Rywalizacja Bayernu Monachium z Interem Mediolan zapowiadała się na papierze na najbardziej wyrównane starcie ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Oba zespoły dysponują podobnym potencjałem, choć preferują skrajnie różne podejście do futbolu. Wtorkowe starcie zapowiadano jako starcie ofensywnych "Bawarczyków" z pragmatycznymi i grającymi w sposób niezwykle kompaktowy Włochami.
Liga Mistrzów. Koszmarne pudło Kane'a. Martinez pokazał, jak wykańczać akcje
Gospodarze uchodzili przed pierwszym gwizdkiem arbitra za wyraźnego faworyta i stosunkowo szybko zarysowali swoją przewagę na murawie. Bayern atakował częściej, dłużej utrzymywał się przy piłce i był zdecydowanie groźniejszy. Od 26. minuty "Die Roten" powinni byli prowadzić, ale koszmarne pudło zaliczył Harry Kane.
Lewandowski i Szczęsny w finale, a tu fatalne wieści z Hiszpanii. Jest afera, Polacy wściekli
Anglik otrzymał idealne niemal podanie, ale zabrakło mu zimnej krwi. Uderzył z pierwszej piłki, chcąc dokręcić ją jak najbliżej słupka. To właśnie obramowanie bramki stanęło mu na drodze do otwarcia wyniku spotkania. Po stadionie przetoczył się ryk zawodu. W odpowiedzi na to próbował Bastoni, ale jego strzał minął lewy słupek.
W 38. minucie Inter przeprowadził akcję rodem z gry "FIFA", która skończyła się golem Lautaro Martineza. Carlos Augusto ze skrzydła zgrał piłkę na pole karne, a Marcus Thuram sprytnie zagrał je za siebie. Na futbolówkę w tempo nabiegł Argentyńczyk i posłał uderzenie zewnętrzną częścią stopy, które wpadło niemal w samo okienko. To była akcja palce lizać!
Niespodzianka w Monachium. Muller nie uratował Bayernu
Stracona bramka wyraźnie podcięła skrzydła graczom "Die Roten", którzy wyglądali na lekko zagubionych na murawie. Po zmianie stron gospodarze zaczęli znów dochodzić do głosu, ale ich akcje były zbyt powolne i przewidywalne dla znakomicie funkcjonującego w defensywie Interu Mediolan, otwiera się w nowym oknie.
W 64. minucie strzałem z prostego podbicia Yanna Sommera postraszył Raphael Guerreiro, ale piłka preleciała nad poprzeczką. Bayern zamknął Inter we własnym polu karnym, ale nie przekładało się to zbytnio na klarowne okazje. Vincent Kompany z niepokojem obserwował poczynania swoich podopiecznych, którzy tego dnia byli bezzębni.
Na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry przed znakomitą okazją na wyrównanie stanął Thomas Muller. Ofiarność defensorów Interu uratowała w tej sytuacji Sommera. Kilka minut później Niemiec, otwiera się w nowym oknie poprawił już celownik - znalazł się kompletnie niepilnowany w polu karnym i zamknął dośrodkowanie Laimera. Odpowiedź Interu była błyskawiczna.
Zaledwie trzy minuty po golu Mullera to Bayern znów musiał gonić wynik. Świetną kontrę zapoczątkował Sommer, a piłka trafiła ns skrzydło do Carlosa Augusto. Brazylijczyk wstrzelił ją w pole karne wprost na nogę Frattesiego, który trafił na 2:1. Co za końcówka w Monachium!
W końcowych minutach na boisku zameldował się Nicola Zalewski, debiutując przy okazji w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Bardzi szybko zapisał się on w protokole meczowym, niestety za sprawą żółtej kartki, którą złapał kilka minut po wejściu na boisko. Bayern przgerał 1:2 i przed rewanżem jest w bardzo trudnej sytuacji.














