Reklama

Reklama

Henry zawiedziony postawą sędziego

To miała być noc Thierry'ego Henry. Francuski napastnik Arsenalu Londyn chciał poprowadzić swój zespół do zwycięstwa w finale Ligi Mistrzów z FC Barcelona i wtedy mógłby ze spokojnym sumieniem odejść do katalońskiego klubu.

Mimo że "Kanonierzy" od 37. minuty prowadzili 1:0, to zeszli z murawy Stade de France pokonani 1:2. Henry winnym porażki uczynił norweskiego sędziego Terjego Hauge.

Reklama

- Byłem kopany na całym boisku. Carles Puyol i Rafael Marquez powinni zobaczyć za swoje zachowanie żółte kartki. Granie przeciwko mnie, będąc już ukaranym kartonikiem, nie jest taką samą grą. Spodziewałem się, że arbiter wykona swoją pracę. Nie sądzę, aby to zrobił - powiedział kapitan Arsenalu, cytowany przez BBC.

Henry nie ma pretensji do arbitra o wyrzucenie z boiska Jensa Lehmanna, który w 18. minucie sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Samuela Eto'o. - Dostał zasłużoną czerwoną kartkę, ale jeśli Terje Hauge nie chciał, żebyśmy wygrali to spotkanie, mógł nam o tym powiedzieć wcześniej - stwierdził.

Piłkarz ocenił także postawę rywali. - Wszyscy przed meczem mówili o Ronaldinho. Nie widziałem go dzisiaj, podobnie jak Eto'o. Kluczem do wygranej Barcelony był Henrik Larsson. On przyczynił się do zdobycia dwóch goli - stwierdził.

Zapytany o swoją klubową przyszłość Henry odpowiedział: - Zacznę o tym myśleć w czwartek.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Barcelona - Arsenal

Zobacz galerię z fety kibiców FC Barcelona

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | henry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje