Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Borussia Dortmund 0-6 w Lidze Mistrzów

To był pogrom. W pierwszym meczu grupowym Ligi Mistrzów Legia przegrała przy Łazienkowskiej z Borussią Dortmund 0-6. Gole dla BVB szybko strzelili: Mario Goetze, Sokratis Papastathopoulos i Marc Batra. A po zmianie stron kolejne trafienia dołożyli: Raphael Guerreiro, Gonzalo Castro oraz Pierre-Emerick Aubameyang.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Legia - Borussia

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

- Do analizy gry Legii nie podchodzimy jako całości drużyny, tylko skupiamy się na poszczególnych piłkarzach, bo w polskiej drużynie doszło do wielu zmian - mówił przed meczem trener BVB Thomas Tuchel. Te słowa oddają wszystko, bo w środowy wieczór Legia w niczym nie przypominała zespołu. Już patrząc na skład mistrzów Polski można było w ciemno obstawiać, że gospodarze stracą co najmniej kilka goli.

Na środku obrony Besnik Hasi wystawił Jakuba Czerwińskiego i Macieja Dąbrowskiego. Ten pierwszy wyglądem wprawdzie przypomina Michała Pazdana, ale umiejętnościami odstaje od reprezentanta Polski o lata świetlne. A jeśli dodać do tego Guilherme na lewej stronie i Bartosza Bereszyńskiego to nie trzeba było być wielkim fachowcem, żeby przewidzieć, że tylko cud może uratować Arkadiusza Malarza od notorycznego wyjmowania piłki z siatki.

Ale chyba najwięksi pesymiści nie spodziewali się, że po niespełna dwudziestu minutach goście już trzykrotnie zmuszą Malarza do kapitulacji. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie bramki padły po kardynalnych błędach obrony.

Po raz pierwszy obrona Legii wyciągnęła białą flagę już w siódmej minucie. Gola głową strzelił najniższy na boisku Mario Goetze. Bezsilność Legii była tak duża, że aż żal było patrzeć na sfrustrowanych piłkarzy biegających po murawie w białych koszulkach.

Jeśli do Hasiego nie można mieć wielkich pretensji z powodu zestawienia obrony, bo akurat w tej formacji nie miał zbyt wielkiego pola manewru, to ciężko zrozumieć, co szkoleniowiec chciał osiągnąć tak zestawiając formację ofensywną. Na lewym skrzydle od pierwszego gwizdka sędziego zobaczyliśmy debiutującego w Legii Walerija Kazaiszwiliego. Gruzin kompletnie nie potrafił odnaleźć się na boisku, ale Albańczyk podziękował mu za grę dopiero po ponad godzinie, wpuszczając na boisko etatowego skrzydłowego - Michaiła Aleksandrowa.

Najdziwniejszy był jednak wybór środkowego napastnika. Hasi nie postawił na strzelającego gola za golem Nemanję Nikolicia, tylko wybrał Aleksandara Prijovicia. Niko wszedł na murawę chwilę przed Aleksandovem. Ale wtedy było już 4-0 dla BVB, bo kolejną drzemkę obrońców wykorzystał Raphael Guerreiro.

Choć Niemcy mieli zwycięstwo w kieszeni, to nie zamierzali zakończyć gnębienia legionistów. Na kwadrans przed końcem piątą bramkę strzelił Gonzalo Castro a niemiecką kanonadę w Warszawie zakończył Pierre-Emerick Aubameyang.

Pierwsze od dwudziestu lat zetknięcie z Ligą Mistrzów okazało się brutalne pod względem sportowym, ale nieciekawie było też na trybunach. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego kibice Legii odpalili kilkanaście rac, nie zabrakło także antysemickich przyśpiewek skierowanych w stronę... Niemców.

Ale najgroźniej było mniej więcej po pół godzinie gry, kiedy spora grupka miejscowych próbowała wedrzeć się na sektor zajmowany przez blisko dwutysięczną rzeszę przyjezdnych z Dortmundu. Na sektorze gości został rozpylony gaz. Jak się okazało użyli go... fani Legii, którzy w taki sposób chcieli przegonić stewardów odgradzających sektor Borussii od pozostałych trybun stadion.

Pewnym jest, że Legia nie uniknie kary. Jak bardzo będzie ona dotkliwa, tego nie wiadomo. W najgorszym wypadku mecz z Realem może odbyć się przy pustych trybunach. Gdyby do tego doszło byłaby to gigantyczna strata wizerunkowa i finansowa dla Legii. Przed laty Lech Janerka napisał piosenkę "Ta zabawa nie jest dla dziewczynek". Te słowa idealnie wpisują się w postawę Legii w pierwszym od 21 lat meczu w Lidze Mistrzów.

W drugim meczu tej grupy Real Madryt pokonał 2-1 Sporting Lizbona, choć do 89. minuty przegrywał po bramce Bruno Cesara.

W końcówce Cristiano Ronaldo kapitalnym strzałem z wolnego, a potem Alvaro Morata dali "Królewskim" minimalne zwycięstwo.

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Borussia Dortmund 0-6 (0-3)

Bramki: Mario Goetze 7., Sokratis Papastathopoulos 15., Marc Bartra 17., Raphaël Guerreiro 51., Gonzalo Castro 76., Pierre-Emerick Aubameyang 87.

Legia: Arkadiusz Malarz - Bartosz Bereszyński, Jakub Czerwiński, Maciej Dąbrowski, Guilherme - Steeven Langil, Tomasz Jodłowiec, Vadis Odjidja-Ofoe, Thibault Moulin (75. Miroslav Radović), Waleri Kazaiszwili (66. Michaił Aleksandrow) - Aleksandar Prijović (63. Nemanja Nikolić).

Borussia: Roman Bürki - Łukasz Piszczek, Sokrátis Papastathópoulos, Marc Bartra, Marcel Schmelzer - Christian Pulišić, Julian Weigl (79. Matthias Ginter), Raphael Guerreiro, Mario Goetze (75. Gonzalo Castro), Ousmane Dembele (75. Emre Mor) - Pierre-Emerick Aubameyang.

Żółte kartki: Malarz, Guilherme, Bereszyński - Goetze.

Sędziował: Siergiej Karasiow (Rosja). Widzów: 29 000.

Zobacz sytuację w grupie F Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Borussia Dortmund | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje