Juventus był o krok od cudu. Remontada mimo czerwonej kartki. Zabójcze ciosy nadeszły w dogrywce
Po pierwszym starciu z Galatasaray sytuacja Juventusu prezentowała się dramatycznie. "Stara Dama" przegrała bowiem w Stambule wynikiem 2:5. Zdawało się, że losy awansu do 1/8 finału LM zostały wówczas przesądzone. Nic bardziej mylnego. W rewanżowym starciu włoski team zdołał odrobić trzybramkową stratę, doprowadzając do dogrywki. W tej lepsi okazali się jednak gracze z Turcji. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2 dla "Starej Damy". Mimo zwycięstwa oraz heroicznej walki, gracze Juventusu musieli pogodzić się z odpadnięciem z tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

25 lutego Allianz Stadium zapełnił się kibicami lokalnego Juventusu. Zapewne niewielu z nich oczekiwało jednak "cudu", jakim niewątpliwie byłoby odrobienie aż trzybramkowej straty z pierwszego starcia z ekipą Galatasaray. Wówczas "Stara Dama" poległa bowiem w Stambule wynikiem 2:5.
Pierwsze minuty rewanżowego spotkania również nie wskazywały na możliwość dokonania remontady. Juventus zdołał objąć prowadzenie dopiero w 37. minucie po golu z rzutu karnego autorstwa Manuela Locatellego.
Niemniej, po wyżej opisanym trafieniu kibice Juventusu mogli nabrać nieco nadziei. Ta prawdopodobnie zgasła jednak w 48. minucie, kiedy to Lloyd Kelly otrzymał od arbitra bezpośrednią czerwoną kartę. Dla piłkarzy "Starej Damy" był to praktycznie wyrok - resztę meczu musieli oni bowiem rozegrać w osłabieniu.
Czerwona kartka, nagle dwa niespodziewane uderzenia. Juventus dokonał cudu. Ostateczny cios nadszedł w dogrywce
Mimo to podopieczni Luciano Spallettiego nie zamierzali poddawać się tego dnia bez walki. Zaciekle próbowali oni znaleźć drogę do bramki rywali. Sztuka ta udała im się dopiero w 70. minucie, kiedy to golkipera gości pokonał Federico Gatti.
Radość była wielka, lecz dwubramkowe prowadzenie wciąż premiowało awansem ekipę z Turcji. Minuty uciekały natomiast w zastraszającym tempie. Do ewentualnej dogrywki potrzeba było jeszcze jednego trafienia. To niespodziewanie nadeszło w 82. minucie, kiedy to losy rywalizacji całkowicie odwrócił Weston McKennie. 27-latek sprawił, że grający w osłabieniu Juventus cudem zdołał wyrównać wynik dwumeczu. W podstawowym czasie gry nie padło już więcej goli.
Nadprogramowa część tego spotkania rozpoczęła się natomiast od stuprocentowej sytuacji, zmarnowanej przez gospodarzy. To zemściło się na nich błyskawicznie. W 106. minucie piłka trafiła bowiem pod nogi gwiazdora tureckiej ekipy - Victora Osimhena. Napastnik nie zmarnował dogodnej sytuacji, wbijając nóż prosto w serca kibiców "Starej Damy". W drugiej części dogrywki gola zdobył także Baris Alper Yilmaz, ostatecznie pieczętując tym samym los graczy Juventusu. Mimo heroicznej walki, ich wygrana 3:2 dała awans do 1/8 finału LM zawodnikom Galatasaray. Niemniej, piłkarze Juventusu otrzymali od swoich sympatyków brawa za nieprawdopodobne emocje, którymi uraczyli tego dnia cały piłkarski świat.












