Dramat w meczu Barcelony. Boli od samego patrzenia, Flick mógł tylko patrzeć
Trwa rewanżowy mecz Barcelony z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Katalończycy prowadzą 2:1. W 26. minucie przed znakomitą okazją na trzeciego gola stanął Fermin Lopez. Młody Hiszpan przy próbie strzału został uderzony w głowę przez Juana Muso. Polała się krew.

Po golach Lamine'a Yamala i Ferrana Torresa kibice FC Barcelony wpadli w euforię. Ich drużyna odrobiła dwubramkową stratę (0:2) z pierwszego spotkania w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. I z każdą chwilą rozkręcała się coraz bardziej.
Tuż po drugim trafieniu goście byli bardzo bliscy trzeciej bramki. Po dośrodkowaniu w pole karne Atletico wpadł rozpędzony Fermin Lopez. Hiszpan przy pomocy głowy chciał pokonać Juana Musso. Niestety przypłacił za to zdrowiem.
Tuż po oddaniu strzału 22-latek został uderzony w głowę przez bramkarza gospodarzy. Cios był naprawdę silny. Chwilę później Hiszpan runął na ziemię, a z jego nosa zaczęła - dosłownie - lać się krew. Wszyscy piłkarze na boisku zamarli. Blady zrobił się też sam Hansi Flick.
Na boisku błyskawicznie pojawili się medycy. Fermin został opatrzony, ale mógł kontynuować grę. W 31. minucie gola na 2:1 strzelił Lookman. Rewanżowe starcie Barcelony z Atletico trwa.











