Reklama

Reklama

Dyrektor Schalke: Kibice i rywal na najwyższym poziomie

Dyrektor generalny Schalke 04 Gelsenkirchen Horst Heldt pochwalił po przegranym 1-6 spotkaniu z Realem Madryt swoich kibiców oraz... piłkarzy rywali. - Jedni i drudzy byli świetni, to była klasa światowa - powiedział po środowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Heldt zaznaczył, że docenia postawę publiczności na Arena auf Schalke, która nie przestała dopingować swoich piłkarzy nawet przy stanie 0:6.

Reklama

- Publiczność przez 93 minuty pokazała się z najlepszej strony - podobnie jak nasz przeciwnik"- ocenił Heldt.

Schalke nigdy wcześniej nie przegrało w europejskich pucharach tak wysoko na własnym stadionie. Niemiecka prasa zarzuca piłkarzom, że zbyt szybko się poddali.

"Jedną doskonałą okazję miał Julian Draxler, ale trafił prosto w bramkarza. A potem? A potem gospodarze nie pokazali już nic. Puścili w niepamięć zapowiedzi, że przed rewanżem będą jeszcze liczyć się w walce o awans" - skomentował serwis kicker.de.

"Piłkarzy Realu złapano na spalonym pięć razy, zawodników Schalke - ani razu. To jedyna statystyka, która nie jest miażdżąca dla gospodarzy. Posiadanie piłki, podania, strzały na bramkę... wszystkie te liczby bardziej przypominają statystyki meczu pierwszej rundy Pucharu Niemiec niż 1/8 finału Champions League" - napisano.

Draxler bił się w piersi z powodu niewykorzystanej sytuacji. - To na 1-1 po prostu musiałem strzelić. Z pięciu metrów piłka powinna wpaść do siatki. Więcej sobie obiecywaliśmy po tym spotkaniu, ale popełniliśmy zbyt wiele błędów, a Real takie rzeczy wykorzystuje. Próbowaliśmy wszystkiego, ale różnica klas była widoczna - powiedział 20-letni pomocnik Schalke.

Jego partner z drugiej linii Kevin-Prince Boateng również uważa, że na Real tego wieczoru nie było mocnych. - Nawet chyba nie mogę czynić nikomu żadnych wyrzutów. Rywale uzmysłowili nam nasze ograniczenia. Musimy szybko o tym meczu zapomnieć - ocenił reprezentant Ghany.

Wtórował mu kapitan Benedikt Hoewedes. - Trudno gra się w obronie, jeśli w ogóle nie ma się kontaktu z piłką. To bardzo niemiłe uczucie, przegrać tak wysoko... ale niestety zasłużone. Choć zabrzmi to komicznie - początek mieliśmy udany - zauważył.

Podobnego zdania był trener Jens Keller. - Trzymaliśmy się przez 12 minut, dopóki nie straciliśmy pierwszego gola. Później popełnialiśmy już tylko błąd za błędem - powiedział szkoleniowiec.

Keller uważa, że jednym z powodów tak dotkliwej porażki jest brak doświadczenia.

"Mamy bardzo młody skład. - Piłkarze powinni wyciągnąć z tego spotkania lekcję, że na takim poziomie nie można sobie pozwolić na spadek koncentracji, na jakiekolwiek błędy. Popełniliśmy ich zbyt wiele i teraz musimy tę porażkę szybko przeanalizować i omówić - skomentował po meczu.

Niemieckie media chwalą także występ tercetu "BBC", czyli Francuza Karima Benzemy, Walijczyka Garetha Bale'a oraz Cristiana Ronalda. Szczególne wrażenie zrobiła na nich postawa Portugalczyka - laureata "Złotej Piłki" FIFA.

"Ronaldo był jak 'ekspres', który tylko przemykał obok bezradnych obrońców. W środę pokazał, dlaczego jest obecnie najlepszym piłkarzem na świecie" - napisano na oficjalnej stronie internetowej "Sueddeutsche Zeitung".

Spotkanie rewanżowe odbędzie się 18 marca. Choć kwestia awansu jest już przesądzona, "Królewscy" nie zamierzają grać w tym meczu na pół gwizdka.

- Z szacunku dla rywali i kibiców, w Madrycie również zagramy na naszym najwyższym poziomie - zapowiedział włoski trener Carlo Ancelotti.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje