Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Cztery karne w jednej połowie meczu FC Sevilla - Red Bull Salzburg! Dwa zmarnowane

Do niecodziennej sytuacji doszło w meczu Ligi Mistrzów między hiszpańskim zespołem FC Sevilla a austriackim Red Bull Salzburg. Sędzia podyktował az cztery jedenastki w pierwszej połowie, a i tak wynik po niej brzmiał 1-1. W drugiej połowie doszła czerwona kartka i... debiut Polaka Kamila Piątkowskiego.

Aż trzy rzuty karne wykonywali Austriacy. Najpierw do piłki podszedł Karim Adeymi i przedziwnym strzałem posłał piłkę lekko obok słupka. Niemiecki piłkarz był w ogóle bohaterem tej części gry, bowiem dwa kolejne karne dla Salzburga podyktowano właśnie za faule na nim. Najpierw w polu karnym niewinnie, jak się zdawało, popchnął go obrońca FC Sevilli, a następnie zdemolował go interweniujący bramkarz, Marokańczyk Bono.

Liga Mistrzów. FC Sevilla - Red Bull Salzburg, dziwny mecz

Pierwszego z tych karnych wykorzystał Chorwat Luka Susić, więc Austriacy prowadzili w Sewilli 1-0, a następnie kolejnego karnego tenże Chorwat Susić zmarnował. Karim Adeymi po pudle na początku meczu już się bowiem do strzelania nie kwapił, więc Luka Susić się podjął. I też się pomylił.

Mogło być 3-0 dla Salzburga, a tymczasem FC Sevilla wyrównała tuż przed końcem pierwszej połowy. Gola zdobył Ivan Rakitić - a jakże, z karnego!

Jakby wydarzeń było mało, druga połowa zaczęła się od czerwonej kartki dla Youseffa En Nesyriego. Marokańczyk otrzymał drugą żółtą kartkę za... symulowanie karnego i od 50. minuty gospodarze grali w osłabieniu. Za to w zespole gości pojawił się debiutujący w Lidze Mistrzów polski piłkarz Kamil Piątkowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje