Reklama

Reklama

​Liga Mistrzów. Kante i jego drużyna

N’Golo Kante wypracował oba gole w starciu z Realem, dzięki czemu Chelsea trzeci raz awansowała do finału Ligi Mistrzów nie dając szans najbardziej utytułowanej drużynie w historii rozgrywek. To będzie trzeci angielski finał Champions League. 29 maja w Stambule Chelsea, czyli "The Blues" zmierzy się z jasnoniebieskim Manchesterem City.

8 maja, w najbliższą sobotę, o godzinie 18.30 Manchester City podejmie Chelsea w 35. kolejce Premier League. Mecz ma swoją stawkę, bo drużyna Pepa Guardioli nie jest jeszcze mistrzem, tymczasem zespół Thomasa Tuchela wciąż bije się o miejsce w czołowej czwórce. Łukasz Fabiański i West Ham naciskają. Nie do pomyślenia jest, by finalista Ligi Mistrzów nie zagrał w niej w przyszłym sezonie.

Liga Mistrzów. Do you speak english?

Oczywiście prawo do startu w Champions League 2021-2022 Chelsea może wywalczyć trzy tygodnie później w Stambule. Byłaby to jednak gra w rosyjską ruletkę. Drużyna Tuchela jest na fali wznoszącej, od chwili gdy prowadzi ją Niemiec zrobiła ogromny krok do przodu. W półfinale Ligi Mistrzów nie dała cienia szans Realowi Madryt, którego w grze utrzymywały interwencje Thibauta Courtoisa. "The Blues" poruszali się o tempo szybciej przez 180 minut rywalizacji w półfinale.

Reklama

Bohaterem Chelsea był mistrz świata N’golo Kante mający opinię najskromniejszego piłkarza światowej czołówki. Na Stamford Bridge wypracował obydwa gole. Francuski mistrz świata z Jorginho zdominowali środek pola wygrywając rywalizację z takimi gigantami jak Toni Kroos, Luka Modric i Casemiro. Real ani przez moment nie prowadził gry na własnych zasadach.

W finale w Stambule dojdzie do trzeciej w historii rozgrywek wojny o Wyspy Brytyjskie. W 2008 roku Chelsea przeżyła traumę porażki po serii rzutów karnych z Manchesterem United. Dwa lata temu Liverpool zwyciężył Tottenham 2-0. Chelsea będzie pierwszym klubem, który w angielskim finale wystąpi po raz drugi.

Liga Mistrzów. Wielkie trofea, drobne detale

Po pokonaniu PSG w półfinale Pep Guardiola wspominał mecz sprzed 13 lat z Moskwy. Dla Katalończyka to dowód, że o wielkich trofeach decydują drobiazgi. Po 120 minutach batalii Chelsea z Manchesterem United był remis 1-1. W trzeciej serii rzutu karnego nie wykorzystał Cristiano Ronaldo, tymczasem Frank Lampard dał prowadzenie "The Blues". Kiedy jako ostatni piłkę 11 metrów od bramki ustawiał John Terry, Ronaldo mógł czuć się jak potępieniec. Kapitan Chelsea poślizgnął się na mokrej murawie, a kopnięta przez niego piłka trafiła w słupek. Ten epizod przeszedł do dramatycznej historii rozgrywek. Zwłaszcza, że potem pudło Nicolasa Anelki dało zwycięstwo drużynie Alexa Fergusona. Chelsea wygrała Ligę Mistrzów dopiero cztery lata później, gdy pech przestrzelonych jedenastek w finale na Allianz Arena dotknął Bayern Monachium.

Trzeci angielski finał nie będzie miał faworyta. Drużyna Guardioli odbierze Liverpoolowi tytuł, ale odkąd na Stamford Bridge pojawił się Tuchel to Chelsea gra na Wyspach najlepiej. Manchester City przegrał z nią niedawno półfinał Pucharu Anglii 0-1.

Zobacz skróty półfinałowych spotkań LM

Sprawdź teraz!

Kluby najbogatszej ligi świata przeżywają czas wzlotu. Po okresie europejskiej dominacji drużyn z La Liga, Anglicy odebrali Hiszpanom pierwsze miejsce w rankingu UEFA. Kluby Primera Division wygrywały Puchar Europy 18 razy za sprawą Realu (13) i Barcelony (5). W Anglii na 13 triumfów w rozgrywkach zapracowało aż pięć zespołów: Liverpool (6), Manchester United (3), Nottingham Forest (2), Aston Villa i Chelsea. W Stambule do listy ma szansę dopisać się jako szósty Manchester City dając klubom Premier League 14. zwycięstwo. Miliony z praw telewizyjnych od lat pompowane w ligę angielską, zaczynają przynosić efekty. W Lidze Europy prawdopodobny jest również angielski finał Manchester United - Arsenal Londyn.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL