Reklama

Reklama

Finał Ligi Mistrzów - 120 tys. hiszpańskich kibiców w Lizbonie

Około 120 tys. hiszpańskich kibiców obejrzy w Lizbonie sobotni finał Ligi Mistrzów pomiędzy madryckim Realem i Atletico. Większość z nich będzie musiało się zadowolić transmisją telewizyjną w stołecznych barach i restauracjach.

Według szacunków lizbońskiej policji na stadionie Benfiki Lizbona, gdzie rozegrany zostanie sobotni finał, pojawi się blisko 60 tys. fanów futbolu z Hiszpanii. Resztę widzów, na liczącym 65,6 tys. miejsc obiekcie, stanowić będą kibice z Portugalii i innych państw świata, którzy nabyli bilety bezpośrednio od UEFA lub kupili je w drugim obiegu.

Wartość wejściówek na sobotni finał nie przestaje rosnąć. Cena wartych 70 euro najtańszych biletów na finał LM została w ostatnich dniach wywindowana przez koników do 1300 euro. Z kolei na internetowych stronach pośredniczących w sprzedaży wejściówek nie brak kibiców oferujących je za 30 tys. euro.

Reklama

Większość przybyłych do portugalskiej stolicy Hiszpanów obejrzy sobotni finał w jednym z 10 tys. barów i restauracji wyposażonych w telewizyjne ekrany, gdyż projekt władz Lizbony zgrupowania kibiców w dwóch strefach kibica - przy Praca do Comercio dla fanów "Królewskich" oraz w Parku Edwarda VII dla sympatyków Atletico - nie został zaakceptowany przez policję.

"Oglądanie finału na telebimach ustawionych na ulicach miasta stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa kibiców" - powiedział Paulo Onofre z Komendy Głównej Policji w Lizbonie, odmawiając podania szczegółów decyzji.

Tymczasem, jak ujawnił portugalski minister spraw wewnętrznych Miguel Macedo, w celu zapewnienia bezpieczeństwa przybywających licznie do Lizbony kibiców obu madryckich zespołów pracę stołecznych funkcjonariuszy wspiera grupa kilkunastu policjantów z Hiszpanii.

Do piątkowego wieczora kibice przybyli do Lizbony podziwiać mogą w miejskim ratuszu wystawę dotyczącą historii europejskich rozgrywek piłkarskich. Poza trofeum LM na ekspozycji znalazły się m.in. rekwizyty futbolowych gwiazd z meczów finałowych Pucharu Europy i Ligi Mistrzów, w tym koszulka Benfiki Lizbona, w której grał Eusebio w 1963, rękawice Vitora Baii z 2004 r., a także buty Lionela Messiego z 2009 r.

Od czwartkowego wieczora tłumy kibiców gromadzą się pod hotelami Tivoli i Tiara Park, w których zostali zakwaterowani piłkarze obu madryckich drużyn. Finalistów tegorocznej edycji LM nie odstępują też liczni w portugalskiej stolicy dziennikarze. Odnotowują oni złośliwości, których nie szczędzą sobie piłkarze obu ekip. Media cytują portugalskiego pomocnika Atletico Tiago Mendesa, który zadeklarował, że jego reprezentacyjni koledzy Cristiano Ronaldo i Pepe nie są dla niego przyjaciółmi i nie zamierza z nimi rozmawiać.

Iberyjskie media przypominają również opinię obrońcy Atletico Juanfrana, który zarzucił Sergio Ramosowi oszustwo w wypowiedzi sugerującej, że Real nie jest faworytem finału.

Sobotni pojedynek pomiędzy Realem i Atletico, który rozpocznie się na lizbońskim Estadio da Luz o 20:45, poprowadzi holenderski arbiter Bjorn Kuipers.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje