Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Bogusław Kaczmarek: Triumf Bayernu? Mam pewne wątpliwości

Czy triumf w Lidze Mistrzów może przybliżyć Roberta Lewandowskiego do Złotej Piłki? Jaka jest słabość Bayernu Monachium? Czy Napoli będzie w stanie zaskoczyć Barcelonę? Dlaczego tegoroczna faza pucharowa Champions League to laboratoryjny eksperyment? Na te pytania odpowiedział w rozmowie z Interią trener Bogusław Kaczmarek.

W piątek rozlosowana została drabinka tegorocznej fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Fortuna nie była łaskawa dla Bayernu Monachium, który po awansie do ćwierćfinału zmierzy się z FC Barcelona lub SSC Napoli. W ewentualnym półfinale rywalem mistrzów Niemiec będzie natomiast najlepszy z czwórki: Real Madryt, Manchester City, Juventus, Olimpique Lyon.

Czy w zaistniałych okolicznościach ekipa Roberta Lewandowskiego ma szansę na końcowy triumf? O to zapytaliśmy Bogusława Kaczmarka.

Reklama

- Bayern ma bardzo dużą siłę. Mam na myśli drugą linię i atak - całą ofensywę. Nie wiem jednak, czy skład personalny, na jaki może liczyć trener Hansi Flick, stanie na wysokości zadania. Wielkie imprezy wygrywa się zwykle stabilną i odpowiedzialną defensywą. W przypadku Bayernu mam w tej kwestii pewne wątpliwości, obym się mylił. Do tej pory jednak nie ma czego się czepiać. Bawarczycy pojechali do Londynu i gładko wygrali 3-0, nie tracąc gola. Nie oznacza to jednak, że powtórzy się to w następnych spotkaniach - stwierdził zasłużony szkoleniowiec.

Sięgnięcie po "uszaty puchar" znacznie zwiększyłoby szansę "Lewego" na zdobycie Złotej Piłki. Kapitan polskiej kadry ma za sobą kapitalny sezon i znajduje się w gronie faworytów tego plebiscytu.

- To nie jest wyścig o Złotą Piłkę Lewandowskiego, lecz bój o zwycięstwo w Champions League - zdefiniował sytuację Kaczmarek, choć zaznaczył przy tym, że tytuł triumfatora Ligi Mistrzów wybiłby wszelkie argumenty z rąk przeciwników "Lewego". - Kibicujemy mu z całych sił. Myślę, że po wielu latach udanych w jego wykonaniu przyjdzie na niego czas i zdobędzie Złotą Piłkę - podkreślił były asystent Leo Beenhakkera.

Spora części kibiców zaciera już ręce na myśl o starciu Bayernu z Barceloną. Tymczasem Kaczmarek jest zdania, że Napoli wcale nie stoi na straconej pozycji przed rewanżem z "Dumą Katalonii". W pierwszym spotkaniu padł remis 1-1.

- W Napoli akcenty są rozłożone w miarę równomiernie na cały zespół. Ostatnie mecze Barcelony pokazały, że bardzo często jest to teatr jednego aktora. W przypadku słabszej dyspozycji Leo Messiego, Katalończycy mają spore problemy. Napoli natomiast to moim zdaniem zespół twardo trzymający się swoich zasad i organizacji gry. Ten pierwszy mecz pokazał, że Barcelonie nie będzie łatwo - zauważa był piłkarz między innymi Lechii Gdańsk.

Począwszy od ćwierćfinałów wszystkie mecze Ligi Mistrzów mają zostać rozegrane w Lizbonie od 12 do 23 sierpnia, a poszczególne fazy miniturnieju będą odbywać się bez spotkań rewanżowych. Pierwotnie finał miał się odbyć 30 maja w Stambule, ale rozgrywki zostały zawieszone w marcu z powodu koronawriusa.

- To wszystko co nas czeka do spotkania finałowego, to jedna wielka niewiadoma. Tego typu formuły do tej pory nie było. Zawsze o losach awansów przed decydującym starciem decydował dwumecz. Jestem bardzo zaintrygowany tym, jak drużyny poradzą sobie z grą w tak krótkim odstępie czasowym. Na tę chwilę jest to laboratoryjny eksperyment. Pandemia zmusza od podejmowania odpowiednich decyzji, a poszczególne kluby muszą się w tym wszystkim odnaleźć.  Jestem ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądało od strony technicznej. Trzeba przyznać, że nie jest to normalna sytuacja. Nie chciałbym, aby doktrynalna taktyka zabijała te mecze, które na nas czekają. Rozgrywając jeden mecz zachowujesz się inaczej, niż wtedy, gdy w dalszej perspektywie rozpatrujesz także rewanż. Filozofia i organizacja gry znacznie się różnią w obu tych przypadkach - przyznaje Kaczmarek.

Decydujące mecze odbędą się się na lizbońskim "Stadionie Światła", który zapadł Kaczmarkowi w pamięci za czasów pracy w polskiej kadrze.

- Z Lizboną i Estadio da Luz, na którym występuje Benfica, mam dobre skojarzenia. Wielu uważa ten obiekt za najpiękniejszy stadion świata. Mi jednak przypomina on o cennym remisie 2-2 z Portugalczykami w eliminacjach do mistrzostw Europy - przypomina doświadczony szkoleniowiec.

Dla Kaczmarka cichym faworytem miniturnieju w Lizbonie będzie Atletico Madryt, choć - jak zauważa - sporo namieszać może także Atalanta Bergamo. - Włosi wbili osiem bramek Valencii, nie można ich lekceważyć - stwierdza.

Rozmawiał: Tomasz Brożek

Liga Mistrzów - wyniki, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje