Każdy widział tę rękę, ale Niemcy nie dostali karnego. Bayern oszukany. Sędzia przemówił
Wiemy już, kto zagra w finale tej edycji Ligi Mistrzów. Podczas rewanżowego spotkania w Monachium Bayern zremisował z Paris Saint-Germain 1:1, co oznacza, że to Francuzi powalczą o obronę tytułu. W trackie spotkania byliśmy świadkami sytuacji, w których piłkarze gości dwukrotnie zagrywali piłkę ręką. - Drużyna z Monachium może się czuć pokrzywdzona - mówi o jednej z nich Adam Lyczmański.

Pierwsze spotkanie Bayernu i PSG w Paryżu było kosmiczne. Dosłownie. Gospodarze wygrali 5:4 w szalonych okolicznościach. Był to popis jakości i nieokiełznanej ofensywy zwieńczony łącznie dziewięcioma trafieniami.
Niektórzy podobnych scen spodziewali się w Monachium, jednak rewanżowy mecz półfinału Ligi Mistrzów był już zdecydowanie bardziej wyważony, choć po kilku minutach drużyna Luisa Enrique prowadziła po golu Ousmane Dembele. Na tablicy świetlnej długo utrzymywał się wynik 1:0.
Sędziowie oszukali Bayern? Polski arbiter analizuje
Jeszcze w pierwszej połowie, kiedy Bawarczycy przegrywali, doszło do dwóch mocno kontrowersyjnych zdarzeń. W 29. minucie Konrad Laimer "dziubnął" piłkę w ten sposób, że ta odbiła się od wystawionej nienaturalnie ręki Nuno Mendesa, który miał już na koncie żółtą kartkę. Mimo to arbiter główny przyznał futbolówkę drużynie gości, ponieważ dopatrzył się rzekomego zagrania ręką samego Laimera, co na powtórkach wydaje się mocno wątpliwe.
- W tej sytuacji arbiter dostał sygnał od sędziego technicznego. Sędzia techniczny w tej sytuacji chyba się pospieszył, na pewno się pospieszył, gdyż - jak widzieliśmy - nie doszło do zagrania ręką. Konrad Laimer nie przewinił w tej sytuacji i to jest istotą zdarzenia. Natomiast sędzia wrócił do tego zdarzenia i za to potencjalne zagranie ręką, które okazało się nieprawdą, podyktował rzut wolny dla Paryżan - mówi Adam Lyczmański w rozmowie z Canal+Sport, były sędzia międzynarodowy.
Jak powinien zachować się arbiter Joao Pinheiro? - Powinien podyktować rzut wolny dla drużyny Bayernu. Co więcej, piłka uderza w biceps, nie mylić z okolicami pod pachą. Jest to przerwanie akcji korzystnej, Mendes powinien otrzymać żółtą kartkę. I ten błąd zaważył, że drużyna z Monachium może się czuć pokrzywdzona. To powiem bez wątpienia. Nuno Mendes powinien opuścić boisko za drugie upomnienie w tym meczu - dodał.
Ale to nie koniec. Niedługo później Vitinha we własnym polu karnym nabił rękę Joao Nevesa. Co ciekawe, zgodnie z przepisami w tej sytuacji nie ma mowy o "jedenastce" dla Bayernu.
- Tak, jest taki przepis. Musimy się do tego stosować. To nie jest wymysł. Przepis, który osobiście mi się nie podoba. Nastrzelenie partnera w rękę, który nawet nie miał czasu na reakcję, nie jest przewinieniem. Tutaj sędzia podjął prawidłową decyzję - powiedział ekspert.












