Reklama

Reklama

Juventus – Lokomotiw 2-1 w Lidze Mistrzów. Krychowiak: Dopadł mnie wirus

Niewiele brakowało, a Grzegorz Krychowiak w Turynie w ogóle by nie zagrał. Wszystko przez wirus, jaki go zaatakował. Co ciekawe, nasz reprezentant mógł znowu zmierzyć się z Cristianem Ronaldem, z którym rywalizował po raz pierwszy w pucharach, gdy jego Sevilla zmierzyła się z Realem.

Grupa D Ligi Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Grzegorz nie wygrał meczu - jego Lokomotiw przegrał 1-2. Polak "wygrał" natomiast losowanie do pomeczowej kontroli antydopingowej. - Dosyć często losują mnie do tej kontroli - nie krył w rozmowie z Mateuszem Borkiem z Polsatu Sport. 

"Krycha" nie był zadowolony ze swego występu i nie ukrywał tego. 

- Były momenty bardzo dobrej gry naszego zespołu, indywidualnie nie jestem zadowolony, nie ukrywam tego. Bardzo źle się czułem fizycznie. Wirus, którym się zaraziłem kilka dni temu miał ogromny wpływ na moją postawę, więc z mojej strony dużo do poprawy - bił się w piersi.

Zapytany o to, czy istniało ryzyko, że w ogóle nie zagra, odparł: - Wiedziałem, że nie jestem gotów na sto procent po chorobie, ale chciałem grać, dać z siebie wszystko. Starałem się, ale to nie jest to, do czego przyzwyczaiłem - dodał.

Wypowiedział się też na temat zmiany taktyki, na którą przed wizytą w Turynie zdecydował się trener Jurij Sjomin.

- Graliśmy na trzech stoperów, nasz trener nie boi się zmieniać taktyki. W ten sposób zagraliśmy po raz pierwszy w sezonie, ale trzeba było się podporządkować pod rywala. Wiedzieliśmy, że Juventus ma w swoich szeregach indywidualności, więc należało się spodziewać, że będziemy się głęboko bronić - tłumaczył Grzegorz.

- Chcieliśmy wyprowadzać więcej kontrataków. Patrząc na moje poczynania, mogliśmy w tym zakresie zrobi dużo więcej - uważa.

- Gdy objęliśmy prowadzenie myślałem tylko o jednym, żeby dowieźć to do końca. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, że trzeba będzie walczyć, biegać za dwóch, za trzech. Nie wystarczyło może sił, koncentracji w decydujących momentach - zastanawiał się reprezentant Polski.

Na koniec Krychowiak ocenił szerokość ławki Lokomotiwu.

  - Uważam, że nie mamy aż tak szerokiej kadry, by ci, którzy wejdą na miejsce zawodników, którzy wypadli, zastąpili ich w stu procentach. Dostaliśmy jednak dobrą lekcję od Juventusu i postaramy się to wykorzystać - nie kryje.

MB



Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Krychowiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje