Eksperci jednogłośni po odpadnięciu Lecha Poznań z kwalifikacji LM. "Ciężko nawet skrytykować"
12 sierpnia prysnął sen Lecha o wystąpieniu w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. "Kolejorz" jechał co prawda do Belgradu ze sporą stratą, lecz początek rewanżowego starcia z Crveną Zvezdą, a także czerwona kartka z 56. minuty dawały nadzieję na odwrócenie losów kwalifikacji LM. Skończyło się jednak na remisie, wywalczonym dopiero w 93. minucie spotkania. Eksperci błyskawicznie skomentowali mecz Lecha i mimo braku awansu dostrzegli w grze podopiecznych trenera Fredriksena garść pozytywów.

Nadzieje względem tegorocznej walki Lecha Poznań w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów były całkiem spore. Mistrzowie Polski roznieśli bowiem na start islandzki Breidablik aż 7:1, aby w wyjazdowym spotkaniu dopiąć jedynie formalności. Niestety losowanie nie potoczyło się dla ekipy z Poznania zbyt dobrze i już w 3. rundzie eliminacji przyszło im się zmierzyć z mocną ekipą, która regularnie melduje się w europejskich pucharach - Crveną Zvezdą.
Spotkanie na Enea Arenie było kluczowym względem ewentualnego awansu, bowiem nikt nie łudził się co do trudności wyjazdu do Belgradu. Domowy mecz podopieczni Nielsa Frederiksena przegrali jednak wynikiem 1:3. Już wtedy serbskie media niemal ogłosiły awans swojej ekipy do dalszej fazy rozgrywek, choć w sercach piłkarzy Lecha wciąż tliła się iskierka nadziei.
Belgrad z pewnością nie jest terenem łatwym, choć mistrzowie Polski mieli w nim przebłyski dobrej i poukładanej gry. Niefortunnie już w 8. minucie spotkania zostali oni jednak osłabieni, a to przez kontuzję Roberta Gumnego. Do przerwy stracili oni na dodatek gola po sprokurowaniu wcześniej rzutu karnego. W drugiej połowie nadzieja na odwrócenie rezultatu ponownie nadeszła w 56. minucie. Czerwoną kartkę za kuriozalny faul dostał bowiem zawodnik Crveny Rodrigo. Niestety nawet gra w przewadze nie pomogła Lechowi w sprawieniu niespodzianki, choć w 93. minucie udało się strzelić gola na "otarcie łez".
Lech z "przebłyskami" w dwumeczu z Crveną Zvezdą. Eksperci potrafili wyciągnąć pozytywy
Chwilę po zakończeniu spotkania w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze opinie ekspertów, którzy masowo komentowali odpadnięcie Lecha Poznań z kwalifikacji LM.
O bardzo krótki wpis pokusił się Zbigniew Boniek, który po pierwszym meczu dość szeroko rozpisywał się na temat bolączek "Kolejorza". Tym razem były piłkarz podsumował wydarzenia z Belgradu tylko jednym słowem "Szkoda".
Równie lakoniczna wypowiedź pojawiła się na profilu Dawida Dobrasza. Ekspert portalu "meczyki.pl" wprost przyznał, że "przy tylu błędach, kontuzjach i braku doświadczenia trudno było myśleć o awansie". Wyróżnił on także Mikaela Ishaka, który w ramach opisywanego spotkania zdobył swojego 99. gola w barwach poznańskiej ekipy.
Radosław Laudański z redakcji "TVP Sport" przejawiał natomiast nieco więcej optymizmu, stwierdzając, iż "Kolejorz" mimo braku wystarczającej jakości nie ma też przesadnych powodów do wstydu. Również zwrócił on uwagę na falę kontuzji, która nęka ekipę Fredriksena już na wczesnym etapie sezonu 2025/2026. Przyznał, iż remis na "Marakanie" był dla niego miłym zaskoczeniem. Laudański pokusił się również o pochwalenie Joela Pereiry, który jego zdaniem powinien stanowić wzór dla pozostałych piłkarzy Lecha Poznań.
Teorię o fragmentach dobrej gry Lecha w dwumeczu z Crveną Zvezdą podtrzymuje również dziennikarz Interii Radosław Nawrot. "Nie fiknął Lech ekipie Crvenej Zvezdy w Poznaniu, nie fiknął w Belgradzie, nie fiknął po czerwonej kartce, nie fiknął w ogóle. I trudno to nawet skrytykować, bo wydłubiemy z obu meczów obszerne fragmenty dobrej gry Kolejorza. I co z tego? Tym się nie nakarmimy. Cała ta rywalizacja wyglądała jak Mission Impossible. Wyglądała bardzo dziwnie" - pisał ekspert.
Niestety mimo wspomnianych "fragmentów" remis w Belgradzie oraz porażka na własnym stadionie sprawiły, że na tym etapie kończy się możliwość walki Lecha Poznań o udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Niemniej drużyna wciąż ma szansę na występy w ramach tegorocznej edycji Ligi Europy. Już 28 sierpnia o takową możliwość podopieczni trenera Fredriksena zawalczą w eliminacyjnym spotkaniu z drużyną KRC Genk.












