Reklama

Reklama

Galatasaray Stambuł - Benfica Lizbona 2-1. Gol Lukasa Podolskiego

Lukas Podolski bohaterem Stambułu. Urodzony w Gliwicach napastnik strzelił zwycięskiego gola dla Galatasaray w meczu z Benfiką Lizbona w Lidze Mistrzów. Turecka drużyna wygrała 2-1 i wciąż liczy się w walce o awans do następnej rundy.

Lukas Podolski bohaterem Stambułu. Urodzony w Gliwicach napastnik strzelił zwycięskiego gola dla Galatasaray w meczu z Benfiką Lizbona w Lidze Mistrzów. Turecka drużyna wygrała 2-1 i wciąż liczy się w walce o awans do następnej rundy.

Benfica pojechała do Stambułu mając na koncie komplet punktów. Zwłaszcza zwycięstwo w Madrycie z Atletico zrobiło wrażenie. Portugalczycy mieli ochotę na trzecią wygraną z rzędu. Pojedynek z Galatasaray rozpoczął się dla nich rewelacyjnie. Już w 2. minucie goście objęli prowadzenie. Nicolas Gaitan ośmieszył tureckich obrońców i sprytnie przerzucił piłkę nad wybiegającym Fernando Muslerą.

Gospodarze ruszyli do odrabiania strat. W 19. minucie Andre Almeida zagrał piłkę ręką w polu karnym. Sędzia Willie Collum wskazał na "wapno". Selcuk Inan strzelił mocno pod poprzeczkę i było 1-1.

Reklama


Podopieczni Hamzy Hamzaoglu poszli za ciosem. W 33. minucie Julio Cesar po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki. W roli głównej wystąpił Lukas Podolski. Urodzony w Gliwicach piłkarz zewnętrzną częścią stopy posłał piłkę do siatki między nogami bramkarza Benfiki. Świetnym podaniem do "Poldiego" popisał się Aurelien Chedjou.


W końcówce pierwszej połowy goście mogli doprowadzić do wyrównania, ale Muslera obronił strzał Gaitana.

Na początku drugiej połowy Portugalczykom dopisało szczęście, kiedy Wesley Sneijder trafił w słupek. W 51. minucie bliski zdobycia gola był Umut Bulut. W odpowiedzi Raul Jimenez stanął przed szansą, ale lepszy okazał się Muslera.


W drugim meczu grupy C piłkarze Atletico Madryt pewnie pokonali na Vicente Calderon FK Astana 4-0 (2-0). Trener ekipy z Kazachstanu Stanimir Stoiłow uznał, że ważniejsze od Ligi Mistrzów są rozgrywki ligowe i nie zabrał do stolicy Hiszpanii kilku podstawowych zawodników. Na ławce rezerwowych Astany było zaledwie czterech zawodników.

Gracze Diego Simeone nie wysilali się zbytnio, a i tak zaaplikowali rywalom cztery gole. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Saul w 23. minucie. Kilka minut później na 2-0 podwyższył Jackson Martinez. W drugiej połowie do siatki Astany trafił Fernando Torres. W 89. minucie pecha miał Denis Dedeczko, który skierował piłkę do własnej bramki.

Po trzech kolejkach liderem tabeli w grupie C jest Atletico (6 pkt). Tyle samo "oczek" ma zajmująca drugie miejsce Benfica. Galatasaray ma na koncie cztery punkty (3. miejsce). Stawkę zamyka Astana (1 pkt).

Galatasaray Stambuł - Benfica Lizbona 2-1 (2-1)

Bramki: 0-1 Nicolas Gaitan (2.), 1-1 Selcuk Inan (19. - rzut karny), 2-1 Lukas Podolski (33.)

Atletico Madryt - FK Astana 4-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Saul (23.), 2-0 Jackson Martinez (29.), 3-0 Fernando Torres (63.), 4-0 Denis Dedeczko (89. - gol samobójczy)

Wyniki, terminarz i tabela grupy C Ligi Mistrzów

Liga Mistrzów - wyniki, terminarze, tabele

Sprawdź sytuację w grupie A Ligi Mistrzów

GRUPA A

Paryżanie zagrali najmocniejszym składem, ze Zlatanem Ibrahimoviciem i Edinsonem Cavanim. Goście przyjechali do Francji osłabieni. Z konieczności w wyjściowym składzie wyszli m.in. Jese i Lukas Vasquez.

Najaktywniejszy od początku był najlepszy gracz "Królewskich" - Cristiano Ronaldo. Już w dziewiątej minucie Portugalczyk uderzał z rzutu wolnego, ale trafił w mur. Chwilę potem odpowiedzieli gospodarze, a Blaise Matuidi strzelał z dystansu, ale nieznacznie się pomylił.

Po lepszych pierwszych minutach gości, później do głosu doszło PSG, które choć miało optyczną przewagę, nie potrafiło zamienić jej na bramki. Końcówka pierwszej połowy znów należała do Realu, ale dwa strzały głową Ronaldo poleciały nad poprzeczką.

Jeszcze pięć minut przed końcem w ogromnym zamieszaniu pod bramką PSG pogubił się Casemiro. Gdyby tylko lepiej dostawił nogę, goście wygrywaliby, a tak do przerwy było 0-0.

Tuż po zmianie stron Cavani mógł dać paryżanom prowadzenie, ale jego uderzenie było bardzo niedokładne. Mecz nie mógł się podobać, było mało składnych akcji, a największe zagrożenie powstawało po stałych fragmentach gry.

Przeciętną formę zaprezentowali najwięksi gwiazdorzy PSG - Angel di Maria, Ibrahimović i Cavani. Choć w drugiej połowie to gospodarze dominowali, nie potrafili stworzyć klarownej sytuacji.

W końcówce gra trochę się ożywiła. Doskonałą okazję zmarnował Cristiano Ronaldo, którego z trybun obserwował... legendarny Brazylijczyk Ronaldo. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co nie może zadowalać żadnej ze stron.

Dzięki temu wynikowi Real utrzymał pierwsze miejsce w tabeli grupy A. Tuż za nim znajduje się PSG. Oba kluby mają po siedem punktów.

PSG - Real Madryt 0-0 (0-0)

PSG - Real Madryt - zobacz raport pomeczowy

W drugim środowym spotkaniu grupy A szwedzkie Malmoe FF pokonało 1-0 ukraiński Szachtar Donieck. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył doświadczony kapitan Marcus Rosenberg już w 17. minucie. Dzięki tej wygranej Szwedzi zajmują trzecie miejsce w grupie, premiowane grą w Lidze Europejskiej.

Malmoe FF - Szachtar Donieck 1-0 (1-0)

Bramka: Rosenberg (17.)

Liga Mistrzów - wyniki, terminarze, tabele

Liga Mistrzów - sprawdź sytuację w grupie B

GRUPA B

W Moskwie długo zanosiło się na niespodziankę. Po błędzie Anthony’ego Martiala, który zagrał ręką we własnym polu karnym, sędzia podyktował jedenastkę.

Do piłki podszedł Roman Eremenko, ale źle uderzył - zbyt lekko i zbyt blisko środka bramki. David de Gea obronił jego strzał, a piłka odbiła się jeszcze od jego stopy i wylądowała wprost pod nogami Seydou Doumbii. Iworyjczyk nie miał problemów ze skuteczną dobitką i niespodziewanie to gospodarze objęli prowadzenie.

Sytuacja gości stała się dramatyczna. Taki wynik oznaczał, że Manchester spadłby na ostatnie miejsce w tabeli.

Ten, który sprowokował bramkową sytuację w pierwszej połowie, uratował "Czerwone Diabły" przed kompromitacją. Prawą stroną urwał się Antonio Valencia, dokładnie dośrodkował, a Martial zachował się tak, jak Robert Lewandowski w meczu przeciwko Irlandii - uderzył głową z kilkunastu metrów, a piłka wpadła do siatki.

Goście odetchnęli, ale starali się doprowadzić do strzelenia zwycięskiej bramki. Częściej posiadali piłkę, ale nie przekładało się to na strzały i bramkowe okazje. Dzięki temu, po przeciętnym widowisku, wywożą z Moskwy cenny punkt.

Sytuacja w tabeli grupy B jest bardzo ciekawa. Wszystkie drużyny prezentują podobny poziom i każdy zachował szanse na awans do kolejnej rundy.

CSKA Moskwa - Manchester United 1-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Doumbia (15. min.), 1-1 Martial (65.)

CSKA Moskwa - Manchester United - zobacz raport pomeczowy

VfL Wolfsburg - PSV Eindhoven 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Dost (46.), 2-0 Kruse (57.)

Reklama

Reklama

Reklama