Dramat Marciniaka, i to tuż przed pierwszym gwizdkiem. Musiał zrezygnować
Już od jakiegoś czasu było wiadome, że Szymon Marciniak poprowadzi spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a Galatasaray. Polak jednak nie wyprowadził piłkarzy na murawę, a jego miejsce zajął Paweł Raczkowski. Finalnie arbiter z Płocka pełni funkcję sędziego technicznego. Na tę chwilę nieznane są powody takiej decyzji 45-latka. Spekuluje się, że wszystko przez problemy zdrowotne.

Dokładnie dwa dni temu UEFA oficjalnie ogłosiła, że Szymon Marciniak poprowadzi spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów Liverpool - Galatasaray. Dla Polaka miał być to powrót do tych rozgrywek po dłuższej przerwie. W końcu ostatnie miesiące był on mniej aktywny na boisku i głównie przebywał w wozie VAR, gdzie pomagał sędziemu głównemu.
Do sędziowania z boiska wrócił dopiero 7 marca przy okazji spotkania Widzew Łódź - Lech Poznań. Tuż przed tym spotkaniem zdradził, że dłuższa absencja była podyktowana problemami zdrowotnymi. Sam zainteresowany poddał się operacji, która jak przekonywał była całkiem poważna.
- Była operacja. Musiałem troszkę obciąć kości, może to brzmi brzydko i poważnie, ale rzeczywiście zabieg był poważny - mówił w rozmowie z Tomaszem Witasem.
Wydawało się, że wszystko wróciło już do normy. Okazuje się jednak, że nie. Tuż przed pierwszym gwizdkiem środowego spotkania 45-latek zrezygnował z prowadzenia meczu, a jego miejsce zajął Paweł Raczkowski.
Marciniak sędzią technicznym. Ma problem
Marciniak jest obecny przy linii bocznej boiska i pełni funkcję arbitra technicznego. Zdaniem kilku źródeł wszystko z powodu urazu. Na ten moment nie są znane jednak żadne szczegóły.













