Reklama

Reklama

Lewandowski i Piszczek znajdą sposób na Real Madryt?

Dla Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka środowy mecz przeciw Realowi Madryt w Lidze Mistrzów to okazja do ugruntowania wysokiego statusu w europejskiej piłce.

Bezdyskusyjnie na pierwszym planie jest interes drużyny. Borussia Dortmund, która w dwóch kolejkach Champions League zgromadziła 4 pkt, nie może pozwolić sobie na porażkę z Realem Madryt. Plaga urazów komplikuje pracę Juergena Kloppa, w sobotę, w derbach z Schalke zakończonych bolesną porażką 1-2, trudno było choćby momentami odnaleźć mistrzowski styl gry zespołu z Dortmundu. Druga linia bez Kuby Błaszczykowskiego, Mario Goetze, Ilkaya Gundogana straciła 90 proc zdolności kreatywnych.
 
Właściwie już dziś wielu obserwatorów uważa, że 12 pkt straty do Bayernu w Bundeslidze jest nie do odrobienia. Zwłaszcza przy takich kłopotach kadrowych mistrza Niemiec. Zbiegły się one z hitowymi starciami z Realem w Lidze Mistrzów, gdzie Borussia zachowuje szanse do odegrania poważnej roli w grupie śmierci. Niemcy tracą do Realu dwa pkt, wyprzedzając Manchester City o trzy. Jeśli mają szukać zdobyczy w dwumeczu z "Królewskimi", to lepiej w środę, w Dortmundzie, niż na Santiago Bernabeu. Trudno też liczyć na to, że Ajaks będzie bardzo wymagającym rywalem dla mistrza Anglii.
 
Dla Łukasza Piszczka i Roberta Lewandowskiego dawno minął okres, gdy mieli prawo oglądać się na kolegów. Dziś obaj należą do liderów Borussii, noszących na swoich barkach odpowiedzialność za wynik. Zwłaszcza w takim meczu, jak ten z Realem. Można wyczytać to z mediów. Trudno przypomnieć sobie czasy, gdy hiszpańska prasa pisała o polskich piłkarzach z taką atencją. Może o Jerzym Dudku, a wcześniej to już chyba o Janie Urbanie przed dwoma dekadami.

Kontuzja Kuby Błaszczykowskiego w starciu z Hannoverem została w Hiszpanii zauważona, opisana szeroko i sklasyfikowana, jako ogromna strata dla Juergena Kloppa. Robert Lewandowski przedstawiany jest, jako najlepszy piłkarz Bundesligi. Przy okazji plagi kontuzji bocznych obrońców Realu, wrócił temat transferu Łukasza Piszczka. Nawet jeśli nie wszystko podpierają wiarygodne przesłanki, dortmundzkie trio jest doskonale rozpoznawalne w kraju mistrzów świata.
 
Madrycki dziennik "As" zamieścił, zrobiony przez polską dziennikarkę, wywiad z Lewandowskim. Słowa: "Nie boję się Pepe, byle tylko grał czysto, nie będzie problemu" - zostały oczywiście zacytowane także przez kilka innych hiszpańskich gazet. Kto myśli, że wyprawa do Dortmundu, zwłaszcza wobec kłopotów kadrowych Borussii, nie stresuje specjalnie "Królewskich", powinien zerknąć na statystyki. Z 23 spotkań z klubami niemieckimi na ich terenie, Real wygrał jedno, przegrywając 16. Zdarzyły mu się przy tym takie "kwiatki", jak strata pięciu goli przeciw Hamburgowi, Kaiserslautern i Borussii Moenchengladbach. W Dortmundzie Real grał dwa razy, dwa razy remisując: w 1998 roku 0-0 i 1-1 w 2002.
 
Oczywiście najgorsze wspomnienia Realu łączą się z Monachium. Kiedy Bayern ogrywał "Królewskich" w półfinale ostatniej edycji Champions League, od Borussii dostawał baty. Czy Kloppowi uda się odtworzyć na środę kombinacyjny styl gry zespołu z Dortmundu, który przez ostatnie dwa lata był wyniszczający dla wszystkich rywali z Bundesligi?
 
Lewandowski odniósł się do podobieństw między Borussią i Barceloną, o których wspominał kiedyś Klopp. Niemieckie media donosiły nawet swego czasu, że w czasie Gran Derbi, trener Borussii zbiera swoich piłkarzy do wspólnego oglądania robiąc porównania ich gry do katalońskiego pierwowzoru. To właśnie przy takiej okazji miał porównać Piszczka do Daniego Alvesa oceniając, że Polak jest tak samo dobry w ataku, ale lepszy w defensywie.

Lewandowski opowiada, że nie ma dziś czasu na oglądanie meczów innych zespołów, ogranicza się do skrótów. A w rywalizacji Cristiano Ronaldo z Leo Messim bardziej docenia tego pierwszego, bo wie, że miejsce na szczycie kosztowało Portugalczyka znacznie więcej poświęcenia i pracy. Kilka razy podkreśla, że ani on, ani nikt z Borussii nie boi się sławnego rywala, choć bezdyskusyjnie gracze Realu należą do najlepszych na świecie.

Z plagą urazów bocznych obrońców Jose Mourinho sobie poradził, posyłając w miejsce opuszczone przez Marcelo, Arbeloę i Coentrao, Sergio Ramosa i Michaela Essiena. Na środku obrony partnerem Pepe jest Raphael Varane, co znaczy, że Lewandowski może mieć odrobinę łatwiejsze zadanie niż gdyby walczył z Pepe i Ramosem.
 
Wydaje się, że kluczowa dla zespołu Kloppa w walce o awans z grupy jest rywalizacja z Manchesterem City. Jeśli mistrzowie Anglii wygrają oba mecze z Ajaksem, będą mieli 7 pkt. Mistrz Niemiec nie może, więc uznać bezwzględnej wyższości "Królewskich", bo gdyby nie zdobył punktów w najbliższych spotkaniach, w dwóch kolejnych (w Amsterdamie i u siebie z City), zamykających rywalizację w grupie, skazany byłby na zwycięstwa. Poza tym zdobywając 12 pkt w czterech kolejkach, Real nie będzie miał o co się bić na Etihad Stadium w Manchesterze.
 
Pytanie brzmi: czy do środy Klopp odbuduje zespół po klęsce z Schalke? Czy Borussia wymyśli sposób na Real, i jaką rolę odegrają w nim Piszczek z Lewandowskim? Dla Polaków to gra o ugruntowanie wysokiego statusu w europejskiej piłce. Kiedy kilka lat temu, gdy przy okazji pisania tekstu dzwoniłem do hiszpańskich menedżerów z pytaniem o zainteresowanie graczami z Polski, ci najbardziej wytrwali doczekali do drugiego pytania, ci bardziej krewcy rzucali słuchawką od razu.

Dziś trio z Dortmundu jest rozpoznawane na całym kontynencie, wszyscy znają ofensywne zalety Piszczka, szybkość i drybling Błaszczykowskiego, czy uniwersalność Lewandowskiego. Prasa hiszpańska pisze o polskim napastniku, jako tym, który posiadł nieprzeciętny dar gry tyłem do bramki i rozgrywania piłki. Nie zaniedbując przy tym zadań czysto snajperskich. Nic tylko w środę potwierdzić to na tle Realu z Ronaldo. Od strony medialnej taki mecz jest trzy razy bardziej nośny niż każdy inny. Można zdobyć ważne punkty dla klubu, ale i dla siebie.
 
Lewandowski mierzył się już raz z Ikerem Casillasem, w towarzyskim pojedynku Hiszpania - Polska zakończonym klęską 0-6. "To było tak dawno, że już nie pamiętam" - śmieje się Polak. Faktycznie od tamtej pory wykonał gigantyczny krok do przodu. W środę jest najlepszy dzień, by to jeszcze raz potwierdzić. Borussia - Real to bezdyskusyjny szlagier trzeciej kolejki Champions League.

Reklama

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje