Lewandowski obnażony przez byłego reprezentanta Polski. Gorzka prawda po meczu z Chelsea
Nie milkną echa porażki FC Barcelony, która we wtorek poległa na Stamford Bridge na 0:3. Drużyna Hansiego Flicka rozegrała fatalne spotkanie, czego nie ukrywają eksperci, również ci polscy. - 0:3 to jest najmniejszy wymiar kary. (...) Nie oczekujmy tego, że jeśli Barcelona nie funkcjonuje, to zawodnikiem, który spowoduje, że Barcelona zacznie funkcjonować, będzie Robert Lewandowski. Nie od tego jest Robert - wznał Artur Wichniarek w "Kanale Sportowym".

Trudno doszukać się jakichkolwiek pozytywów w grze Barcelony po tym, co piłkarze Hansiego Flicka pokazali w meczu z Chelsea. Angielska drużyna kompletnie zdominowała mistrzów Hiszpanii. Ostatecznie gospodarze wygrali 3:0, choć zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej obfite.
Tylko w pierwszych minutach meczu Katalończycy realnie zagrażali bramce strzeżonej przez Roberta Sancheza. Gdyby tego było mało, pod koniec pierwszej połowy z boiska wyleciał Ronald Araujo. Urugwajczyk obejrzał dwie żółte kartki, których konsekwencją był czerwony kartonik.
Wichniarek ostro po blamażu Barcelony. "Nie istniała"
W środowy poranek, dzień po meczu Chelsea - Barcelona, na kilka gorzkich słów dotyczących występu zawodników Flicka zdobył się Artur Wichniarek. - Tylko zagorzały kibic Chelsea mógł wymarzyć sobie takie wieczór na Stamford Bridge, jaki zdarzył się wczoraj - powiedział były reprezentant Polski w programie "Kanału Sportowego".
- 0:3 to jest najmniejszy wymiar kary. Gdyby nie było VAR-u, sędzia puściłby akcje bramkowe i Barcelona przegrywa 0:6. Ale w tym meczu należy zauważyć, jak świetnie zagrała Chelsea. To nie było przypadkowe strzelanie bramek. Zespół był świetnie przygotowany przez Enzo Marescę, coś nieprawdopodobnego - dodał.
Zdaniem Wichniarka zawodnicy Barcelony momentami nie przypominali samych siebie. - Żaden piłkarz Barcelony nie zagrał na swoim optymalnym poziomie - stwierdził ekspert. - Barcelona wczoraj nie istniała, nie istniała! Środek z Jamesem, Caicedo i Enzo Fernandazem zdominował środek Barcelony, w którym nie było Pedriego. To jest na razie wyrwa, która na razie jest nie do załatania przez Hansiego Flicka - usłyszeliśmy na antenie.
Rzeczywiście, Barcelona bez Pedriego jest niestabilna, nie potrafili kreować tylu sytuacji, nie wspominając już o kontroli środka pola. Artur Wichniarek docenił także Marka Cucurellę, który poradził sobie z Lamine Yamalem. Skrytykował Ronalda Araujo, ale jednocześnie stanął w obronie Ferrana Torresa, który w pierwszych minutach zmarnował "setkę". Następnie zaczął się temat Robert Lewandowskiego. W tym sezonie Polak nie strzelił jeszcze gola w Lidze Mistrzów.
- Nie oczekujmy tego, że jeśli Barcelona nie funkcjonuje, to zawodnikiem, który spowoduje, że Barcelona zacznie funkcjonować, będzie Robert Lewandowski. Nie od tego jest Robert Lewandowski. Na początku meczu było widać, jak mocno pracował, nie było mu łatwo z obrońcami Chelsea (...) To nie był dobry mecz Roberta albo to był bardzo słaby mecz Roberta, tak samo, jak nie był to dobry mecz całej Barcelony. Nie zgodzę się z tym, że Lewandowski zamienia się w inną (gorszą - red.) wersję siebie w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, to trzeci najlepszy strzelec w historii tych rozgrywek - podsumował Wichniarek.















