Klincz gigantów w Neapolu. "Lewy" zadaje bezwzględny cios, ale Barcelona znowu zraniona
Barcelona zremisowała 1-1 z Napoli na jego terenie w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wynik spotkania w 60. minucie otworzył Robert Lewandowski. Mistrzowie Hiszpanii nie potrafili jednak ocalić korzystnego rezultatu. Na kwadrans przed końcem stan rywalizacji wyrównał Victor Osimhen i... był to jedyny celny strzał gospodarzy w tym meczu. "Blaugrana" wraca do domu z dużym niedosytem. Losy awansu rozstrzygną się w stolicy Katalonii 12 marca.

Naprzeciw siebie stanęły drużyny, które... od wielu tygodni żegnają się z marzeniami o obronie mistrzostwa kraju. Szansą na spektakularny sukces pozostaje zatem Liga Mistrzów. Ale i tu żadna z ekip w środowy wieczór nie potrafiła pokazać futbolu na światowym poziomie.
Fanów "Dumy Katalonii" jeszcze przed pierwszym gwizdkiem niepokoił fakt, że na arenach Ligi Mistrzów ich ulubieńcy wygrali ledwie jeden z ostatnich 10 meczów wyjazdowych w fazie pucharowej. Miało to miejsce przed blisko pięcioma laty - w kwietniu 2019 roku udało się pokonać Manchester United. Bilans uzupełniają cztery remisy i pięć porażek.
Lewandowski wykonał robotę w Neapolu. Ale kwestia awansu pozostaje otwarta
W Neapolu od samego początku warunki gry dyktowali jednak mistrzowie Hiszpanii. Już w pierwszym kwadransie zawiązali kilka składnych akcji, ale zabrakło skutecznej finalizacji. Swoją szansę miał Robert Lewandowski, trafił jednak tylko w boczną siatkę. W innych sytuacjach koncentracji nie tracił stojący między słupkami Alex Meret.
Neapolitańczycy, grający bez Piotra Zielińskiego (nie został zgłoszony do fazy pucharowej) doszli do głosu dopiero w końcówce pierwszej połowy - tyle że z ich optycznej przewagi nic nie wynikało. Do przerwy Katalończycy oddali siedem uderzeń w tym trzy celne. Napoli? Zero strzałów przez całe 45 minut. Statystyka na tym poziomie rywalizacji niebywała.
Jak podają statystycy, w przypadku rywala "Blaugrany" taka sytuacja miała miejsce w LM po raz pierwszy od grudnia 2016 roku. Wówczas żadnej strzeleckiej próby nie zaliczyli piłkarze Borussii Moenchengladbach.
Gospodarze pierwszy strzał (niecelny) oddali dopiero w 47. minucie za sprawą Matteo Politano. Nie był to jednak zwiastun ich przebudzenia, bo po godzinie gry Barcelona objęła prowadzenie. Prostopadłe podanie Pedriego płaskim strzałem przy słupku wykończył Lewandowski i było 0-1.
Goście nie poszli jednak za ciosem. A gospodarze na efektywną odpowiedź potrzebowali tylko kwadransa. Victor Osimhen, stojąc tyłem do bramki, oszukał bezradnego Inigo Martineza i po chwili było już 1-1.
Dokładnie taki rezultat padł w starciu tych drużyn przed czterema laty. Też w Neapolu i też w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Rewanż "Barca" wygrała 3-1. Czy ta historia się powtórzy? Odpowiedź poznamy 12 marca w stolicy Katalonii.












