Reklama

Reklama

Hoffenheim – Lyon 3-3 w Lidze Mistrzów

Do 92. minuty wydawało się, że piłkarze z Lyonu lubią grać w tym sezonie w Lidze Mistrzów na wyjeździe. Po Manchesterze City wygrywali również z Hoffenheim, ale w ostatniej chwili dali sobie wyrwać zwycięstwo. W tym szalonym spotkaniu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie.

Do 92. minuty wydawało się, że piłkarze z Lyonu lubią grać w tym sezonie w Lidze Mistrzów na wyjeździe. Po Manchesterze City wygrywali również z Hoffenheim, ale w ostatniej chwili dali sobie wyrwać zwycięstwo. W tym szalonym spotkaniu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie.

Każda seria kiedyś musi się skończyć, choć ta akurat trwała bardzo krótko. W pierwszych dwóch spotkaniach w Lidze Mistrzów gracze Hoffenheim strzelali gole zaraz na początku spotkania (przeciwko Szachtarowi w 6. minucie, przeciwko City - już w 1.), ale tym razem musieli czekać znacznie dłużej, ponad pół godziny. Z efektem, który nie może ich do końca zadowalać.

Lyon potwierdził tymczasem, że w trudnych chwilach potrafi się podnieść, ale też - że gra nierówno. Imponujące zwycięstwo w Manchesterze z City rozbudziło duże nadzieje, osłabione potem bardzo szczęśliwym remisem u siebie z Ukraińcami z Doniecka. Ten remis w Hoffenheim oznacza, że Francuzi są ciągle w dobrej sytuacji, aby awansować do 1/8 finału, ale mogą odczuwać wielki niedosyt, bo awans był już praktycznie zapewniony.

Reklama

Wbrew przewidywaniom, Bruno Genesio nie zdecydował się na wystawienie od pierwszych minut duetu Depay - Dembele, potencjalnie najgroźniejszego w swoim zespole. Zagrał tylko ten pierwszy. To był czytelny sygnał, z jakim zamierzeniem Lyon przyjechał do Niemiec. Nawet jako lider grupy po dwóch kolejkach. Kluczem było nie tylko wzmocnienie środka pola - z bardzo utalentowanymi Tousartem, Ndombele oraz Aouarem - ale też znalezienie najlepszego ustawienia pod nieobecność kontuzjowanego lidera i kapitana, Nabila Fekira. Trener Genesio w ostatnich spotkaniach sporo pod tym względem eksperymentował. Nie inaczej było w Hoffenheim.

I długo wydawało się, że formuła zaproponowana przez opiekuna Lyonu może przynieść efekty. Szczególnie po tym, gdy Bertrand Traore dał gościom prowadzenie, wykorzystując błąd rywali - bramkarza i jednego z obrońców. Dla zawodnika z Burkina Faso to pierwszy gol w Lidze Mistrzów, choć w Ligue 1 jest najlepszym strzelcem OL z czterema bramkami.

Gospodarze wrócili jednak do gry bardzo szybko, a Kramarić przebił nawet osiągnięcie Traore, strzelając do siatki dwukrotnie. Dla niego to też inauguracyjne trafienia w Champions League.

Jeśli ktoś myślał, że to załamie gości, musiał zmienić zdanie. Najpierw wyrównał Ndombele z ostrego kąta, a kolejną bramkę dołożył Depay po indywidualnej akcji. Mimo przewagi Hoffenheim (Vogt w 88. minucie!), gracze Genesio bronili się prawie do końca. Wtedy Joelinton przesądził o ostatecznym wyniku, choć pozostaje dyskusyjne, czy ten gol nie padł ze spalonego.

Co ciekawe, wszystkie siedem goli, które Lyon strzelał dotychczas w Lidze Mistrzów, zdobywali różni piłkarze (Cornet, Fekir, Dembele, Dubois, Traore, Ndombele, Depay).

Hoffenheim - Lyon 3-3 (1-1)

0-1 Traore (27.), 1-1 Kramarić (32.), 2-1 Kramarić (47.), 2-2 Ndombele (59.), 2-3 Depay (67.), 3-3 Joelinton (90.+2)

RP

Zobacz, jak wygląda sytuacja w grupie F Ligi Mistrzów



Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama