Lewandowski schowany do kieszeni. Koszmar Barcelony w hicie, posypią się gromy
W piątej kolejce Ligi Mistrzów jednym z hitów bez wątpienia musiało być starcie Chelsea z FC Barcelona. Było to spotkanie dwóch drużyn, które podchodziły do niego z praktycznie takiej samej pozycji, walcząc o czołową ósemkę. Po tym spotkaniu zadowoleni będą jednak jedynie gospodarze. Chelsea kompletnie zdominowała rywali, a mecz zakończył się imponującą victorią londyńczyków.

FC Barcelona zdaje się wracać do dyspozycji, którą zachwycała w poprzednim sezonie. "Duma Katalonii po trudnym początku sezonu odzyskuje kolejnych bardzo ważnych piłkarzy. Ostatnio do kadry wrócili po dwóch miesiącach nieobecności Raphinha oraz Joan Garcia, a więc zawodnicy kluczowi.
Hansi Flick zdaje się także odnajdywać balans, który jest niezbędny przy stylu gry, jaki preferuje niemiecki trener. To wszystko sprawia, że "Blaugrana" zmniejszyła stratę do Realu Madryt do ledwie jednego punktu w La Liga, a w Lidze Mistrzów tak naprawdę sprawa walki o ósemkę wciąż jest otwarta.
Barcelona w dziesiątkę. Araujo wysłany do szatni
Na drodze Barcelony w piątej serii gier stanęła londyńska Chelsea wspierana przez własnych kibiców. Zespół z Londynu raczej faworytem w rywalizacji z hiszpańskim gigantem nie był, ale seria pięciu meczów bez porażki z ledwie jednym remisem musiał budzić respekt u rywali z Katalonii.
To wszystko sprawiało, że widowisko na Stamford Bridge z udziałem, choćby Roberta Lewandowskiego, zapowiadało się przednio, tym bardziej że w tabeli Ligi Mistrzów oba zespoły miały dokładnie tyle samo punktów. Mecz zaczął się z bardzo wysokiego "C" z obu stron.
Już w trzeciej minucie gospodarze wpakowali bowiem piłkę do siatki. Najlepiej w zamieszaniu w polu karnym Barcelony odnalazł się Enzo Fernandez, który z bliska pokonał Joana Garcię. Gol został jednak anulowany z powodu wcześniejszego zagrania ręką Fofany, a decyzję z boiska potwierdził VAR.
Chwilę później Barcelona powinna mieć swojego legalnego gola. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się bowiem Ferran Torres. Hiszpański skrzydłowy chciał wykorzystać błąd w ustawieniu defensywy Chelsea, ale fatalnie spudłował i Flick mógł jedynie załamać ręce na widok jego strzału.
W 22. minucie Enzo znów wpakował piłkę do bramki Barcelony. Tym razem doskonale został rozegrany rzut wolny, ale gol ponownie nie został uznany. Sędzia dopatrzył się spalonego. Przy trzeciej sytuacji przepisy już Barcelony nie uratowały i znów wszystko rozpoczęło się od stałego fragmentu gry.
Krótko rozegrany rzut rożny, piłka trafiła pod nogi Cucurelli, który zagrał ją wzdłuż pola bramkowego. Tam wywiązał się paintball i ostatecznie futbolówka wpadła do siatki po odbiciu się od Julesa Kounde. W 27. minucie Chelsea w końcu mogła się oficjalnie cieszyć ze strzelonego gola.
Jakby przeciwności losu było mało, to jeszcze kompletnie zdominowana Barcelona w 44. minucie dostała kolejny cios. Bezmyślnym faulem "popisał" się bowiem Ronald Araujo, który już wcześniej dostał kartkę za dyskusję. W tej sytuacji arbiter się nie wahał, pokazał drugi kartonik, a Araujo musiał zejść do szatni.
Na przerwę Hansi Flick i jego piłkarze schodzili z wielką dawką materiału do przemyśleń, a druga część meczu rozpoczęła się dokładnie tak, jak pierwsza - od anulowanego gola dla Chelsea. To właśnie spalony uratował Joana Garcię, który przy rachitycznym strzale Andrey'a Santosa mógł się zachować lepiej.
W 55. minucie nie było już wątpliwości. Kolejną dobrą indywidualną akcją popisał się 18-letni Estevao. Brazylijczyk przejął piłkę 10 metrów od pola karnego rywali, minął dwóch przeciwników i wpakował piłkę pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Joana Garcię, wyprowadzając zespół na dwubramkowe prowadzenie.
W 61. minucie Hansi Flick zdecydował się na podwójną zmianę, a murawę opuścił zupełnie niewidoczny Lewandowski. Polak uzbierał ledwie 20 kontaktów z piłką. W 74. minucie piłka znów wpadła do siatki bramki Barcelony i ponownie sędzia uniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego.
Tym razem jednak piłkarzom Chelsea, a konkretnie Enzo Fernandesowi udało się uniknąć pułapki zastawionej przez obronę Barcelony. Po analizie VAR Slavko Vincić gola strzelonego przez wprowadzonego z ławki Delapa uznał. 3:0 było przypieczętowaniem dominacji angielskiej ekipy. Chelsea wirtualnie awansowała na czwarte miejsce. Barcelona spadła na piętnastą lokatę.











