Czesi wyśmiali Roberta Lewandowskiego. Cios nadszedł jeszcze w trakcie meczu
FC Barcelona nie bez problemów triumfowała w meczu przedostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów. W środowy wieczór drużyna Hansiego Flicka pokonała w Pradze Slavię 4:2. Na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Robert Lewandowski. Problem w tym, że pierwszą bramkę Polak zdobył dla... rywali. Czesi nie mogli przejść obojętnie obok tego faktu.

Po jedenastu zwycięstwach z rzędu w niedzielę Barcelona poległa 1:2 przeciwko Realowi Sociedad w La Liga. Podrażnieni mistrzowie Hiszpanii chcieli błyskawicznie zrehabilitować się w Lidze Mistrzów, gdzie ich sytuacja nie jest wyśmienita. Zgodnie z terminarzem w siódmej, czyli przedostatniej serii gier kataloński klub udał się do Czech, aby zagrać ze Slavią.
Spotkanie duże lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy prowadzili od 10. minuty po golu Vasila Kuseja. Jeszcze w pierwszej połowie Barcelona zdołała objąć prowadzenie po dwóch świetnych trafieniach Fermina Lopeza, który był jednym z najlepszych piłkarzy na murawie.
Tak w Czechach potraktowano Lewandowskiego. Polak wyśmiany. Oto powód
I kiedy wydawało się, że po pierwszej części goście będą schodzili do szatni przy korzystnym dla siebie wyniku 2:1, prezent rywalom podarował... Robert Lewandowski. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Stepana Chaloupka rozpędzona piłka odbiła się od Polaka, który akurat wyskakiwał do jej wybicia.
Efekt był taki, że 37-latek skierował ją do bramki Joana Garcii przy pomocy barku, w dosyć imponujący sposób. Choć była to przypadkowa i niekontrolowana sytuacja, to rywale od razu wykorzystali ją, aby wbić szpilkę w stronę kapitana naszej kadry narodowej.
Na profilu Slavii Praga w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie Lewandowskiego w stroju Barcelony z wymownym opisem. "Hej Grok, załóż mu koszulkę Slavii" - napisano przekornie i humorystycznie po tym, jak Robert Lewandowski de facto strzelił gola dla zespołu ze stolicy Czech. Nie od dziś wiadomo, że nasi sąsiedzi z południowego zachodu słyną z ciętego dowcipu, nie inaczej było tym razem.
Na nieszczęście dla Slavii w drugiej połowie Polak zrewanżował się najlepiej jak mógł. W 71. minucie po asyście Marcusa Rashforda zanotował trafienie (na szczęście już dla Barcelony) na 4:2, dzięki czemu ustanowił ostateczny wynik środowego spotkania.
Wygrana sprawiła, że przed ostatnią kolejką zespół Hansiego Flicka zajmuje 9. miejsce w tabeli z 13. punktami na koncie. Na koniec fazy ligowej Barcelona zmierzy się u siebie z FC Kopenhagą.














