Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. FC Porto - Liverpool FC 1-4 w ćwierćfinale

FC Barcelona poznała rywala w półfinale Ligi Mistrzów. Została nim ekipa Liverpoolu, która bezlitośnie rozprawiła się w ćwierćfinale z FC Porto, wygrywając na wyjeździe 4-1, a w dwumeczu 6-1.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych z meczu

Trener gospodarzy Sergio Conceicao dokonał trzech zmian w składzie w porównaniu ze starciem sprzed tygodnia. Juergen Klopp, mimo wygranej w pierwszym meczu, dokonał aż czterech roszad w wyjściowej jedenastce. Na ławce rezerwowych usiadł między innymi Roberto Firmino, a w ataku miał straszyć Divock Origi. Nie postraszył i na drugą połowę już nie wyszedł, ustępując miejsca Brazylijczykowi.

Reklama

Gospodarze, by awansować, musieli wygrać co najmniej trzema bramkami. Wynik 2-0 dawał im dogrywkę. Tymczasem Liverpool jest przecież niepokonany we wszystkich rozgrywkach od 7 stycznia. Poprzednich siedem meczów wygrał.

Niezrażeni tym faktem piłkarze Porto mogli objąć prowadzenie już w 30 sekundzie. Jesus Corona zakręcił obrońcami Liverpoolu na prawym skrzydle i lewą nogą "dokręcił" piłkę w "długi" róg, lecz przeleciała ona tuż nad okienkiem bramki Alissona.

Zawodnicy i kibice gospodarzy uwierzyli, że można odrobić straty w dwumeczu. Na bramkę "The Reds" sunęły kolejne ataki. Moussa Marega co rusz dochodził do pozycji strzałowej, ale uderzał albo za słabo, albo niecelnie. Toczony w ulewnym deszczu mecz mógł się podobać.

Gdy wydawało się, że bramka dla Porto jest kwestią czasu, podopieczni Kloppa jedną akcją załatwili sprawę. W 26. minucie w polu karnym gospodarzy Mohamed Salah wypatrzył kapitalnie wyskakującego zza obrońców Sadio Mane, a Senegalczyk z bliska wpakował piłkę do siatki. Sędzia co prawda początkowo nie uznał bramki, odgwizdując spalonego, ale po wideoweryfikacji zmienił decyzję.

Gol dla gości odebrał sporo animuszu gospodarzom, którzy nie atakowali już tak zdecydowanie. Do awansu potrzebowali aż czterech bramek.

Po przerwie gracze Porto przeważali, ale nie stwarzali stuprocentowych okazji. Trener Conceicao aż złapał się za głowę, gdy niecelnie z kilku metrów główkował Soares. Po godzinie gry przewaga gospodarzy w strzałach wynosiła 18-4. Ale to goście byli na prowadzeniu.

Chwilę później "The Reds" prowadzili już 2-0 i 4-0 w dwumeczu. Firmino przed polem karnym Liverpoolu rozpoczął kontrę, którą wykończył Salah po świetnym podaniu Trenta Aleksandra-Arnolda.

Ekipa z Portugalii nie złożyła broni i w 69. minucie cieszyła się z kontaktowej bramki. Po rzucie rożnym Aleksa Tellesa Eder Militao kapitalną główką pokonał Alissona. W odpowiedzi podwyższyć powinien Mane. Ograł Ikera Casillasa, ale w trudnej sytuacji nie trafił w bramkę.

W 77. minucie bramkę na swoim koncie zapisał także Firmino, który efektownym uderzeniem głową wykorzystał idealne podanie Jordana Hendersona z prawej strony. Siedem minut później na 4-1 podwyższył Virgil van Dijk. Filar defensywy gości z bliska główkował po rzucie rożnym Jamesa Milnera i przedłużeniu przez Mane.

Liverpool zagra w półfinale (30 kwietnia - 8 maja) z Barceloną, która wyeliminowała w ćwierćfinale Manchester United.

FC Porto - Liverpool FC 1-4 (0-1)

Bramki: 0-1 Sadio Mane (26.), 0-2 Mohamed Salah (65.), 1-2 Eder Militao (69.), 1-3 Roberto Firmino (77.), 1-4 Virgil van Dijk (84.)

Sędzia: Danny Makkelie (Holandia).

Liga Mistrzów: wyniki, strzelcy, terminarz

Liga Mistrzów
2019-04-17 21:00 | Stadion: Estádio Do Dragão | Widzów: 49117 | Arbiter: D. Makkelie

STATYSTYKI

FC Porto
Liverpool FC
1
4
Posiadanie piłki
53%
47%
Strzały
18
9
Strzały na bramkę
8
5
Rzuty rożne
6
3
Faule
15
13
Spalone
4
1

WS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje