Reklama

Reklama

Juventus - Monaco 2-1. Włosi o magicznym wieczorze w Turynie i faulu Glika

"Wielkie Juve, jesteś w Cardiff" - ogłosiła "La Gazzetta dello Sport" po zwycięstwie Juventusu nad AS Monaco (2-1) i awansie "Starej Damy" do finału Ligi Mistrzów. Włosi komentują także brzydkie zachowanie Kamila Glika w starciu z Gonzalo Higuainem.

Liga Mistrzów - sprawdź terminarz i wyniki!

Reklama

Dla turyńskiego klubu mecz 3 czerwca w Walii będzie dziewiątym finałem Pucharu Europy i obecnej Ligi Mistrzów, osiągnął go dwa lata po ostatnim, w 2015 roku w Berlinie.

"La Gazzetta dello Sport" na swej stronie internetowej zaraz po zakończeniu wtorkowego meczu na stadionie Juventusu podkreśliła, że Ligę Mistrzów już wygrali strzelcy bramek Mario Mandzukić i Dani Alves. Dziennik z uznaniem pisze też o zdobywcy bramki dla Monaco Kylianie Mbappe i zapowiada: "o nim będziemy słyszeli co najmniej przez najbliższe lata Ligi Mistrzów".

Gazeta odnotowuje, że napięcie podczas meczu utrzymywały krzyki bramkarza Juve Gianlugiego Buffona oraz to, że Kamil Glik "podle" nadepnął Gonzalo Higuainowi na nogę, co "zignorował" holenderski sędzia Bjoern Kuipers.

Agencja Ansa zauważa, że drużyna Massimiliano Allegriego nie miała żadnych problemów, by drugi raz zatrzymać rywali z Księstwa Monako. Także sprawozdawca włoskiej agencji nie ma wątpliwości, że w najlepszej formie wśród biało-czarnych był Dani Alves.

Przypomina, że do gola Mbappe przez rekordowy czas 690 minut bramka Juventusu była w LM nie do zdobycia przez adwersarzy. Ta znakomita passa, przypomina się, trwała od meczu z Sewillą w fazie grupowej rozgrywek.

Ansa przytacza również wypowiedź 39-letniego Buffona: "Kiedy w 2015 roku graliśmy w finale Ligi Mistrzów, wszyscy sądzili, że to mój ostatni. Ja też tak myślałem, choć w głębi serca miałem jeszcze nadzieję, że nie".

"La Stampa" zwraca uwagę na to, że Glik dopuścił się "fatalnego faulu" na Higuainie. Według turyńskiej gazety to "niegodziwość zupełnie nie na miejscu". "I na to nie ma sposobu" - stwierdza.

W ocenie gazety w porównaniu z przegranym przed dwoma laty finałem z Barceloną obecnie mistrzowie Włoch są bardziej świadomi swych możliwości oraz mają więcej wartościowych piłkarzy i to właśnie daje nadzieje. Choć niczego nie można być pewnym.

Ale na razie najważniejsze jest to, że to był "magiczny wieczór" w Turynie - podkreślają komentatorzy w mediach.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | AS Monaco | Liga Mistrzów | Juventus Turyn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje