Koszmar legendarnego klubu. Są na dnie, a teraz taki komunikat. To koniec
Ajax Amsterdam nowy sezon Ligi Mistrzów rozpoczął w najgorszy możliwy sposób. Po czterech seriach spotkań wicemistrz Holandii nie ma na koncie choćby jednego punktu. Katastrofalnie prezentuje się bilans bramkowy - jeden gol strzelony i aż 14 straconych. Porażka 0:3 z Galatasaray przelała czarę goryczy w legendarnym klubie. Zdecydowano się na nagłe posunięcie, które ma za zadanie zażegnać ogromny kryzys.

W poprzednim sezonie walka o mistrzostwo Holandii toczyła się do ostatniej kolejki. W grze pozostały dwie wielkie marki - Ajax Amsterdam oraz PSV Eindhoven. W uprzywilejowanej pozycji byli ci drudzy zachowujący punkt przewagi nad czterokrotnym triumfatorem Ligi Mistrzów. Ajax zrobił swoje, pokonując 2:0 Twente Enschede, lecz PSV również nie zawiodło, wygrywając ze Spartą Rotterdam. Mistrz pojechał wówczas do Eindhoven, lecz obaj konkurenci wywalczyli sobie prawo gry w fazie ligowej Ligi Mistrzów.
W tym sezonie oba kluby dzieli jednak spora różnica. PSV w tabeli Eredivisie jest drugi i ma tyle samo punktów co liderujący Feyenoord Rotterdam. Ajax natomiast jest dopiero czwarty, a strata do prowadzącej dwójki po 11. kolejkach wynosi osiem punktów. To jest jednak nic, przy tym, co Ajax "wyczynia" w Lidze Mistrzów. Takiej kompromitacji dawno nie było.
Blamaż za blamaże w Lidze Mistrzów. Czarna seria słynnego klubu
Przegrana 0:2 z Interem Mediolan, czyli finalistą ubiegłej edycji Ligi Mistrzów nie była wielką niespodzianką. Zapewne już przy losowaniu terminarza fazy ligowej działacze holenderskiego klubu zakładali, że mecz z Włochami być może będzie trzeba spisać "na straty". Porażki 0:4 z Olympique Marsylia jednak mało kto się spodziewał. Mało tego, Francuzi zdominowali Holendrów od samego początku, wychodząc na prowadzenie 3:0 już w 26. minucie.
Wyjazd do Londynu na starcie z londyńską Chelsea jasno pokazało, że wydarzenia z Marsylii nie były tylko i wyłącznie dziełem przypadku. W starciu z klubowym mistrzem świata kluczowa okazała się 15. minuta, gdy czerwoną kartką ukarany został pomocnik Ajaxu Kenneth Taylor. Osłabiony zespół nie był w stanie nawiązać walki z Anglikami i już w 48. minucie dał sobie wcisnąć aż pięć goli. Porażka 1:5 stała się faktem, a Ajax osadził się na dnie tabeli LM.
W czwartej serii spotkań wicemistrz Holandii wrócił na swój teren. Kolejnym rywalem okazał się turecki Galatasaray - zespół naszpikowany gwiazdami, lecz pozostający w zasięgu. Do pewnego momentu miejscowi kibice mogli mieć nadzieję na premierowy punkt w tej edycji Ligi Mistrzów. Wtedy jednak swój popis dał Victor Osimhen. Nigeryjczyk w przeciągu 19 minut ustrzelił hat-tricka, ostatecznie pogrążając Ajax.
1:14 i koniec. Legenda pożegnana z hukiem, to był nieudany eksperyment
Klub z Amsterdamu jest obecnie zdecydowanie najsłabszym zespołem w stawce Ligi Mistrzów. Z zerowym dorobkiem punktowym i kompromitującym bilansem bramek 1:14 okupuje ostatnią lokatę w tabeli. Nawet potencjalni "słabeusze" jak Kairat Ałmaty, Pafos czy nawet zdecydowanie bardziej doświadczony Karabach Agdam mogą pochwalić się znacznie lepszym dorobkiem punktowym.
To już było zbyt wiele dla osób zarządzających klubem. W czwartek opublikowano oficjalny komunikat nie pozostawiający złudzeń. Dotychczasowy trener John Heitinga został w trybie natychmiastowym zwolniony z Ajaxu. Taki sam los spotkał jego asystenta Marcela Keizera. Tymczasowo ster nad pierwszym zespołem obejmie Fred Grim.
John Heitinga jest wychowankiem Ajaxu. Jako piłkarz właśnie w tym klubie po raz pierwszy pokazał się całemu światu. W kolejnych etapach swojej kariery defensor grał w Hiszpanii, Anglii oraz Niemczech. Karierę piłkarską zakończył tam, gdzie ją zaczął.
Podobnie miało być z karierą trenerską, którą zaczynał w swoim ukochanym klubie. Po okresie bycia asystentem w West Ham United i Liverpoolu przyszła pora na pierwsze samodzielne wyzwanie. Teraz już wiemy, że ta historia zakończyła się dla legendy Ajaxu kompletną klapą.
Zobacz również:















