Dziewięć goli i dwa rzuty karne w Paryżu. Hit godny finału Ligi Mistrzów
Już przed pierwszym gwizdkiem starcia Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium można było oczekiwać fajerwerków na boisku. I piłkarze faktycznie nie zawiedli. W pierwszej połowie oglądaliśmy pięć bramek, z czego dwie z rzutów karnych - a to był dopiero początek emocji, bo łącznie padło aż dziewięć goli. Przed rewanżem bliżej finału Ligi Mistrzów jest PSG, które wygrało 5:4.

Pierwsze minuty na Parc des Princes to przede wszystkim próba wyczucia rywala i przenoszenie się od jednego do drugiego pola karnego. Paryski stadion wybuchł po raz pierwszy w 12. minucie, kiedy Ousmane Demebele wpadł w pole karne i upadł tuż za jego linią sugerując, że był nieprzepisowo zatrzymywany przez Dayota Upamecano i Josipa Stanisicia. Arbiter przewinienia się jednak nie dopatrzył, co spotkało się z protestem kibiców.
Sandro Schärer wskazał na "wapno" 3 minuty później, ale po drugiej stronie boiska. Luis Diaz świetnie odnalazł się w polu karnym PSG, ale zamiast uderzać na bramkę, dał się sfaulować Willianowi Pacho i wywalczył rzut karny. Do piłki podszedł Harry Kane, który mocnym uderzeniem w prawą stronę otworzył wynik spotkania.
Dwie minuty później mogło być już 2:0. Obrona Paryżan kompletnie straciła z radaru Michaela Olise i ten próbował posłał piłkę na krótki słupek płaskim strzałem. Matvey Safonov zablokował jednak strzał, a piłkę natychmiast wybili obrońcy.
Pierwsza groźna akcja PSG przyszła w 23. minucie, kiedy Dembele wyszedł z kontrą i zostawił za sobą rywali. Stojąc sam na sam z Manuelem Neuerem, Francuz huknął jednak daleko od prawego słupka. W kolejnej akcji Khvicha Kvaratskhelia postanowił już wziąć ciężar ataku na swoje barki i wyszło to na dobre jego drużynie.
Gruzin - w swoim stylu - schodząc ze skrzydła w stronę środka pola karnego nawinął Stanisicia, po czym uderzył technicznie na długi słupek, nie dając szans Neuerowi. Po 24. minutach było już 1:1.
Niecałe 10 minut później PSG już prowadziło. Ousmane Dembele dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Joao Nevesa, a Portugalczyk - jeden z najniższych zawodników na boisku - głową skierował ją w kierunku długiego słupka, poza zasięgiem bramkarza Bayernu.
Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy Olise po raz kolejny w tym sezonie błysnął. Francuz pojawił się na środku boiska i po otrzymaniu podania tuż przed linią pola karnego, samym balansem ciała oszukał kilku obrońców, po czym uderzył na bramkę, trafiając na 2:2.
To jeszcze nie był koniec emocji w pierwszej części meczu. W doliczonym czasie gry Alphonso Davies, który trzymał ręce za plecami, nagle wyciągnął lewą z nich, blokując dośrodkowanie w pole karne. Sędzia po obejrzeniu powtórki na VARze wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Demebele, który trafił na 3:2. Neuer wyczuł jego intencje, ale piłki nie sięgnął.
10 minut po przerwie PSG napędziło kolejną akcję, ale w czasie kiedy wszyscy rzucili się na Dembele, piłka minęła zarówno graczy PSG, jak i Bayernu i zaczęła lecieć w kierunku niepilnowanego Kvaratskhelii. Gruzin tę okazje wykorzystał bezbłędnie, podwyższając prowadzenie na 4:2.
Trzy minuty po tym golu Dembele trafił do siatki po raz kolejny. Desire Doue podał do zdobywcy Złotej Piłki, a ten przełożył sobie futbolówkę i uderzył. Piłka odbiła się jeszcze od lewego słupka i wpadła do bramki. Neuer jedynie patrzył bezradny.
Bayern udowodnił jednak, że gra się do końca i błyskawicznie z 5:2 zrobiło się 5:3, a później 5:4. Najpierw, w 65. minucie Upamecano najwyżej wyskoczył do górnej piłki wstrzelonej przez Joshuę Kimmicha, a 3 minuty później Kane świetnie obsłużył Diaza górnym podaniem za plecy obrońców. Kolumbijczyk opanował piłkę, przełożył rywala i pokonał golkipera. Sędzia początkowo pokazał, że Diaz był na spalonym, ale chwilę później bramkę uznał.
Ekipa z Monachium poczuła, że może tutaj doprowadzić do remisu, rzucając się do ataku. W ten sposób się oczywiście odkryła, a Senny Mayulu prawie zamienił jedną z kontr na szóstą bramkę dla PSG. Strzał Franzuca wylądował jednak na poprzeczce.
Rewanżowe spotkanie w Monachium odbędzie się w przyszłą środę 6 maja o 21:00. Relacja tekstowa z meczu prowadzona będzie na portalu sport.interia.pl.














