Gole stadiony świata na wagę awansu giganta. Ważne wieści dla Barcelony prosto z Londynu
Arsenal przez dużą rzeszę ekspertów traktowany był jako najmocniejszy z kandydatów do triumfu w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Po losowaniu ścieżki do potencjalnego finału "Kanonierzy" jedynie zyskali. W 1/8 finału trafili bowiem na Bayer Leverkusen. Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 1:1. Przed rewanżem w Londynie wszystko było więc możliwe. Arsenal wywiązał się jednak z roli faworyta, wygrywając

Arsenal już w poprzednim sezonie momentami wręcz imponował swoją solidnością, jakością i skutecznością. Ostatecznie nie wystarczyło to na zdobycie tytułu mistrza Premier League czy Ligi Mistrzów, ale razem z letnimi transferami jasne stało się, że "Kanonierzy" zbroją się na oba te fronty.
Przed startem Ligi Mistrzów pierwszy raz od wielu lat Arsenal wymieniany był w gronie najmocniejszych faworytów do końcowego triumfu. Po losowaniu 1/8 finału notowania "Kanonierów" dodatkowo skoczyły, tym bardziej, że sytuacja w Premier League jest właściwie rozstrzygnięta.
Arsenal w ćwierćfinale. Wciąż na drodze Barcelony
Na siedem kolejek przed końcem ekipa Mikela Artety ma aż dziewięć oczek zaliczki nad drugim Manchesterem City (który rozegrał mecz mniej). W Lidze Mistrzów mimo korzystnego losowania sytuacja tak korzystna nie jest. Pierwszy mecz z Bayerem Leverkusen zakończył się bowiem remisem 1:1.
Rewanż w Londynie zapowiadał się iście pasjonująco. Pierwszy kwadrans należał do Arsenlu, który nieźle utrzymywał się przy piłce, ale nie wynikało z tego nic konkretnego. To zmieniło się w 36. minucie. Ustawiony przed polem karnym Eberechi Eze odebrał podanie od Trossarda.
Anglik nie zastanawiał się nawet chwili, nakrył idealnie piłkę i huknął z woleja prosto w okienko bramki gości. To było naprawdę zjawiskowe trafienie. Arsenal miał jeszcze naprawdę dobrą dobrą okazję, ale nie zdołał jej wykorzystać i do przerwy gospodarze prowadzili "tylko" 1:0.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian, ale goście potrzebowali zmienić swoje nastawienie. To się jednak nie stało, a swoją olbrzymią jakość kolejny raz potwierdzili piłkarze Arsenalu, a konkretnie Declan Rice. Anglik zebrał piłkę przed polem karnym i kopnął technicznie, w stylu Toniego Kroosa.
Bramkarz był bezradny, a Arsenal wykonał gigantyczny krok do awansu. Bayer nie był w stanie odpowiedzieć w żaden sposób. Goście mieli wprawdzie jedną sytuację, którą statystycy określają mianem "dużej okazji", ale nie byli w stanie zrobić z niej użytku. Arsenal wygrał 2:0 i w ćwierćfinale zagra ze Sportingiem. To oznacza, Barcelona jeśli awansuje, wciąż w półfinale będzie mogła zagrać z Arsenalem.











