Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Koźmiński: Szanse? 60 do 40 dla Barcelony

​Były zawodnik m.in. Udinese i Brescia Calcio Marek Koźmiński w rozmowie z Interią powiedział, że przed finałem Ligi Mistrzów nie można skreślać Juventusu. - Szanse przed finałem rozkładają się 60 do 40 procent na korzyść Barcelony, ale Juve stać na to, by sprawić niespodziankę - przyznał.

Liga Mistrzów: wyniki, tabele i strzelcy - kliknij tutaj!

- Na papierze, siłą, doświadczeniem i umiejętnościami finał Ligi Mistrzów powinna wygrać Barcelona. Ale to jest tylko jeden mecz, 90 minut walki i wszystko może się zdarzyć. Moim zdaniem szanse rozkładają się 60 do 40 procent na korzyść Barcelony, ale hazardzistą nie jestem i dużych pieniędzy na taki wynik bym nie postawił - powiedział Koźmiński.

Wiceprezes PZPN-u, który w trakcie piłkarskiej kariery występował we włoskich klubach - Udinese i Brescia Calcio - podkreślił, że awans Juventusu do finału LM to nieco niespodziewany sukces, biorąc pod uwagę słabą w ostatnich latach dyspozycję klubów Serie A w europejskich rozgrywkach.

Reklama

- W ostatnim czasie marka Serie A nieco podupadła. Choćby w tym sezonie dużym zawodem była dla mnie postawa Fiorentiny i Napoli w Lidze Europejskiej. Drużyna z Florencji nie podjęła walki z Sevillą, a Napoli przegrało z niżej notowanym Dnipro z Ukrainy - wylicza Koźmiński.

- Zauważmy, że karty w Serie A rozdają podstarzałe gwiazdy. 38-letni Luca Toni - którego pamiętam jeszcze z Brescii - został królem strzelców, a rok młodszy "Toto" Di Natale nadal bawi się piłką w Udinese. Obaj są oczywiście wspaniałymi zawodnikami, ale od dawna nie prezentują już europejskiego poziomu. To pokazuje, że Serie A jest po prostu słaba - dodał nasz rozmówca.

- Być może dobra gra Juventusu nieco odbuduje nadszarpniętą reputację włoskiej piłki w Europie. Przede wszystkim jednak finał Ligi Mistrzów to sukces samego Juve, które pewnie jeszcze bardziej odskoczy sportowo i finansowo reszcie ligi - prognozuje były reprezentant Polski.

Koźmiński przyznał, że jego zdaniem kluczem do sukcesu Juventusu w sobotnim finale może być skuteczna gra w defensywie.

- Wcale nie zdziwię się, jeśli Juve postawi "autobus" przed swoją bramką. Taki wariant stosował Jose Mourinho w czasach pracy w Interze i ten zespół potrafił pokonać Barcelonę. Głęboko ustawiona obrona może być sposobem na Katalończyków, którzy mają w przodzie Messiego, Neymara i Suareza. Zresztą postawienie "autobusu" to żaden wstyd. Tym bardziej, że Włosi to urodzeni obrońcy. Oni grę w defensywie opanowali do perfekcji - ocenił były zawodnik Udinese.

Nawet jeśli Juventus postawi w sobotę na ultradefensywny wariant gry, wcale nie jest powiedziane, że powstrzyma ataki Barcelony. W czwartek mistrzowie Włoch na swojej oficjalnej stronie internetowej poinformowali, że z powodu kontuzji łydki w finale nie wystąpi Giorgio Chiellini. Znany z twardej i bezkompromisowej gry defensor doznał urazu na środowym treningu Juve. Jego miejsce na środku defensywy zajmie najprawdopodobniej Andrea Barzagli lub Angelo Ogbonna.

Autor: Bartosz Barnaś

Finał Ligi Mistrzów - najlepsza relacja na żywo tylko u nas!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama