Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Kogo nie można porównać do Roberta Lewandowskiego?

Dziś na stadionie olimpijskim w Rzymie Bayern Monachium zaczyna marsz w obronie pozycji numeru 1 w Europie. Będzie potrzebował Roberta Lewandowskiego w topowej formie.

Remis z Arminią Bielefeld 3-3 na Alianz Arena i porażka z Eintrachtem 1-2 we Frankfurcie - w obu ostatnich, nieudanych dla Bayernu spotkaniach Bundesligi Lewandowski zdobywał gole. Z 26 bramkami w tym sezonie przewodzi w klasyfikacji Złotego Buta. Ma ogromną przewagę 11,5 pkt nad Kasperem Junkerem z Danii. Wygląda na to, że tym razem nagroda dla najlepszego strzelca lig europejskich nie wymknie się Polakowi.

Lewandowski kontra Immobile

Reklama

Ciro Immobile jest teraz dopiero na 20. pozycji. Do Lewandowskiego traci 24 pkt, czyli 12 bramek. W zeszłym sezonie ich rywalizacja o Złoty But wyglądała kuriozalnie. Gdy Polak zakończył rozgrywki w Bundeslidze z 34 bramkami (rekord życiowy), Serie A je właśnie wznowiła po przerwie wywołanej pandemią. Immobile wyrównał rekord strzelecki ligi włoskiej zdobywając 36 goli i wyprzedził Polaka.

Dziś w Rzymie staną naprzeciwko siebie w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Najlepszy strzelec w historii reprezentacji Niemiec Moroslav Klose nie ma cienia wątpliwości, że Immobile nie sposób postawić na równi z Lewandowskim. - Polak jest graczem kompletnym, punktem odniesienia dla najlepszych środkowych napastników świata - tłumaczy Klose.

Jeszcze większą przewagę zdaje się mieć Bayern nad Lazio. Niech nikogo nie zwodzą słabe wyniki Bawarczyków w ostatnich meczach Bundesligi. Drużyna Hansiego Flicka jest zmęczona podróżą na klubowe mistrzostwa świata. Ostatni rok był dla Bayernu wyjątkowo ciężki, choć najlepszy w historii. Zdobył sześć trofeów, czego przed nim dokonała tylko Barcelona Pepa Guardioli w 2009 roku. Kontuzje i oznaki przemęczenia osłabiły maszynę do wygrywania, ale ona się ocknie w Rzymie na dźwięk hymnu Ligi Mistrzów.

Gdyby zapytać Lewandowskiego, czy woli obronić tytuł w Europie, czy po raz dziewiąty sięgnąć po mistrzostwo Niemiec, nie zastanawiałby się chwili. Rozgrywki Ligi Mistrzów wywołują w Polaku i jego kolegach maksymalną motywację. Jeden punkt zdobyty w dwóch ostatnich kolejkach Bundesligi nie jest dramatem. Bayern i tak jest liderem tabeli, choć z przewagą tylko dwóch punktów nad RB Lipsk. Bawarczycy od ośmiu lat nie oddali nikomu pozycji na niemieckim szczycie. I zapewne szybko nie oddadzą. Dwa złe mecze o niczym nie świadczą poza zmęczeniem.

Tymczasem w Lidze Mistrzów nie ma już marginesu na błąd. Startuje faza pucharowa. Lazio to aktualnie szósta drużyna Serie A, w której jednak aż siedem drużyn jest na wysokim poziomie.

- Nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna nas za faworyta meczu z Bayernem, ale swoje szanse musimy wykorzystać do maksimum - mówi Luis Alberto, król asyst ligi włoskiej. Wrócił na boisko po 13 dniach od operacji wyrostka robaczkowego. Po pięciu wstał z łóżka i truchtał. Zagrał z Atalantą 31 stycznia, Lazio wygrało w Bergamo 3-1, ale rana Hiszpana znów zaczęła krwawić.

Lewandowski najbardziej "głodny"

Dziś jest zdrowy. Tak twierdzi. Pytany o Bayern odpowiada, że nie ma drużyn niepokonanych. - Jeśli nie była nią nawet Barca Guardioli, to nie jest nią także drużyna Flicka - przekonuje z uśmiechem. Lazio zanotowało siedem zwycięstw w ośmiu ostatnich meczach Serie A.

Luis Alberto zdobył pięć bramek w sześciu spotkaniach, gdy nastąpił atak wyrostka robaczkowego. Był wściekły, walczy z Lazio o awans do Ligi Mistrzów, a także osobisty cel jakim jest Euro 2021. Czeka na powołanie od Luisa Enrique na najbliższe mecze. W lidze włoskiej błyszczy. Pół roku temu żartował, że jeśli Immobile zdobędzie Złotego Buta 2020, powinien mu podarować rolexa za asysty.

- Byłoby głupio, gdyby dał zegarek tylko mnie - mówi teraz dziennikowi "Marca". - Na jego gole pracowaliśmy wszyscy, cała drużyna. Do przerwy wywołanej koronawirusem Lazio wydawało się kandydatem do przerwania passy tytułów Juventusu. - Przerwa zupełnie nas rozbiła - wspomina Luis Alberto. Jesienią w fazie grupowej Ligi Mistrzów Lazio potrafiło pokonać w Rzymie Borussię Dortmund 3-1. Teraz z Borussią rywalizuje Sevilla - klub, który wychował Luisa Alberto. W pierwszym meczu 1/8 finału w Sewilli goście z Dortmundu wygrali 3-2 po dwóch golach Erlinga Haalanda.

Czy Lazio jest skazane na pożarcie przez Bayern? Liga Mistrzów to więcej niż rozgrywki ligowe. Pokazał to przykład Liverpoolu, który w Premier League przegrywa mecz za meczem. Ale w wyjazdowym starciu 1/8 finału LM drużyna Juergena Kloppa pokonała 2-0 RB Lipsk - półfinalistę poprzedniej edycji. Bayern też rzuci wszystkie siły na rywalizację w Europie. Mimo iż Thomas Mueller i Benjamin Pavard pauzują z powodu koronawirusa, a Serge Gnabry jest kontuzjowany. Bawarczycy wciąż uchodzą za najlepszą drużynę na kontynencie. Zdetronizować ich może Liverpool, Manchester City, ale czy Lazio? Sensacja byłaby dowodem, że gracze Bayernu mają dziś nogi nie z żelaza, ale z ołowiu.

Żaden polski piłkarz nie wygrał Pucharu Europy dwa razy. Lewandowski zasługuje na to najbardziej ze wszystkich. Za 71 bramek w rozgrywkach. Na liście strzelców wszech czasów jest trzeci. Ex aequo z Raulem Gonzalezem z Realu Madryt. Przed nim tylko Cristiano Ronaldo (134 bramki) i Leo Messi (119). Za nim Karim Benzema (69). Z tej piątki Polak wygrywał rozgrywki najrzadziej i jest tego najbardziej głodny. Tytuł króla strzelców, który Lewandowski zdobył pół roku temu jest tym razem daleko. Jesienią w fazie grupowej Polak grał mniej - tylko cztery mecze i zdobył trzy bramki. Haaland ma osiem, Immobile pięć, Lewandowski szybko zacznie zapewne odrabiać straty. 

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama