Reklama

Reklama

Liga Mistrzów - Dudek: Ancelotti zaryzykował z ustawieniem

Jerzy Dudek przyznał, że był zaskoczony ustawieniem Realu Madryt w meczu z Juventusem Turyn (1-2) w półfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów. - Trener Ancelotti mocno zaryzykował - powiedział były bramkarz reprezentacji Polski i m.in. hiszpańskiego zespołu.

Jedną z kluczowych zmian było przesunięcie do drugiej linii obrońcy Sergio Ramosa.

- Carlo Ancelotii mocno zaryzykował ustawieniem zespołu. Real zawsze słynie z tego, że świetnie wyprowadza piłkę z własnej połowy i tego brakowało mi we wtorkowym spotkaniu. Wydaje się, że desygnowanie do składu Garetha Bale'a, który po kontuzji jest daleki od dawnej formy, też było błędem. Oprócz jednej akcji na początku spotkania, nie zaprezentował zupełnie nic - ocenił Dudek.

W gronie czterech półfinalistów włoski zespół wydawał się najsłabszy. Jednak potrafił stawić czoła obrońcy trofeum.

Reklama

- Juventus bardzo dobrze rozszyfrował taktykę Realu. Nie chciał prowadzić gry i wyprowadzał groźne kontrataki. Real z kolei już w rywalizacji z Atletico w ćwierćfinale grał bardzo ostrożnie. We wtorek też rozgrywał piłkę cierpliwie, bo +Królewscy+ wiedzieli, że jak się bardziej odkryją, to narażą się na bardzo groźne ciosy. Stoperzy Realu Pepe czy Raphael Varane są bardzo szybcy i to daje im dużo pewności siebie. Dzięki temu mogą utrzymywać dystans do napastników rywali. Jednak Carlos Tevez i Arturo Vidal to bardzo inteligentni gracze, więc potrafili sobie radzić. Juventus obnażył niedoskonałości hiszpańskiego zespołu, który we wtorek nie był dobrze dysponowany - podkreślił Dudek, który 10 lat temu z Liverpoolem wygrał Ligę Mistrzów.

We wtorek Juventus objął prowadzenie w ósmej minucie po golu Alvaro Moraty. Potem włoski zespół cofnął się do obrony, w efekcie czego w 27. minucie wyrównał Cristiano Ronaldo. Zwycięską bramkę w 57. minucie strzelił z rzutu karnego Carlos Tevez.

- Ten mecz toczył się pewnymi fazami. Włoski zespół bardzo dobrze prezentował się przez pierwsze 15 minut. Wiadomo, że po tym okresie gospodarze musieli trochę odpocząć i do głosu doszli "Królewscy". Real miał szansę przechylić szali na własną korzyść, ale przy stanie 1-1 James Rodriguez trafił w poprzeczkę. Jeśli chodzi o wynik, to mecz był bardzo otwarty, ponieważ Juventus też miał okazję, by wygrać wyżej - podsumował.

Po jednobramkowym zwycięstwie zawodnicy Juventusu cieszyli się jakby już zapewnili sobie awans do finału.

- Wydaje się, że w ten sposób chcieli pokazać pewność siebie. +Juve+ nie było faworytem i ta wygrana spełniła oczekiwania jego graczy. Przecież po losowaniu przedstawiciele Realu cieszyli się, że trafili na tego przeciwnika. Uważali bowiem, że droga do finału jest otwarta i zostali skarceni za takie myślenie. Juventus ograł przed własną publicznością ubiegłorocznych triumfatorów, więc rozumiem ich radość - tłumaczył Dudek.

Według niego, na boisku widoczny był brak w zespole Realu Luki Modrica.

- Więcej można było oczekiwać od Toniego Kroosa, który miał zastąpić Chorwata. Czasami sam się sobie dziwię, że tak nie doceniam roli, jaką Modric odgrywa w drużynie. To zaskakujące, że mając do dyspozycji tak świetnych rozgrywających, szuka się usprawiedliwienia w postaci absencji jednego gracza. Oprócz Kroosa, jest też przecież James Rodriguez; obaj przecież należą do światowej czołówki - ocenił.

Rewanż odbędzie się w środę w Madrycie.

- Jestem ciekaw, jak będzie wyglądał ten mecz. Ancelotti musi bardzo szybko skorygować ustawienie drużyny. Na korzyść Realu przemawia strzelona bramka. Gol zdobyty na wyjeździe zawsze daje nadzieję. Poza tym "Królewscy" na Santiago Bernabeu grają bardzo ofensywnie i myślę, że sobie poradzą. Z drugiej strony Włoch to bardzo doświadczony szkoleniowiec i wie, że wygrana 1:0 wystarczy do awansu. Wydaje mi się, że priorytetem dla niego będzie, aby zachować czyste konto. Być może za tydzień w lepszej formie będzie Bale, a na boisko wróci Francuz Karim Benzema - zakończył Dudek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL