Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Jacek Magiera: Możemy pokonać Sporting Lizbona

- Nie mamy wielkiego doświadczenia, jeśli chodzi o prowadzenie w meczu Ligi Mistrzów. Udało nam się to tylko przez siedem minut spotkania z Borussią Dortmund. Ale to wcale nie znaczy, że nie będziemy w stanie pokonać Sporing Lizbona - powiedział na konferencji przedmeczowej trener mistrzów Polski Jacek Magiera.

Legia przystąpi do środowego spotkania w praktycznie najmocniejszym składem. Znak zapytania stoi tylko przy dyspozycji Adama Hlouska. - Po ostatnim meczu z Wisłą Płock jesteśmy poobijani, ale kontuzje nie są na tyle poważne, żeby wyeliminowały kogoś z gry. Jedyny znak zapytania stoi przy Hlousku. Adam jak na razie trenuje indywidualnie. Decyzję podejmiemy po rozruchu - powiedział Magiera. Gdyby Czech nie był zdolny do gry na lewej stronie defensywy wystąpi Łukasz Broź lub Bartosz Bereszyński.

Przed jutrzejszym meczem Magiera liczy przede wszystkim na skuteczność swojego zespołu. - Musimy tacy być i to zarówno w ataku jak i w obronie. Cieszymy się, że spotkanie toczy się o stawkę. Nie gramy o twarz czy pietruszkę, tylko o awans do Ligi Europejskiej. Jeśli zagramy na maksimum możliwości, to jest szansa, że w przyszłym roku w europejskich pucharach. Powalczymy o zwycięstwo - zadeklarował. Według Magiery to Sporing będzie zespołem, który dłużej utrzyma piłkę przy nodze. - Ta drużyna ma we krwi, że rozgrywać i dominować. Nie sądzę, żeby się cofnęli i grali z kontry - dodał.

Reklama

Zdaniem trenera Legii to Portugalczycy są faworytami środowej konfrontacji. -  Ale my gramy na swoim boisku, wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich meczów w Lidze Mistrzów. Sporting to jedyna drużyna w naszej grupie, której nie strzeliliśmy gola. Chcemy to zmienić. Ale nie zapominamy, że to bardzo silna drużyna. Mocne strony? Skrzydła, świetnie grający głową napastnik, stałe fragmenty gry.  Mają świetny balans między atakiem i obroną. Ale o powodzeniu w środę zadecyduje to, wszystko, czy zrealizujemy nasze założenia przedmeczowe - stwierdził.

Magiera szykuje swoich piłkarzy na różny przebieg meczu, ale jak sam przyznaje, nie jest w stanie zaplanować wszystkiego. - Może być tak, że będziemy prowadzić lub przegrywać 2-0 na początku, grać z przewagą lub w osłabieniu. Staramy się przekazać piłkarzom wskazówki na wszystkie możliwe scenariusze - zakończył.

Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje