Gwiezdne wojny w Barcelonie. Klincz gigantów, cztery kapitulacje Szczęsnego
Barcelona zremisowała z Interem Mediolan 3:3 w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów. Wojciech Szczęsny wyciągał piłkę z bramki już w 31. sekundzie. Potem kapitulował jeszcze trzykrotnie, ale raz ocalił go VAR. "Duma Katalonii" pokazała niezłomny charakter, podnosząc się i wyprowadzając zabójczą ripostę po każdym otrzymanym ciosie. Przed porażką mistrzów Włoch ratowały słupek i poprzeczka. Rewanż w stolicy Lombardii już dziś zapowiada się fascynująco.

Inter Mediolan w potężnym kryzysie? Śledząc barwne dywagacje hiszpańskich mediów z ostatnich dni, nie można było dojść do innego wniosku. Liczba meczów ze straconą bramką i passa porażek była naświetlana ze wszystkich stron. W taki sposób Barcelona "wyrosła" na zdecydowanego faworyta tego spotkania.
Ale jak się szybko okazało, to była pułapka. Po 31 sekundach Wojciech Szczęsny wyciągał piłkę z bramki po raz pierwszy. Centrę z bocznego sektora w wykonaniu Denzela Dumfriesa efektownym uderzeniem piętą na gola zamienił Marcus Thuram. Ten sam, który - jak przekonywano jeszcze przed tygodniem - miał nie pojawić się w stolicy Katalonii z powodu kontuzji.
Szok na wzgórzu Montjuic. Inter uderza raz jeszcze, dubeltowa riposta Barcelony
Mistrzowie Włoch mogli podwyższyć prowadzenie jeszcze przed upływem kwadransa. Po nieudanym piąstkowaniu Szczęsnego kąśliwy strzał z dystansu oddał Henrich Mchitarjan - piłka odbiła się jeszcze od Inigo Martineza i przemknęła tuż obok bramki.
Goście i tak dopięli swego kilka chwil później. Dumfries tym razem zamienił rolę asystenta na szaty egzekutora. Najlepiej odnalazł się w polu bramkowym i ekwilibrystycznym uderzeniem z powietrza skierował futbolówkę do siatki. 21 minut i 0:2!
Ale właśnie w tym momencie "Duma Katalonii" udowodniła, jakiego formatu jest zespołem. Minęło sto kilkadziesiąt sekund i miała już na koncie bramkę kontaktową. Na listę strzelców wpisał się Lamine Yamal, rozgrywający w barwach katalońskiej ekipy 100. spotkanie. W swoim stylu "zawinął" lewą nogą, piłka odbiła się jeszcze od słupka i mieliśmy rezultat na styku.
Inter nie był w stanie utrzymać korzystnego wyniku do przerwy. Kolejna szarża Yamala zakończyła się wprawdzie obiciem poprzeczki, ale w 38. minucie Ferran Torres był już bezbłędny. Ruszył w tempo do futbolówki zgranej głową przez Raphinhę, wyprzedził Francesco Acerbiego i z pięciu metrów pokonał rozpaczliwie interweniującego Yanna Sommera.
Wymiana ciosów trwała po zmianie stron. Jako pierwsi, po kilkunastu minutach, ponownie uderzyli mediolańczycy. Po centrze z kornera najwyżej do piłki wyskoczył Dumfries - uderzył nieczysto, ale może właśnie dlatego zaskoczony Szczęsny nie był w stanie zapobiec nieszczęściu.
Odpowiedź Barcelony? Błyskawiczna. Tym razem potrzebowała mniej niż 120 sekund. Po nietypowo rozegranym rzucie rożnym huknął sprzed "szesnastki Raphinha i trafił w poprzeczkę. Futbolówka odbiła się jednak jeszcze od pleców Sommera i zrobiło się 3:3.
Kwadrans przed końcem Szczęsny skapitulował po raz czwarty, ale w tej sytuacji skończyło się na strachu. Niedoszłym zdobywcą bramki okazał się Mchitarjan. Analiza VAR wykazała pozycję spaloną. W odpowiedzi kąśliwa centra Yamala zatrzymała się na słupku.
W ten sposób batalia gigantów zakończyła się remisem. Z trybun obserwował ją kontuzjowany Robert Lewandowski, z ławki rezerwowych - Nicola Zalewski. W 81. minucie na murawie pojawił się Piotr Zieliński.
Rewanż - 6 maja na San Siro w Mediolanie.













