Dlatego trzeba być z drużyną do końca! Ci fani wyszli za wcześnie z Bernabeu
Mecze takie, jak środowe starcie Realu Madryt z Manchesterem City jasno pokazują, że ze swoją drużyną trzeba być do końca. Ci kibice "Królewskich", którzy opuścili Santiago Bernabeu przed 90. minutą spotkania mogą tylko mocno żałować - gdy usłyszeli, że Rodrygo zdobył gola na 1-1, próbowali wrócić na obiekt, ale raczej niewielu się to udało. Fani, którzy stracili zbyt szybko wiarę w swój klub, byli zmuszeni co najwyżej do oglądania reszty potyczki na telefonach - lub poprzez prześwity w bramach stadionu. Ich zachowanie zostało uchwycone przez kamery, a nagrania błyskawicznie rozeszły się po sieci.

Real Madryt dokonał futbolowego cudu - zresztą nie pierwszego w tym sezonie. Do 90. minuty rewanżowego meczu półfinałowego z Manchesterem City "Królewscy" mieli minimalne szanse na pozostanie w Lidze Mistrzów. A jednak udało im się przedłużyć swoje nadzieje w wielkim stylu.
W 90. minucie na 1-1 strzelił Rodrygo, a kilkadziesiąt sekund później ten sam piłkarz dał prowadzenie "Los Blancos" - to oznaczało jedno: dogrywkę. W dodatkowym czasie gry niezawodny był znów Karim Benzema, który trafił z karnego i przypieczętował awans madrytczyków do finału LM.
Na trybunach Santiago Bernabeu po ostatnim gwizdku rozpoczęła się wielka feta - jednak nie wszyscy kibice, którzy kupili bilet na mecz, w niej uczestniczyli. Część fanów wyszła ze stadionu przed 90. minutą - i z całą pewnością był to jeden z największych błędów ich życia.
Real Madryt - Manchester City. Rwetes pod Bernabeu. Fani chcieli wrócić na stadion
Po sieci krążą nagrania, które przedstawiają - można powiedzieć, że jednak nieliczne - grupy kibiców próbujących powrócić na swoje miejsca na trybunach. Szansa, że ktokolwiek z nich został wpuszczony z powrotem na obiekt jest jednak niewielka.
Co więc pozostało tym sympatykom "Los Merengues"? Część z nich koczowała pod stadionem i obserwowała resztę starcia na ekranach smartfonów. Inni starali się dojrzeć cokolwiek przez prześwity lub dziurki umieszczone na szczelnie zamkniętych bramach konkretnych sektorów. Widać to bardzo dokładnie na nagraniu wykonanym na potrzeby kanału dziennika "Marca":
Liga Mistrzów. Real Madryt o krok od triumfu w rozgrywkach. Na jego drodze jest Liverpool
Bez wątpienia ci fani wyniosą cenną lekcję z całej tej sytuacji - zwłaszcza, że "Królewscy" nie od dziś znani są z tego, że lubią zmieniać zupełnie bieg meczów w ich końcówkach.
Tymczasem przed Realem Madryt ostatni, najważniejszy mecz tegorocznej Ligi Mistrzów. Dokładnie 28 maja zagrają o najcenniejsze klubowe trofeum w Europie z Liverpool F.C. Spotkanie odbędzie się na Stade de France w podparyskim Saint-Denis.








