Reklama

Reklama

Ćwierćfinałowe hity Ligi Mistrzów. Bayern - Benfica i Barcelona - Atletico

Fanów piłki czeka dziś niesamowity wieczór! W ćwierćfinałach Ligi Mistrzów czekają nas dzisiaj prawdziwe hity Bayern Monachium - Benfica Lizbona i Barcelona - Atletico Madryt.

Początek spotkań o 20.45. Transmisje telewizyjne w NC+.

Interia zaprasza na relacje NA ŻYWO:

Bayern - Benfica!

Tutaj znajdziesz relację LIVE z meczu na Allianz Arenie na urządzenia mobilne

Barcelona - Atletico!

Reklama

Tutaj znajdziesz relację LIVE z meczu na Camp Nou w wersji mobilnej

Bayern bez Robbena

Murowanym faworytem pierwszej pary jest Bayern. Ekipa Pepa Guardioli ma tylko jeden cel - zdobyć Puchar Ligi Mistrzów. To ostatnia szansa dla katalońskiego trenera, aby sięgnąć po najcenniejsze klubowe trofeum z Bayernem. Guardiola chce odejść w glorii chwały, a mimo sukcesów odnoszonych z zespołem z Bawarii, brak Pucharu Ligi Mistrzów poważnie obniżyłby ocenę jego pracy w Monachium.

O tym, jak bardzo zmotywowany jest Guardiola, najlepiej świadczy pasja, z jaką rzucił się na swoich piłkarzy w przerwie rewanżowego meczu z Juventusem. Thomas Mueller zdradził, że w przerwie - przy stanie 0-2 - trener był wściekły i zagroził piłkarzom, że "obetnie im j..., jeśli przegrają". Mueller i spółka odrobili straty, a w dogrywce strzelili kolejne dwa gole i po nieprawdopodobnym meczu pokonali Juventus 4-2.

Zwycięstwa w takich okolicznościach cementują zespół, a piłkarzom dają pewność siebie wynikającą z przekonania, że słowo "niemożliwe" nie istnieje.

O ile Bayern fatalnie trafił w 1/8 finału, to po losowaniu ćwierćfinałów jego fani mogli odetchnąć z ulgą. "Nie tak łatwe, jak wygląda" - skomentował z kolei obrońca Bawarczyków Holger Badstuber.

W podobnym tonie wypowiadał się Robert Lewandowski. Na początku 2016 roku "Lewy" umacnia swoją pozycję i konsekwentnie buduje markę jednego z najlepszych piłkarzy świata. W 14 meczach Bayernu strzelił 13 goli, a biorąc pod uwagę Bundesligę, strzelił aż 10 z 20 bramek. W sumie w całym sezonie w 47 spotkaniach (w klubie i reprezentacji) zdobył już 44 bramki.

Bayern ma gwiazdy nawet na ławce rezerwowych, ale w dwumeczu z Benficą sporo będzie zależeć od polskiego snajpera. Siłę ofensywną osłabia brak Arjena Robbena. Holender znów ma problemy ze zdrowiem i zdaniem niemieckich mediów, może stracić kilka tygodni.

Liga Mistrzów - zobacz szczegóły!

Benfica ma snajpera, który strzelił w tym roku już 18 goli

Benfica sześciokrotnie walczyła z Bayernem i najczęściej dostawała solidne lanie. Tylko dwukrotnie bezbramkowo zremisowała, dwa mecze przegrała 1-4, raz 1-5, a ostatnio 1-3. To jednak dawne czasy (lata 1976-1995), więc historyczne wyniki nie będą miały wpływu na to, kto w tym roku zagra w półfinale. Trener portugalskiego zespołu Rui Vitoria doskonale wie, z kim przyjdzie zmierzyć się jego ekipie. - Przystępujemy do tego meczu zdając sobie sprawę, że nasz rywal jest kandydatem do wygrania całych rozgrywek - powiedział.

We wtorek nie będzie mógł postawić na swojego bramkarza nr 1, bo Julio Cesar, podobnie jak Robben, leczy uraz przywodziciela. Niemiecka prasa przypomina, że doświadczony brazylijski bramkarz ma koszmarne wspomnienia z ostatniego starcia z ich gwiazdami. W półfinale mundialu w Brazylii przepuścił aż siedem goli, a strzelanie rozpoczął as Bayernu Thomas Mueller. Tym razem Cesara zastąpi jego młodszy rodak - Ederson.

Benfica nie ma w składzie takich gwiazd jak Bayern, ale możemy być pewni, że o wielu jej piłkarzach będzie jeszcze głośno. Jest znana ze znakomitego szkolenia - przed kilkoma miesiącami otrzymała nagrodę Globe Soccer dla najlepszej na świecie szkółki klubowej (kliknij, aby przeczytać o kuźni portugalskich talentów).

Na korzyść Benfiki przemawia fakt, że rewanżowy mecz rozegra na własnym stadionie. O awans do półfinału walczy po raz pierwszy od 26 lat, podczas gdy Bayern był w nim w każdym z czterech ostatnich sezonach. Mimo wszystko warto pamiętać, że Benfica przegrała tylko jeden z ostatnich 20 meczów, a Jonas w 16 spotkaniach (we wszystkich rozgrywkach w 2016 roku) strzelił już 18 bramek!

Hit w Monachium będzie miał dodatkowy polski akcent. Arbitrem będzie Szymon Marciniak, sędziami asystentami - Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz, bramkowymi - Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał, a technicznym Radosław Siejka.

Trudniej niż El Clasico, czyli Barcelona gra z Atletico

"Lewy" na Allianz Arenie czy Atletico na Camp Nou? Przed fanami piłki dzisiaj trudny wybór. Już w ćwierćfinale los postawił przeciwko sobie lidera z wiceliderem Primera Division. Starcie Barcy z Atletico to zdecydowanie najciekawsze wydarzenie tej rundy.

Przed dwoma laty na tym samym szczeblu rozgrywek ekipa Diego Simeone wyeliminowała faworytów. Po remisie 1-1 w Barcelonie, wygrała u siebie w rewanżu 1-0. Zdaniem ekspertów Atletico jest w czołówce najbardziej niewygodnych rywali dla Barcy. Z drugiej jednak strony statystyki są nieubłagane - było to jedyne zwycięstwo "Rojiblancos" z "Dumą Katalonii" w ciągu ostatnich sześciu lat! W tym czasie we wszystkich rozgrywkach Barca wygrała 12 meczów, a pięć kończyło się remisami.

Simeone i jego piłkarze zdają sobie sprawę z siły Barcelony. - Oba zespoły znają się bardzo dobrze, więc nie sądzę, żeby ktoś miał kogoś czymkolwiek zaskoczyć - przyznał trener Atletico.

Także jego piłkarze są świadomi, że chcąc mieć szansę na zwycięstwo, muszą zagrać na najwyższym poziomie. Nie liczą jednak na to, że Barcelonę będzie łatwiej pokonać po jej porażce z Realem Madryt w sobotnim El Clasico. - Nie sądzę, żeby miało to wpływ na nasz mecz - ocenił Simeone.

Po nieoczekiwanej porażce w El Clasico część fanów już stawia sobie pytanie, czy to początek kryzysu. Tymczasem fakty są takie, że Barca nie przegrała 39 meczów poprzednich meczów, a do starcia z Realem podeszła z marszu po reprezentacyjnej przerwie. Aż 17 jej piłkarzy wyjechało na zgrupowania kadry. Słabsza dyspozycja Lionela Messiego, Luisa Suareza czy Neymara wynikała z tego, że walczyli w eliminacjach mundialu na drugim końcu świata. Twarda walka w meczach o stawkę, długa podróż i zmiana strefy czasowej nie mogły nie odbić się na szybkości i poziomie koncentracji.

Obrońca Bacy Gerard Pique nie ma wątpliwości. - Jestem przekonany, że zdobędziemy mistrzostwo Hiszpanii. Jestem pewien, że dojdziemy też do finału Ligi Mistrzów, jak to się stało w przypadku Pucharu Króla - zapewnił.

- Jesteśmy Atletico i nie ma dla nas rzeczy niemożliwych - ripostuje as Atletico Koke.

Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL