Reklama

Reklama

El. Ligi Mistrzów. Flora Tallin – Legia Warszawa. Arbitrzy raczej popełnili błąd na korzyść Legii!

We wtorkowym meczu 2. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, Legia Warszawa mierzyła się w Estonii z tamtejszą Florą Tallin. Po zaciętym starciu polski zespół wygrał 1-0 i zameldował się w kolejnej rundzie. W 66. minucie doszło do małej kontrowersji po tym, gdy arbiter nie uznał bramki dla gospodarzy. Jak ukazały powtórki, sędziowie prawdopodobnie popełnili błąd, odgwizdując spalonego.

W 66. minucie szczęście uśmiechnęło się do Legii Warszawa. Bramkę na 1-0 dla Flory Tallin zdobył grający z numerem 20. Sergei Zenjov. Radość gospodarzy nie trwała długo, gdyż chorągiewkę podniósł sędzia asystent, a arbiter główny Anastásios Papapétrou z Grecji odgwizdał spalonego. Jak ukazały powtórki decyzja ta jest dość mocno kontrowersyjna, gdyż najprawdopodobniej strzelec gola nie był na pozycji spalonej.

Po odgwizdaniu spalonego zawodnicy Flory protestowali, gdyż ich zdaniem piłkę do Zenjov’a zagrywał Artur Jędrzejczyk. Jak ukazały powtórki, kapitan Legii Warszawa próbował wybić piłkę, jednak trafił w nogę napastnika gospodarzy - Rauno Sappinen’a. Następnie futbolówka powędrowała pod nogi Sergei’a Zenjov’a, który pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Reklama

Oglądając dalej powtórki i robiąc sobie stopklatkę z momentu podania piłki do strzelca gola pojawia się dość spory dylemat. Wydaje się, że spalonego jednak nie było, gdyż raczej Mateusz Wieteska znajdował się bliżej linii bramkowej niż Sergei Zenjov. Niestety bez technologii nie jesteśmy jednoznacznie stwierdzić, że sędzia meczu popełnił błąd. Możemy jedynie się domyślać i spekulować, ale na pewno możemy się cieszyć, że Legia Warszawa zameldowała się w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się z Dinamem Zagrzeb.

W tej sytuacji należy przeanalizować jeszcze potencjalne zagranie piłki ręką przez Marten'a Kuusk'a, który walczył z Mateuszem Wieteska. Zawodnik Flory upadając na ziemię został trafiony futbolówką w rękę. Z pewnością było to przypadkowe, a ręką była ułożona dość naturalnie i myślę, że nie stanowi to przewinienia. 

Zgodnie z nowymi przepisami gry, jeżeli zawodnik nawet przypadkowo dotknie piłki ręką, a następnie zdobędzie bramkę, to gola takiego należy anulować. Do tej pory zapis ten tyczył się także współpartnera gracza, który dotyka piłki ręką. W związku z tym, sędziowie nie mieli podstaw, aby odgwizdać tzw. rękę w ataku/ofensywie.

Na szczęście dla Legii, na tym etapie nie ma jeszcze dostępnego systemu VAR, który mógłby wyrysować linię spalonego i skorygować ewentualny błąd sędziów. 

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje