Reklama

Reklama

​Liga Mistrzów. Chelsea - Real. Wiatr w oczy Królewskich

Gdyby Real Madryt przeskoczył dziś Chelsea na Stamford Bridge i awansował do finału Ligi Mistrzów w Stambule, byłoby to jedno z największych dokonań Królewskich w historii rozgrywek. Mimo 13 zwycięstw. Bogatym też czasem wiatr w oczy wieje.

- Jesteśmy zmęczeni, to naturalne. Entuzjazmu, woli walki i determinacji nam dziś nie zabraknie - zapowiada Toni Kroos przed rewanżem na Stamford Bridge (pierwszy mecz 1-1 w Madrycie).

Liga Mistrzów. Najlepszy Niemiec

Najbardziej utytułowany Niemiec w historii Ligi Mistrzów przeżył już w tych rozgrywkach wszystko. W 2012 roku z Bayernem Monachium przegrał finał na Allianz Arenie i tę porażkę do dziś nosi w sercu głęboko. Rywalem była Chelsea w fazie zmierzchu. 34-letni Didier Drogba szykował się już do wyjazdu do Chin. Klubowi ze Stamford Bridge miał oddać ostatnią przysługę. Wielkość zachował do końca. W 88. minucie przy stanie 0-1 zdobył gola dla Chelsea. Najważniejszego w całej jej historii.

Reklama

Kroos i zespół Bayernu cieszyli się ledwie pięć minut. W 83. minucie Toni asystował przy golu Thomasa Muellera na 1-0. Ale potem po rzucie rożnym Drogba wzniósł się ponad wszystkich. Jak zmieścił piłkę w okienku bramki Manuela Neuera? Na faworyzowanych Bawarczyków spadła cała seria nieszczęść. Arjen Robben nie wykorzystał karnego. W serii "jedenastek" przy prowadzeniu 3-2 przestrzelili Olic i Schweinsteiger. Okazało się, że gol Drogby, który zwracał nadzieję Chelsea, wcale nie był ostatnim. Wykorzystał jeszcze rzut karny, po którym "The Blues" zdobyli tytuł najlepszej drużyny Europy.

"Jeśli o mnie chodzi, to uznaję, że Drogba wygrał im ten puchar sam" - powiedział trener Manchesteru United Alex Ferguson. Dla Drogby to był dziewiąty gol w dziewiątym finale zagranym z Chelsea. Frank Lampard opowiadał, że w szatni przed wielkimi meczami w napastniku WKS budziła się bestia. A potem niszczyła to co stawało jej na drodze. 

Dla Kroosa to wszystko jest ponurym wspomnieniem. Zatartym czterema triumfami w Lidze Mistrzów. Z Bayernem w 2013 roku i z Realem (2016-2018). Nie ma niemieckiego piłkarza, który osiągnąłby w tych rozgrywkach więcej.

Dziś Kroos marzy o piątym skalpie. Na przeszkodzie stoi Chelsea. Zupełnie nowa drużyna. Nie ma w niej nikogo, kto wznosiłby uchaty puchar 9 lat temu. Kapitan Cesar Azpilicueta trafił na Stamford Bridge latem 2012 roku. Roman Abramowicz budował zespół od nowa. Grał jeszcze dwa sezony z Frankiem Lampardem, który był potem jego trenerem, a jesienią został zwolniony ze stanowiska. Jego miejsce zajął wyrzucony z PSG Thomas Tuchel.

Liga Mistrzów. Odrodzenie Chelsea, odbudowa Realu

Niemiec odbudował drużynę wzmocnioną ostatniego lata kosztem 247 mln euro. Dogadał się z gwiazdami, czego Lampard nie umiał. Od tamtej pory Chelsea przegrała zaledwie dwa mecze (jeden w Premier League i jeden w Lidze Mistrzów). Porażka w ćwierćfinale z Porto 0-1 nie miała jednak znaczenia, drużyna Tuchela wypracowała dwa gole przewagi w pierwszym spotkaniu.

W Madrycie Chelsea dała pokaz siły. Jej piłkarze grali z intensywnością, która omal nie złamała poturbowanego Realu.

"52 kontuzje i sześciu chorych na koronawirusa" - to porażający bilans kłopotów, z którymi w tym sezonie musiał sobie poradzić Zinedine Zidane. Real zaczął Ligę Mistrzów od ocalenia punktu w dwóch pierwszych meczach fazy grupowej. I tak świętował, bo po porażce z Szachtarem u siebie, z Borussią w Moenchengladbach przegrywał 0-2 do 87. minuty. Karim Benzema i Casemiro zdobyli gole z pomocą Sergio Ramosa. Wtedy kapitan wydawał się talizmanem drużyny. Ostatnio nie grał: najpierw z powodu kontuzji, potem choroby. Dziś z marszu wraca do podstawowego składu na mecz sezonu. Zastąpi kontuzjowanego Raphaela Varane’a i zagra obok objawienia ostatnich tygodni Edera Militao. Tak wynikało ze słów Zidane’a.

Ramos wciąż nie przedłużył kontraktu z Realem, ale ma być jego mężem opatrznościowym. Na Stamford Bridge trzeba być gotowym do walki wręcz. Do drużyny wraca też boczny obrońca Ferland Mendy i skrzydłowy Eden Hazard. Belg ma wielki dług wobec Realu - sprowadzony za 100 mln euro dwa lata temu z Chelsea notorycznie się leczy. W tym sezonie zdobył dwie bramki w La Liga i jedną w Champions League.

Do ostatniej chwili Zidane nie wiedział, czy do Londynu doleci Marcelo i Fede Valverde. Udało się.

Królewscy zdobywali Puchar Europy 13 razy. Nigdy dotąd nie było tak ekstremalnie jak w tym sezonie. W dodatku dziś zdziesiątkowana drużyna Zidane’a zachowała ogromne szanse na obronę mistrzostwa Hiszpanii. To nie udało się klubowi od 2008 roku. Największym sukcesem Zizou w roli trenera była podwójna korona wywalczona cztery lata temu. Wtedy Real był w rozkwicie: Modrić, Kroos, Casemiro dominowali na każdą drugą linią w Europie. Cristiano Ronaldo zdobył 42 gole. Dziś, po upływie 48 miesięcy, Królewscy się zmienili, postarzeli, ale nie stracili głodu zwycięstw. Zidane uważa, że jego ludzie już zasłużyli na podziw.

Mecz Chelsea FC - Real Madryt w środę o 21:00. Transmisja w Polsacie Sport Premium 1.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy