Lewandowski nic nie mógł zrobić. On wraca, ważna decyzja przed meczem Barcy
FC Barcelona potrzebuje spektakularnego powrotu, by awansować do półfinału Champions League. Podopieczni Hansiego Flicka muszą odrobić dwie bramki straty na domowym stadionie Atletico Madryt. Dużo będzie zależało od Roberta Lewandowskiego, który w pierwszym spotkaniu nie wpisał się na listę strzelców. Wtorkowa potyczka ruszy już za kilkadziesiąt godzin, tymczasem europejska centrala podjęła ważną decyzję. Kibice mogą czuć się zaniepokojeni. A chodzi o bolesne wspomnienia z przeszłości.

We wtorkowy wieczór zakończy się seria spotkań pomiędzy FC Barcelona a Atletico Madryt. O ile "Duma Katalonii" była lepsza w La Lidze, o tyle stołeczni zrewanżowali się katalońskiemu gigantowi przy okazji Champions League. Podopieczni Diego Simeone wygrali na Camp Nou 2:0 i muszą tylko albo aż utrzymać zaliczkę przed własną publicznością. Polaków zmartwił zwłaszcza występ Roberta Lewandowskiego. O braku choćby jednego trafienia wspominaliśmy na wstępie. Warszawianin zakończył dodatkowo występ po pierwszej połowie.
Rewanż zapowiada się pasjonująco. Ważne informacje dla kibiców z kraju nad Wisłą nadejdą jeszcze przed rozpoczęciem potyczki. Chodzi o wyjściową jedenastkę wybraną przez Hansiego Flicka. Polacy liczą na obecność Roberta Lewandowskiego, lecz niemiecki opiekun drużyny być może postawi na innych zawodników. Dziś dowiedzieliśmy się na kogo postawiła UEFA w kontekście obsady sędziowskiej. Z gwizdkiem na Metropolitano pobiega Clement Turpin. Nazwisko Francuza już pojawiło się na oficjalnej stronie rozgrywek.
To Turpin sędziował pierwszy półfinał z Interem. 3:3, a Lewandowski walczył z urazem
Kibice FC Barcelona od razu prześwietlili historię spotkań "Dumy Katalonii" prowadzonych przez rozjemcę pochodzącego z zachodniej Europy. "Bordowo-Granatowi" wygrali dwa spotkania i tyle samo przegrali. Do tego doszedł jeden remis. Clement Turpin sędziował między innymi bolesny zeszłoroczny półfinał z Interem Mediolan. Bezradny okazał się wtedy Robert Lewandowski, którego pożegnanie się z elitarnymi rozgrywkami zabolało podwójnie.
Doświadczony snajper nie wziął udziału w pierwszej potyczce z powodu urazu. To właśnie ją prowadził Clement Turpin. Drugą natomiast zakończył z zerowym dorobkiem bramkowym. Warszawianin chciałby przełamać się za kilkadziesiąt godzin. Gole 37-latka w Madrycie mogą ważyć podwójnie. Początek starcia we wtorek o 21:00. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












