Klincz gigantów w LM. Epicka kanonada na Allianz Arenie. Padał gol za golem
Bayern Monachium pokonał 4:3 Real Madryt w rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Goście objęli prowadzenie już w pierwszej minucie, wyrównując straty z pierwszej konfrontacji. Później trafiali do siatki jeszcze dwukrotnie, ale za każdym razem mistrzowie Niemiec doprowadzali do remisu. Decydujący cios zadali w samej końcówce, gdy "Los Blancos" grali już w osłabieniu po czerwonej kartce dla Eduardo Camavingi.

Real Madryt został już niemal pogrzebany na gruncie krajowym. Większość kibiców i ekspertów uważa, że strata dziewięciu punktów do liderującej Barcelony jest nie do odrobienia. "Królewskim" została zatem arena międzynarodowa.
Ale i tu nie wszystko układało się pomyślnie. W pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów hiszpańska ekipa przegrała u siebie z Bayernem 1:2. W Monachium skazywana była na zagładę.
Bayern - Real. Spektakularny sabotaż Manuela Neuera. Kanonada w Monachium już do przerwy
Mecz rozpoczął się od katastrofalnego błędu Manuela Neuera. Nie dobiegła końca pierwsza minuta, gdy niemiecki golkiper wyszedł przed pole karne i w niegroźnej sytuacji zagrał piłkę wprost pod nogi Ardy Gulera. Ten uderzył bez namysłu na pustą bramkę. 0:1!
"Los Blancos" z prowadzenia cieszyli się jednak tylko pięć minut. Po centrze z kornera głową - niemal z linii bramkowej - uderzał Aleksandar Pavlović. Futbolówka znalazła się w siatce, a stracony gol obciąża konto przede wszystkim stojącego między słupkami Andrija Łunina.
To nie podcięło skrzydeł gościom. Kapitalną dyspozycję Guler potwierdził jeszcze przed upływem półgodziny gry. Przymierzył fenomenalnie z rzutu wolnego i było 1:2.
Tyle że wymiana ciosów przed przerwą trwała nadal. Tym razem do wyrównania doprowadził Harry Kane. Otrzymał piłkę w polu karnym, miał sporo czasu, by przyjąć i przymierzyć. Nie zmarnował okazji i mieliśmy remis.
Ostatnie słowo w tej części gry należało jednak do Realu. Najpierw po próbie Viniciusa Juniora gospodarzy uratowała poprzeczka. Wkrótce potem po szybko przeprowadzonej akcji oko w oko z Neuerem stanął Kylian Mbappe. Uderzył precyzyjnie po ziemi, dając swojemu zespołowi trzecie prowadzenie tego dnia.
Po zmianie stron kanonada ustała. Obie drużyny poczynały sobie w defensywie z większą dozą koncentracji. Rezultat 2:3 nie zadowalał jednak żadnej ze stron.
Optyczną przewagę posiadali Bawarczycy. Ale lepszą okazję do rozstrzygnięcia losów awansu mieli piłkarze z Madrytu. Kiedy jednak w sytuacji sam na sam z Neuerem ponownie znalazł się Mbappe, tym razem trafił prosto w rywala.
Przeprowadzone roszady kadrowe w żaden sposób nie wpłynęły na korektę wyniku. Rzadkiego wyczynu dokonał jednak Eduardo Camavinga - pojawił się na murawie w trakcie drugiej połowy i na przestrzeni ledwie ośmiu minut zapracował na dwie żółte kartki, co skutkowało wykluczeniem.
Bayern wykorzystał grę w przewadze błyskawicznie. Chwilę po opuszczeniu placu gry przez Francuza do siatki trafił Luis Diaz. Remis 3:3 oznaczał dla mistrzów Niemiec upragniony awans!
W doliczonym czasie czwartą bramkę dla "Die Roten" po zabójczym kontrataku zdobył jeszcze Michael Olise. To był nokautujący cios. W półfinale Champions League na monachijczyków czeka już broniące trofeum PSG.










![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)


