtych lat.

W sezonie 1995/1996 Legia trafiła do grupy z Blackburn Rovers, Spartakiem Moskwa i Rosenborgiem Trondheim. Po serii dobrych występów awansowała do kolejnej fazy.

- Przyszedłem do Legii zimą, trafiłem na mecze ćwierćfinałowe z Panathinaikosem Ateny. Doskonale pamiętam te spotkania, niesamowite przeżycie. Nikt nie przypuszczał, że tak długo polska piłka będzie czekać na podobne emocje związane z Ligą Mistrzów. Świat nam uciekł. Legia w bieżących rozgrywkach trafiła na takie drużyny, że musi awansować - dodaje Sokołowski.

- Co pamiętam z tamtych czasów? Świetne mecze, które oglądałem wówczas z ławki rezerwowych. Bronił wówczas bardzo dobry bramkarz Maciej Szczęsny, ale na pewno nawet oglądanie z bliska tej drużyny coś mi dało - jak zwykle z uśmiechem mówi Grzegorz Szamotulski.

Pytanie tylko, czy Legia jest gotowa na Ligę Mistrzów. W lidze zawodzi, a po zmianie trenera Stanisława Czerczesowa na Besnika Hasiego, styl drużyny pozostawia wiele do życzenia.

Po ostatnim ligowym meczu z Arką Gdynia, prezes Legii Bogusław Leśnodorski nie wytrzymał i napisał na Twitterze:

Dzień później Jakub Rzeźniczak, Tomasz Brzyski i Stojan Vranjesz zostali przesunięci do rezerw.

- To reakcja na ostatnie wydarzenia. Priorytetem jest Liga Mistrzów, to jasne, ale liga też jest ważna. Nie można przechodzić obojętnie obok takich meczów jak te z Górnikiem Łęczna czy Arką Gdynia. Zresztą ci piłkarze już wcześniej udowadniali, że mogą być ważnymi elementami tej drużyny. Zawsze wobec nich były duże oczekiwania i nic w tym względzie się nie zmienia - podkreśla Sokołowski.

Przed decydującym momentem sezonu - tuż przed fazą grupową Ligi Mistrzów (zakładając, że Legia awansuje), mistrzów Polski może opuścić najważniejszy gracz. Nemanja Nikolić jest po słowie z Hull City i po dwumeczu z Dundalk Węgier prawdopodobnie przeniesie się do Premier League. Taki transfer byłby ogromnym ciosem dla Legii, a prawdopodobnie ruszyłyby nerwowe poszukiwania nowego zawodnika na jego pozycję.

- Zawsze jest potrzeba wzmocnień, Legia też tego wymaga. Pokazują to nawet el. Ligi Mistrzów. Legia nie rozpieszcza, styl pozostawia wiele do życzenia, w lidze brakuje wartościowych zmienników. Warto przyglądać się potencjalnym wzmocnieniom - analizuje Sokołowski.

W Warszawie jednak na razie o tym nie myślą. Oczekują tylko najbliższego spotkania, które ma wpisać się w najnowszą historię Legii. A tuż po nim być może ludzie wyjdą na ulice.

- Feta na pewno będzie, ale chyba mniejsza od tej po zdobyciu mistrzostwa Polski. Kibic Legii jest wymagający, co pokazują ostatnie spotkania. Kiedy drużyna prezentuje się słabo, trybuny nie reagują tak jak wcześniej. To zrozumiałe - ocenia Sokołowski.

- Feta? Zawsze jest w sercach kibiców. Nie wiem, czy coś jest organizowane. Ze swojej strony życzyłbym sobie, by po tym meczu co środę słuchać hymnu Ligi Mistrzów, a co weekend "Snu o Warszawie" - w swoim stylu kończy Szamotulski.

Spotkanie Legii Warszawa z FC Dundalk rozpocznie się o godz. 20.45. Relacja na żywo z tego spotkania na stronach Interii. Transmisja w TVP1 i Canal+.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje