Reklama

Reklama

Jerzy Dudek: Bayern jest pod dużą presją

Były piłkarz reprezentacji Polski Jerzy Dudek, który triumfował w barwach Liverpoolu w Lidze Mistrzów uważa, że faworytem sobotniego finału tych rozgrywek pomiędzy Bayernem i Borussią Dortmund jest zespół z Monachium, który znajduje się jednak pod dużą presją.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z finału LM pomiędzy Borussią a Bayernem. Początek 25 maja o 20.45

Reklama

Relację na żywo możesz śledzić także na urządzeniach mobilnych

PAP: Jakie są szanse, że trójka Polaków z Borussii Dortmund podobnie jak pan, Józef Młynarczyk, Zbigniew Boniek i Tomasz Kuszczak będzie triumfowała w Pucharze Europy?

Jerzy Dudek: - Szansa jest wielka. Co prawda faworytem tego spotkania jest Bayern. Jednak na tym zespole będzie ciążyła też zdecydowanie większa presja. Bawarczycy za wszelką cenę będą chcieli zrewanżować się za ubiegłoroczny finał, kiedy przegrali po rzutach karnych z Chelsea Londyn. Jeżeli jednak Borussia zagra na swoim normalnym poziomie, to ma szansę na zwycięstwo. Poza tym na korzyść ekipy z Dortmundu przemawia fakt, że jest to jedno spotkanie. W dwumeczu silniejszy zespół jest w stanie odrobić straty, a Bayern dysponuje większym potencjałem.

Czyli więcej argumentów przemawia na korzyść Bayernu?

- Tak, bo przecież w tym sezonie zdominował rozgrywki ligowe. W ostatnim spotkaniu ligowym pomiędzy tymi zespołami, Jupp Heynckes postawił w większości na rezerwowych graczy. Dodatkowo jego zespół kończył mecz w dziesiątkę, a mimo to zremisował (1-1 - PAP) na wyjeździe z tak groźnym rywalem. To pokazuje jak ogromny potencjał tkwi w drużynie z Monachium. Z pewnością indywidualnie lepszych zawodników ma Bayern. W sobotę jednak wiele będzie zależało od dyspozycji dnia i "którą nogą każdy piłkarz wstanie z łóżka". Obraz gry będzie też zależał od postawy Borussii. Zapewne Juergen Klopp zastosuje taktykę, która wcześniej przynosiła dobre rezultaty - czyli gra pressingiem i szybki, agresywny atak. Jednak obie drużyny znają się jak łyse konie i Bayern zapewne wie czego się spodziewać.

Czy wyniki w tym roku Bayernu oznaczają, że ten zespół wyciągnął wnioski z poprzednich, mniej udanych sezonów?

- To okaże się po sobotnim meczu. Na pewno w podświadomości kilku zawodników Bayernu tkwi poczucie, że w przypadku porażki przyklejona zostanie im łatka słabych psychicznie i nie potrafiących sobie radzić w najważniejszych meczach. Wielu zawodników z tego zespołu dwukrotnie przegrało finał Ligi Mistrzów (przed rokiem z Chelsea Londyn i trzy lata temu z Interem Mediolan - PAP). Teraz na nich ciąży ogromna presja i to może być decydujący aspekt tego spotkania. Pod tym względem Borussia jest w dużo lepszej sytuacji.

Jakie znaczenie ma fakt, że kilka tygodni temu ogłoszono przejście do Bayernu występującego jeszcze w Borussii Maria Goetzego i spekuluje się, że Robert Lewandowski może podążyć jego śladami?

- To poza boiskowa gra ze strony Bawarczyków, która może mieć duże znaczenie na przygotowania i sam mecz. Dziennikarze z Monachium już traktują Goetze i Lewandowskiego jako graczy Bayernu. Nerwowo reaguje na to Klopp. Wszystko to ma na celu wybijanie z właściwego rytmu i doprowadzenie do dekoncentracji rywali. Z drugiej strony jestem zaskoczony polityką Borussii, która sprzedaje swoich najlepszych graczy najgroźniejszemu rywalowi. Nie potrafię tego zrozumieć i jako kibic Borussii byłbym bardzo zaniepokojony.

Osiem lat temu triumfował pan w Lidze Mistrzów w barwach Liverpoolu. Czy przed takim meczem czuje się wagę takiego spotkania?

- Oczywiście ma się świadomość, że zbliża się ważne wydarzenie. Wiedziałem, że spotkaniu towarzyszy specjalna otoczka. Jednak traktowałem ten mecz jako jeden z wielu. Starałem się odciąć od całego szumu. Przecież ciążyła na nas duża presja i nie było sensu, abyśmy sami wywierali na siebie dodatkowe ciśnienie. Przygotowania do tego meczu wyglądały tak samo jak przed innymi. Jedyną różnicą był fakt, że po spotkaniu musieliśmy szybko opuścić boisko. To jednak nie było wielkie utrudnienie. W moim przypadku dopiero po wygranej odczułem, że osiągnąłem coś wyjątkowego.

Czy trójka Polaków: Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek nie będą mieli problemów z wytrzymaniem ciężaru tego meczu?

- To absolutnie nie powinno być dla nich problemem. To dojrzali piłkarze i są przyzwyczajeni do gry o poważną stawkę. Co innego występy w reprezentacji Polski, w której oczekiwania w stosunku do nich są ogromne. W finale Ligi Mistrzów presja nie powinna splątać nóg naszym piłkarzom.

Rozmawiał Marcin Cholewiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje