Reklama

Reklama

FC Barcelona płaci za błędy z przeszłości

Ostatnia porażka (0-3) FC Barcelona z Bayernem Monachium nie zrobiła aż tak dużego wrażenia, jak ta przed rokiem, gdy ekipa Roberta Lewandowskiego wygrała 8-2. Wynik, choć nieco lepszy, wcale nie oznacza, że "Barca" wychodzi na prostą. Co dzieje się z drużyną po odejściu Leo Messiego?

W drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów FC Barcelona mierzy się na wyjeździe z Benficą Lizbona, która zaczęła od bezbramkowego remisu z Dynamem Kijów. Jeśli Barca przegra na Estadio da Luz, to już nie będzie jej do śmiechu. Nawet wyjście z grupy, które w przypadku tego zespołu wydawało się czymś oczywistym, stanie pod dużym znakiem zapytania.

Tak grać Barcelonie nie przystoi

Problemem Barcelony prowadzonej przez Ronalda Koemana jest to, że nie tylko nie prezentuje jakiegoś porywającego futbolu. Nie prezentuje nawet jego namiastki. Kto by pomyślał, że znakiem rozpoznawczym tej drużyny stanie się długa piłka grana na napastnika. Zresztą piłkarzom też to nie pasuje. - My jesteśmy Barcelona. My nie możemy wyjść na boisko i patrzyć tylko na to, co się dzieje. My jesteśmy klubem z wielką historią - podkreślił w jednym z wywiadów obrońca Sergio Araujo

Reklama

- Jeszcze w poprzednim sezonie, kiedy w składzie był Leo Messi, Barcelona potrafiła zagrać dobry, ciekawy i energetyczny futbol - mówi nam Marcin Gazda, komentator La Ligi w Eleven Sports. - Teraz ten zespół jest niczym mimoza. Jest chimeryczny, mdły, bez wyrazu.

Koeman miał podjąć trudne decyzje

Po ubiegłorocznej lipcowej klęsce z Bayernem Barcelonę miał odmienić Koeman. Holender grał kiedyś w tym klubie, osiągał z nim wielkie sukcesy jako piłkarz. Jako trener zasłynął tym, że potrafi prowadzić swoje drużyny twardą ręką (poprzedniemu szkoleniowcowi gwiazdy wchodziły na głowę, nie miał też autorytetu), nie bał się też podejmowania trudnych decyzji. Reprezentację Holandii odmłodził i wyciągnął z kryzysu. Liczono, że z Barceloną stanie się to samo. Sądzono, że Koeman przewietrzy szatnię, tak jak kiedyś zrobił to w Valencii, pozbywając się kluczowych graczy. A już raz takie wietrzenie Barcelonie pomogło. Tamto poprzednie było autorstwa Pepa Guardioli, który z Barceloną wygrał wszystko, co było do wygrania.

Koeman na razie może się jednak pochwalić tylko zdobyciem Pucharu Króla. To jak dotąd jedyny jasny punkt jego trwającej już rok przygody. W La Lidze, w sezonie 2020/21 Barca była trzecia (a jeszcze w 2019 drużyna zdobyła tytuł mistrza, a rok później była druga). W Lidze Mistrzów skończyło się na 1/8. Już po domowym meczu z PSG (1:4) stało się jasne, że to koniec.

Na razie jednak trener szuka tanich wymówek

- Koeman wciąż szuka wymówek dla słabej gry - komentuje Gazda. - Jak jest źle, to opowiada, że sytuacja jest, jaka jest, że niewiele da się zrobi. Twierdzi, że ciężko grać na wysokim poziomie, jak nie ma pieniędzy. Tłumaczy, że właśnie z powodu słabej kondycji ekonomicznej trzeba było sprzedawać zawodników, a nowych nie można było kupić. Trochę prawdy w tym jest, ale z drugiej strony mam wrażenie, że Koeman mógł z tej drużyny wycisnąć więcej. Na razie traci energię na wskazywaniu problemów, zamiast zabrać się za ich rozwiązywanie.

Czytaj dalej na Polsatsport.pl - kliknij TUTAJ!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne