Reklama

Reklama

FC Barcelona - Juventus Turyn 0-3 w szóstej kolejce Ligi Mistrzów

Juventus Turyn ograł na Camp Nou Barcelonę 3-0 w szóstej kolejce Ligi Mistrzów. Oba zespoły już przed tym meczem miały zapewniony awans do fazy pucharowej, ale to zwycięstwo dało "Starej Damie" pierwsze miejsce w grupie G. Bohaterem Juventusu został Cristiano Ronaldo, który zepchnął w cień Lionela Messiego i ma już na koncie 134 gole w tych rozgrywkach.

We wtorek Messi i Ronaldo grali naprzeciw siebie po raz 36, ale po raz pierwszy od maja 2018 roku.

Juventus po 20 minutach prowadził już 2-0. Pierwsza bramka padła w 13. minucie. Cristiano Ronaldo i Ronald Araujo walczyli o piłkę w polu karnym, obaj się przewrócili, a sędzia Tobias Stieler podyktował "jedenastkę", choć trudno się było dopatrzeć faulu obrońcy Barcelony. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i strzelił pewnie do siatki.

Reklama

Goście poszli za ciosem. W 20. minucie przeprowadzili składną akcję. Weston McKennie zagrał na prawo do Juana Cuadrado, który natychmiast zacentrował, a wbiegający w pole karne amerykański pomocnik w wyskoku zdobył drugą bramkę. Barcelona po raz pierwszy w historii straciła dwa gole w Lidze Mistrzów na własnym stadionie w tak krótkim czasie.

Piłkarze "Dumy Katalonii" próbowali coś zmienić, najgroźniej było po akcjach duetu Jordi Alba-Messi, ale nie przynosiło to efektu.

Po zmianie stron lepiej, patrząc od strony Barcelony, było tylko dlatego, że straciła jednego gola. Clement Lenglet zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i choć ta sytuacja była zdecydowanie klarowniejsza niż w pierwszej połowie, to sędzia Stieler na początku nie podyktował "jedenastki". Poczekał na system VAR, a następnie poszedł jeszcze oglądać sytuację na monitorze. Potem jego decyzja mogła być tylko jedna - wskazał na "wapno". Do rzutu karnego w 52. minucie znowu podszedł Ronaldo i strzelił identycznie jak za pierwszym razem w jeden róg, a Marc-Andre ter Stegen rzucił się ponownie w lewy. To było 752. trafienie Portugalczyka w karierze. Ponadto 14. gol strzelony przez niego na Camp Nou w rozgrywkach klubowych, tak więc to jego ulubiony wyjazdowy stadion.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!

Juventus strzelił w tym meczu jeszcze jednego gola. Piłkę do siatki wpakował Leonardo Bonucci, ale włoski obrońca był na spalonym w momencie podania od CR7. W tej sytuacji również decyzja mogła być jedna - nieuznany gol i rzut wolny dla Barcelony.

W ekipie "Dumy Katalonii" jedynym piłkarzem, który próbował coś zmienić był Messi. We wtorek Argentyńczyk nie był w stanie nic zdziałać, a jak już udało mu się oddać strzał (w sumie siedem celnych, żaden inny jego kolega nie trafił w światło bramki), to na drodze piłki stawał Gianluigi Buffon. Włoski bramkarz, który 28 stycznia skończy 43. lata, nie dał się pokonać w meczu numer 124 w Lidze Mistrzów.

Wygrana "Starej Damy" na Camp Nou 3-0 oznacza, że podopieczni Andrei Pirlo zajęli pierwsze miejsce w grupie G (obie drużyny mają taką samą liczbę punktów - 15, ale Juventus jest lepszy w meczach bezpośrednich). Zostali też pierwszym włoskim klubem, który strzelił przynajmniej trzy gole w wyjazdowym spotkaniu z Barceloną w europejskich pucharach.

Natomiast "Duma Katalonii" doznała pierwszej domowej porażki u siebie w Lidze Mistrzów od maja 2013 roku, kiedy na Camp Nou w takim samym stosunku wygrał Bayern Monachium, zmierzający po triumf w tych rozgrywkach. Z kolei w fazie grupowej Barcelona przegrała ostatnio w 2016 roku.

Zobacz rozstrzygnięcia w grupie G

Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje