Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: Kapitalna końcówka i triumf Manchesteru United w Turynie

Piorunująca końcówka meczu i bramki Juana Maty oraz Paula Pogby dały Manchesterowi United cenny triumf nad Juventusem w Turynie 2-1 (0-0) w meczu 4. kolejki Ligi Mistrzów. Stara Dama długo prowadziła po pięknej bramce Cristiano Ronaldo, ale wypuściła zwycięstwo i awans z rąk w ostatnich minutach spotkania. Przy drugiej bramce lepiej powinien zachować się Wojciech Szczęsny.


Manchester United, po porażce na Old Trafford z Juventusem Turyn 0-1, musiał zapunktować w stolicy Piemontu, by zachować realne szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Druga porażka ze Starą Damą mogła mocno skomplikować sytuację MU w elicie i stanowić kolejny kamyk do - i tak już pełnego różnych okazów - ogródka Jose Mourinho. Portugalczyk musiał wymyślić, jak zatrzymać najlepszy obecnie zespół w Europie i jak zachować szansę na zgarnięcie prymatu w grupie H.

Pierwszy kwadrans nie przyniósł klarownych okazji dla żadnej z ekip, choć Juventus Turyn grał optycznie lepiej. Znakomicie rozbijała ataki rywali defensywa Juve, a w kontrach Dybala i Cristiano Ronaldo starali się zaskoczyć De Geę. Ten drugi raz został zablokowany w polu karnym, a później uderzył z dystansu minimalnie niecelnie. Po chwili Dybala ładnie przedzierał się pod bramką rywali, wycofał piłkę do tyłu, jednak strzał Pjanicia zza pola karnego został zablokowany.

W odpowiedzi groźnie z rzutu wolnego uderzał Alexis Sanchez, jednak mur Juventusu wykonał swoje zadanie i zablokował uderzenie. Anglicy odważniej ruszyli do przodu i niemal zapłacili za to straconym golem. Najpierw Cuadrado omal nie otworzył wyniku, gdy po rykoszecie od Lindeloefa piłka niemal zaskoczyła w 34. minucie De Gei. Chwilę później okazję miał Khedira, znakomicie podał mu Ronaldo, a Niemiec uderzył technicznie i trafił w słupek.

Do końca pierwszej połowy Stara Dama nacierała, szukała okazji do zdobycia prowadzenia, ale takowej nie znalazła. CR7 był pieczołowicie pilnowany, a jego koledzy nie potrafili przechytrzyć defensywy Manchesteru United. Wojciech Szczęsny nie miał wiele pracy, nie musiał się wykazać kunsztem, a może i trochę zmarzł w środowy wieczór w bramce Juventusu.

Po zmianie stron Czerwone Diabły ożywiły się w ataku, a Martial mógł otworzyć wynik, bo wpadł w pole karne rywali i od razu uderzył. Jednak piłkę posłał obok bramki i wyciągniętego jak struna Szczęsnego. Juventus zaraz odpowiedział, pięknie w polu karnym MU obrócił się z piłką Dybala, uderzył mocno i wiele szczęścia miał De Gea, bo Argentyńczyk tylko ostemplował poprzeczkę.

Z biegiem czasu przewaga Juventusu była wręcz przygniatająca. Anglicy długimi momentami gry byli zamknięci na własnej połowie, nie potrafili wyprowadzić kontry i raz po raz tracili piłkę. Włosi nie potrafili jednak zdobyć prowadzenia, brakowało im precyzji oraz zimnej krwi pod bramką De Gei. Brakowało do 65. minuty spotkania, wówczas dała o sobie znać magia Cristiano Ronaldo. Bonucci z linii defensywnej wrzucił piłkę wprost w pole karne rywali, a tam z powietrza uderzył wbiegający CR7 i zrobiło się 1-0. Portugalczyk zdobył swojego pierwszego gola w LM w barwach Starej Damy.  

Po zdobytej bramce Juventus jeszcze mocniej ruszył do ataku i szybko mogło być 2-0. Pjanić uderzał z pola karnego, świetna interwencja De Gei ocaliła United i gra toczyła się dalej. Kolejne kapitalne okazje marnowali Pjanić - źle strzelił w polu karnym - oraz Cuadrado - odchylił się przy uderzeniu i fatalnie wykończył koronkową akcję. Przyjezdni okazji wiele nie mieli, Juve całkiem ich zdominowało. Wreszcie szczęścia spróbował Rashford, ale jego mocny strzał minął bramkę Szczęsnego.

Polski golkiper na okazję do pokazania swoich umiejętności czekał aż do 85. minuty. Wówczas przeciął świetnie podanie przed własną bramką, ale zawiedli jego koledzy z defensywy. Faulowany przed polem karnym Juventusu Turyn był Pogba, do piłki podszedł Juan Mata i pięknym strzałem z rzutu wolnego doprowadził do remisu 1-1. Szczęsny tym razem był bez szans. Mógł za to zachować się o wiele lepiej pięć minut później. Po wolnym dla gości zakotłowało pod bramką miejscowych, rosły Fellaini zgrał piłkę w stronę bramki, fatalnie odbił ją przed siebie Szczęsny, a Pogba skorzystał z prezentu i wpakował piłkę do bramki Juve. Stara Dama rzuciła się do ataku, ale zabrakło czasu, by doprowadzić do remisu. MU mogło wygrać 3-1, jednak Szczęsny kapitalnie odbił piłkę w sytuacji sam na sam z Rashfordem.  

W ten sposób Manchester United wywiózł z Piemontu cenne trzy punkty i wykonał ważny krok w stronę awansu do fazy pucharowej. Juventus pozostał liderem grupy H, ale Manchester traci do niego raptem dwa "oczka". Dalej plasuje się Valencia CF i te trzy ekipy będą walczyć o awans. Debiutanci z Young Boys Berno wiosną w Lidze Mistrzów już nie zagrają.

Juventus Turyn - Manchester United 1-2 (0-0)
Bramki: Cristiano Ronaldo (65) - Juan Mata (86), Paul Pogba (90)

Reklama

Zobacz wyniki i tabele piłkarskiej Ligi Mistrzów


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje