Kuriozalna wpadka po porażce Barcelony. Hiszpanie zaatakowali Marciniaka
W Hiszpanii wciąż trwa szukanie winnych po środowej porażce Barcelony z PSG w szlagierze Ligi Mistrzów. Tamtejsze media nie szczędzą gorzkich słów pod adresem arbitra tego spotkania Michaela Olivera. Portal "MARCA" również chciał opisać skandaliczny błąd sędziego, lecz zamiast Anglika rozpoczęli oni wendettę przeciwko... Szymonowi Marciniakowi. Co więcej, na łamach swojego portalu opisali zdarzenie, który nigdy nie miało miejsca.

Dla FC Barcelony był to jeden z ważniejszych pojedynków w ramach tegorocznej Ligi Mistrzów. W środę 1 października obecni mistrzowie Hiszpanii mierzyli się bowiem z obrońcami zeszłorocznego tytułu LM - PSG. To właśnie w ramach tego spotkania doszło do poważnego błędu sędziowskiego, który rozgrzał hiszpańskie media do czerwoności.
Arbitrem głównym tego spotkania był Michael Oliver. To właśnie na niego spadła fala krytyki za brak drugiej żółtej kartki przy lekkomyślnym przewinieniu Nuno Mendesa. Momentalnie media z Półwyspu Iberyjskiego podchwyciły temat. Wyjątku nie stanowiła tutaj hiszpańska "MARCA". To właśnie na łamach tego portalu doszło do kuriozalnej wpadki, której głównym antybohaterem stał się... Szymon Marciniak.
Pomylili Olivera z Marciniakiem. Polak ucierpiał po błędzie Anglika
Do niebywałej pomyłki doszło przy okazji artykułu zatytułowanego "David Sanchez żartuje o sędziowaniu Michaela Olivera: >>Musielibyśmy sprawdzić, czy ma w szatni gablotę Realu Madryt...<<". To właśnie tam przytoczono wypowiedź wspomnianego wcześniej Davida Sancheza oraz umieszczone zostało dość pamiętne zdjęcie Szymona Marciniaka. Chodzi konkretnie o zdjęcie, w którego tle widnieje kosmetyczka z herbem Realu Madryt. Pod ów fotografią znalazł się natomiast podpis "zdjęcie kosmetyczki Michaela Olivera".

Co więcej, to właśnie ten przedmiot stała się na łamach "MARCI" punktem odniesienia do dość intrygującej historii, która rzekomo miała miejsce w roku 2018. Wówczas to Oliver sędziował kontrowersyjny mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Juventusem. W ostatniej minucie tego spotkania podyktował on rzut karny dla "Królewskich", dzięki któremu weszli oni do półfinału LM. Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy to właśnie w tym kontekście sieć obiegło zdjęcie ze słynną kosmetyczką Realu Madryt.
O ile przytoczona historia faktycznie miała miejsce, o tyle zdjęcie przedstawione w artykule nie jest z nią w żaden sposób powiązane. Historia kosmetyczki wiąże się bowiem z rewanżowym półfinałem LM z 2024 roku, w którym Real Madryt spotkał się z Bayernem Monachium. Wówczas arbitrem głównym spotkania był Szymon Marciniak, a wiele osób oskarżało go o stronniczość, która działać miała na korzyść "Królewskich". Na poparcie tych słów wyciągnięto nagranie z szatni Marciniaka, na którym można zauważyć wyżej wspomnianą kosmetyczkę.












