Reklama

Reklama

Liga Mistrzów: KAA Gent - Rapid Wiedeń 2-1 (1-0)

15 września na GHELAMCO-arena odbył się mecz rozgrywek Ligi Mistrzów pomiędzy drużynami KAA Gent a Rapidu. Starcie zakończyło się w regulaminowym czasie zwycięstwem KAA Gent 2-1, który wywalczył awans.

15 września na GHELAMCO-arena odbył się mecz rozgrywek Ligi Mistrzów pomiędzy drużynami KAA Gent  a Rapidu. Starcie zakończyło się w regulaminowym czasie zwycięstwem KAA Gent 2-1, który wywalczył awans.

Był to pierwszy mecz rozegrany między tymi zespołami.

Od początku spotkania niewiele się działo na boisku. Można powiedzieć, że jednym z ważniejszych wydarzeń w pierwszych minutach meczu było ukaranie zawodnika kartką. Jedyną kartkę w pierwszej połowie arbiter pokazał Maximilianowi Hofmannowi z jedenastki gości. Była to piąta minuta pojedynku.

Trzeba było trochę poczekać, aby Niklas Dorsch wywołał eksplozję radości wśród kibiców KAA Gent , strzelając gola w 36. minucie meczu. Asystę zanotował Sven Kums.

Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem drużyny KAA Gent.

Reklama

Szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy KAA Gent w 59. minucie spotkania, gdy Roman Yaremchuk zdobył z rzutu karnego drugą bramkę. W 60. minucie Giorgi Chakvetadze zastąpił Romana Bezusa.

Chwilę później trener KAA Gent postanowił wzmocnić linię pomocy i w 64. minucie zastąpił zmęczonego Niklasa Dorscha. Na boisko wszedł Vadis Odjidja-Ofoe, który miał za zadanie wprowadzić nieco spokoju w środku boiska. Sędzia przyznał żółte kartki zawodnikom Rapid: Taxiarchisowi Fountasowi w 85. minucie i Yusufowi Demirowi w pierwszej minucie doliczonego czasu spotkania.

W ostatnich minutach spotkania na boisku kibice domagali się kolejnych bramek. Dwie minuty później na listę strzelców wpisał się Yusuf Demir. Przy strzeleniu gola pomagał Dejan Ljubičić.

Jedenastce Rapidu zabrakło czasu, żeby zadać decydujący cios i spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem zespołu KAA Gent.

Arbiter nie ukarał zawodników KAA Gent żadną kartką, natomiast piłkarzom gości pokazał trzy żółte.

Jedni i drudzy wykorzystali wszystkie zmiany w drugiej połowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL